Czy shadow banking wymaga regulacji?

Finanse i gospodarka

Instytucje finansowe niebędące bankami rosną w całej Unii Europejskiej. W ocenie Komisji Europejskiej ta niepodlegająca nadzorowi bankowemu część rynku, może stanowić potencjalne zagrożenie dla stabilności rynków finansowych,  w tym także dla samego sektora.

Rynki finansowe są ze sobą ściśle powiązane, co pokazał dobitnie tzw. kryzys subprime, dotyczący części rynku kredytów hipotecznych w USA, który powstał na styku sektora bankowego i rynków obligacji. W Polsce, gdzie rynki obligacji korporacyjnych nie są jeszcze wysoko rozwinięte, uwaga opinii publicznej wokół regulacji shadow bankingu skupia się przede wszystkim na działalności firm pożyczkowych, cieszących się dużą i nadal rosnącą popularnością. Polski nadzór finansowy coraz częściej sygnalizuje potrzebę objęcia tych pożyczkodawców regulacjami i włączeniem ich do  bankowego systemu wymiany informacji o kredytach i kredytobiorcach. Z drugiej strony wielu ekspertów wskazuje, że przepływ klientów z sektora bankowego do parabanków może być spowodowany zbyt restrykcyjnymi wymaganiami wobec polityk kredytowych obowiązujących banki.

O ile w Polsce przez termin shadow banking rozumie się przede wszystkim firmy pożyczkowe, to w Europie Zachodniej, w tym na szczeblu unijnym jest to termin opisujący znacznie szersze zjawisko, czyli działalność wszelkich instytucji finansowych nie będących bankami, np. firm leasingowych, pożyczkowych czy funduszy inwestycyjnych. – Ten obszar rynku funkcjonujący obok sektora bankowego odgrywa coraz istotniejszą rolę, tworząc dodatkowe źródła kapitału i usług finansowych dla szerokiej grupy konsumentów, jednocześnie generując potencjalnie istotne ryzyko dla całego systemu – mówi dr Krzysztof Markowski, Prezes Zarządu Biura Informacji Kredytowej.

Z danych udostępnionych przez Radę Stabilności Finansowej (FSB) wynika, że szacunkowa wielkość światowego rynku określanego mianem shadow banking w 2010 r. wynosiła około 46 bln euro, co stanowi od 25 do 30 proc. całego systemu finansowego. Tego typu usługi największą popularność zyskały w  Stanach Zjednoczonych, jednak także w Europie odsetek klientów korzystających z pozabankowych instytucji finansowych szybko wzrasta. Stąd w ocenie Komisji Europejskiej potrzeba objęcia tego segmentu kontrolą. Swoje założenia w tym zakresie Komisja zawarła w „Zielonej Księdze”, opublikowanej na początku tego roku. Równoległy system bankowy jest w niej analizowany m.in. pod kątem bezpieczeństwa – zarówno banków inwestujących w podmioty funkcjonujące poza sektorem regulowanym, jak i instytucji spoza sektora bankowego finansujących działalność konsumentów i firm.

Parabanki funkcjonujące w Polsce można podzielić na dwie podstawowe kategorie: firmy obsługujące klientów ze złą historią kredytową, nadmiernie zadłużonych w bankach, a także firmy, których klientami są osoby funkcjonujące w tzw. „szarej strefie”, nie osiągające regularnych dochodów lub nie wykazujące ich w całości, co powoduje, że są mniej wiarygodne dla banków a regulacje kształtujące polityki kredytowe uniemożliwiają finansowanie ich potrzeb. Firmy pożyczkowe, dotyczące ich konstrukcje prawne oraz zakres potencjalnego rozszerzenia regulacji są obecnie przedmiotem debaty w Polsce.  W dyskusję tę włączają się nie tylko instytucje nadzorcze (KNF), lecz także naukowe. Kwestie związane z działalnością równoległego sektora bankowego były przedmiotem dyskusji na ostatnim  Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie.

Obecnie trwają konsultacje unijne, które mają dać odpowiedź na pytanie, w jakim zakresie i w jaki sposób instytucje pozabankowe maja być poddane regulacjom. KE rozważa rozszerzenie liczby instytucji finansowych, których działalność będzie objęta nadzorem. Dotychczas są nim w Europie i w Unii Europejskiej objęte instytucje finansujące działalność kredytową z depozytów. Jeśli instytucja finansowa prowadzi działalność przez emisje udziałów, obligacji bądź swych zobowiązań w innej formie prawnej – nie podlega nadzorowi  i pozyskane przez nią środki  nie są objęte gwarancjami tak, jak depozyty bankowe.

W Polsce, gdzie dyskutujemy gównie nad regulacjami sektora firm pożyczkowych, kluczową kwestią jest dopuszczenie firm pożyczkowych do wymiany informacji o kredytach i kredytobiorcach. W tej chwili firmy pożyczkowe nie mają prawa wymieniać informacji o kredytobiorcach, ponieważ są one objęte tajemnicą bankową i mogą być udostępniane tylko uprawnionym podmiotom.

Inną ważną kwestią jest powstrzymanie odpływu klientów z rynku regulowanego do parabanków. Pojawiają się już głosy ekspertów wskazujące, że wprowadzenie Rekomendacji T, zaostrzającej regulacje związane z polityką kredytową banków detalicznych, może być przyczyną odpływu kredytobiorców do firm pożyczkowych. Co ważne klienci korzystają poza sektorem nie tylko z kredytów, ale również z produktów paradepozytowych. Jak pokazują niedawne badania przeprowadzone na zlecenie KNF, dla bardzo wielu osób lokata w firmie parabankowej nie różni się niczym od lokaty w regulowanej instytucji, a swoje zaufanie do nich opierają oni w głównej mierze na komunikatach reklamowych.

Przenoszenie się aktywności finansowej do podmiotów niepoddanych regulacjom może spowodować powstanie ryzyka systemowego, które przełoży się bezpośrednio na stabilność całego rynku – mówi dr Krzysztof Markowski. Przedstawiciele KNF coraz częściej dopuszczają możliwość liberalizacji Rekomendacji T, a równocześnie o potrzebie wprowadzenia nadzoru dla działalności całego segmentu shadow bankingu. Termin nadzór jest jednak pojemny. Postulat regulowania niekoniecznie musi sprowadzać się do rozszerzenia na sektor pożyczkowy zasad nadzoru nad bankami. Przykładem rozwiązań mniej restrykcyjnych jest nadzór NBP nad niebankowymi instytucjami płatniczymi.

Magdalena Załubska-Król

Udostępnij artykuł: