Czy sektor banków spółdzielczych sięgnie do rezerw?

Bankowość spółdzielcza / Komentarze ekspertów

Tomasz Mironczuk, prezes Instytut Rynku Finansowego
Tomasz Mironczuk, prezes Instytutu Rynku Finansowego Fot. aleBank.pl

Duże zamiany jakie rozpoczęły się na rynku finansowym to dopiero zapowiedź tego, co nas naprawdę czeka. Implikacje obniżek stóp procentowych, wzrost ryzyka kredytowego w środowisku niepewności gospodarczej i istotnie większej inflacji w pełni będą odczuwalne w gospodarce dopiero za kilka miesięcy. Wywoła to zmiany strukturalne w bankowości, a w bankowości spółdzielczej w szczególności. Zmiany w bankowości spółdzielczej będą również musiały dotknąć meritum modelu biznesowego – zarządzania aktywami i pasywami, marżą odsetkową ryzykiem, płynnością ‒ podkreśla w komentarzu Tomasz Mironczuk, prezes Instytutu Rynku Finansowego.

#TomaszMironczuk: W #BankiSpółdzielcze dopiero ostre cięcie #StopyProcentowe odsłoniło #Ryzyka i obszary, które nie cieszyły się uwagą zarówno na poziomie pojedynczego banku spółdzielczego, jak również zrzeszeń jako całości #Kryzys #RynekFinansowy #BankowośćSpółdzielcza @IRF_ORG

Dlaczego bankowość spółdzielcza będzie szczególnie potrzebowała zmian strukturalnych? Powód jest prosty.

W bankach dużych, działających jako spółki akcyjne w celu maksymalizacji zysku, obszary takie jak zarządzanie aktywami i pasywami dawno już zostały zidentyfikowane jako źródło rezerw i wyników.

Pasywa i aktywa jako rezerwa na czas kryzysu

W bankach spółdzielczych dopiero ostre cięcie stóp procentowych odsłoniło ryzyka i obszary, które nie cieszyły się uwagą zarówno na poziomie pojedynczego banku spółdzielczego, jak również zrzeszeń jako całości.

Są to też obszary dla wielu osób trudne od strony merytorycznej. W bankach spółdzielczych dużo łatwiej dyskutuje się o ryzyku kredytowym lub rozwiązaniach technicznych.

Tematy takie jak koszt płynności, stabilizacja marży odsetkowej, wewnętrzne ceny transferowe lub alokacja wyniku ekonomicznego na jednostki i produkty ‒ chyba nigdy nie były przedmiotem licznych szkoleń lub konferencji, na których banki spółdzielcze często się spotykały.

Tematy związane z zarządzaniem aktywami i pasywami lub ryzykiem uchodzą za trudne. Często też panuje przekonanie, że po szkoleniu powinna być jasna, prosta instrukcja obsługi jak wprowadzić dobry i prosty system alokacji wyników, monitorowania rentowności, kalibracji cen produktów.

Niestety, w tym zakresie nie ma jednej prostej instrukcji obsługi. To wymaga szkolenia, zrozumienia, implementacji spójnej z modelem biznesowym, posiadanymi zasobami technologicznymi. A przecież modeli biznesowych i rozwiązań technologicznych w bankowości spółdzielczej jest wiele.

Czytaj także: Czy są rezerwy w działalności banków spółdzielczych?

Zarządzanie cenami produktów odsetkowych

Obszary w dziedzinie zarządzania aktywami i pasywami, w których są rezerwy, z których można zbudować stabilne podstawy do dalszego wzrostu lub ochrony przed naciągającymi problemami są co najmniej trzy.

Przede wszystkim to zarządzanie cenami produktów odsetkowych. Dotyczy to wewnętrznej konkurencji cenowej, współbieżności kosztu i przychodu odsetkowego, stosowania wskaźników referencyjnych.

Te aspekty muszą być przebudowane zarówno w rozumieniu modelu ekonomicznego, ale również sposobu zapisów warunków cenowych w umowach klientowskich.

Niestety, w tym zakresie w umowach w dalszym ciągu jest wiele błędów lub luk, które mogą za jakiś czas być wykorzystane przeciwko bankom przez klientów. A jakie są tego konsekwencje, to wiele banków widzi, co się dzieje z kredytami CHF albo pamięta kancelarie prawne, które w imieniu klientów wytykały bankom klauzule abuzywne.

Czytaj także: Rozwiązania technologiczne szansą skompensowania strat wynikających z niskich stóp procentowych

Zarządzanie płynnością

Drugim obszarem jest zarządzanie płynnością na poziomie banku, jak również zrzeszenia. Obecnie okazuje się, że nadpłynność banków spółdzielczych i łączna nadpłynność zrzeszenia generuje koszt. Wszystkie banki indywidualnie wypełniają normę LCR pomimo tego, że regulacja CRR pozwala na zarządzanie tym parametrem na poziomie systemu ochrony.

Rozwiązanie w tym obszarze powinno być wypracowane systemowo dla całości banków spółdzielczych i powinno umożliwić transfer pomiędzy bankami z obszarów o nadwyżce płynności ‒ do obszarów, które strukturalnie tej płynności poszukują.

Wiedza o takiej potrzebie jest od lat w zrzeszeniach, ale dotychczas nikt nic w tym obszarze nie zrobił – a szkoda, bo to jest wymierny koszt. To jest obszar, który duże banki w formie spółek akcyjnych dawno już przekuły w swoją siłę, a spółdzielcy jeszcze nie.

Czytaj także: Czy bez konsolidacji bankom spółdzielczym grozi spirala upadłości?

Kredyty hipoteczne na stopy stałe

Obszar, który nabiera na znaczeniu i za moment okaże się krytyczny jest możliwość udzielania kredytów hipotecznych, w szczególności na stopy stałe. Banki spółdzielcze mają jeszcze wydłużony okres, kiedy nie muszą mieć kredytów na stałe stopy w swojej ofercie. Mają więc jeszcze rok lub trochę więcej, aby nad tym popracować.

Nie jest mi znany żaden bank spółdzielczy, który samodzielnie jest w stanie wypracować taki model, który jest bezpieczny od strony ryzyka kredytowego, płynności i stopy procentowej. Wymaga to wspólnego wysiłku banków, zrzeszenia i systemów ochrony.

Powyższe zmiany w obecnych warunkach to nie tylko coś, co można by rozważyć i zastanawiać się przez najbliższe kilka lat bez konsekwencji. Jest to raczej niezbędna kuracja ratująca życie.

Jest to zasób istotnych rezerw, które mogą poprawić rentowność sektora, a bez wdrożenia których ‒ podstawy ekonomiczne funkcjonowania wielu banków spółdzielczych będą wątpliwe.

Czytaj także: Kilka lekcji do odrobienia przez banki spółdzielcze

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: