Czy uda się odebrać funduszom inwestycyjnym 240 tysięcy mieszkań w Berlinie?

Inwestycje / Nieruchomości

W niedawnym referendum ponad połowa (56,4%) Berlińczyków opowiedziała się za wywłaszczeniem funduszy inwestycyjnych, posiadających tysiące mieszkań, by przejęte, za odszkodowaniem, zasoby taniej udostępnić rodzinom gorzej uposażonym.

Berlin, panorama
Fot. stock.adobe.com / Roman Babakin

W niedawnym referendum ponad połowa (56,4%) Berlińczyków opowiedziała się za wywłaszczeniem funduszy inwestycyjnych, posiadających tysiące mieszkań, by przejęte, za odszkodowaniem, zasoby taniej udostępnić rodzinom gorzej uposażonym.

Ludowy werdykt (Volksentscheid), będący ewenementem w historii kraju, nie ma wszakże mocy prawnej, choć Senat czyli rząd krajowy Berlina musi się nim zająć i wypracować jakąś ustawę mieszkaniową.

Znacjonalizować 15% mieszkań na wynajem

Prawnicy są sceptyczni co do szans wejścia w życie ewentualnej ustawy, która nacjonalizowałaby mieszkania, ponieważ jest to sprzeczne z konstytucyjną ochroną własności prywatnej, zarówno w konstytucji federalnej jak i konstytucji landu Berlin.

Pobierany od niezamożnych lokatorów czynsz byłby niski, nieco ponad cztery euro za metr kwadratowy bez ogrzewania

Inicjatorzy referendum, cieszącego się od początku dużym powodzeniem wśród berlińczyków, jako cel określili wywłaszczenie przedsiębiorstw, które dysponują ponad 3000 mieszkań, wynajmowanymi „z zamiarem wypracowania zysku”.

Obejmuje to 240 000 czyli 15% wszystkich mieszkań pod wynajem na terenie Berlina.

Nawet 36 miliardów euro odszkodowań

Na celowniku organizatorów znalazło się kilkanaście koncernów, ale przede wszystkim ten pod nazwą „Deutsche Wohnen” (Niemieckie Mieszkanie), stąd też nazwa inicjatywy „Deutsche Wohnen & Co enteignen” czyli „Wywłaszczyć Deutsche Wohnen i spółkę”. Koncern dysponuje tylko w Berlinie 116 000 mieszkań; ma być zresztą przejęty przez konkurenta pod nazwą Vonovia.

Eksperci rządowi obliczają, że ewentualne odszkodowania za wywłaszczenie to kwoty rzędu 29-36 miliardów euro.

Inne wyliczenia podają inicjatorzy akcji. Według nich, wystarczy 10 miliardów euro i to nie gotówki, tylko w postaci tzw. obligacji odszkodowawczych (Entschädigungsbonds) czyli papierów wartościowych na kwotę odszkodowania, wykupywanych stopniowo przez 40 lat.

Spłata tak powstałego długu państwa odbywałaby się z przyszłych czynszów. Przy tym pobierany od niezamożnych lokatorów czynsz byłby niski, nieco ponad cztery euro za metr kwadratowy bez ogrzewania (Nettokaltmiete).

Słuszne postulaty, ale sprzeczne z Konstytucją?

Zwolennicy wywłaszczenia powołują się na art. 15 ustawy zasadniczej (konstytucji), która w istocie przewiduje możliwość „uspołecznienia” (Vergesellschaftung), za odszkodowaniem, ziemi i środków produkcji.

Cele w budownictwie mieszkaniowym można osiągnąć tylko z prywatnymi partnerami

Artykuł ten jednak nigdy w RFN nie doczekał się zastosowania – zwrócił uwagę emerytowany profesor Uniwersytetu Humboldtów i prawnik Ulrich Battis. Zauważył zarazem, że operacja ta oznaczałaby niewspółmierną ingerencję we własność prywatną. Oprócz tego – podkreślił prof. Battis – land Berlin nie ma kompetencji do uchwalenia ustawy wywłaszczeniowej, a sfinansowanie jej realizacji oznaczałoby niedozwolone ominięcie hamulca zadłużenia (Schuldenbremse).

Przeciwni są też politycy wszystkich oprócz Lewicy partii politycznych. Burmistrz szef rządu Berlina Michael Müller z SPD uważa, że „cele w budownictwie mieszkaniowym można osiągnąć tylko z prywatnymi partnerami”.

Szef CDU w Berlinie Kai Wegner wskazał na niebezpieczeństwo podwyżki czynszów i podatków, gdyby trzeba było finansować odszkodowania. Według Sebastiana Czai z FDP, odszkodowania zrujnowałyby finanse miasta.

W połowie września, kilkanaście dni przed referendum, Senat Berlina wykonał istotny dla potencjalnych lokatorów ruch: odkupił za 2,46 mld euro, po niższej niż rynkowa cenie, 14 750 mieszkań i 450 obiektów gospodarczych od koncernów „Vonovia” i „Deutsche Wohnen”.

W prawie czteromilionowym Berlinie liczba mieszkań komunalnych to 355 tysięcy lokali

„Zakup mieszkań to przykład prospołecznych działań w Berlinie” - mówił z dumą senator (minister) ds. finansów Matthias Kollatz z SPD.

Senat czyli rząd Berlina chce w ten sposób zwiększyć zasób mieszkań komunalnych i zahamować wzrost czynszów, łagodząc tak napięcia na rynku mieszkaniowym. Po tej transakcji w prawie czteromilionowym Berlinie liczba mieszkań komunalnych zwiększy się do 355 000. To jedna piąta wszystkich mieszkań komunalnych w stolicy Niemiec (1,67 mln).

Senator Kollatz ujawnił, że odkupione od koncernów mieszkania mają przeciętnie 68 m2, znajdują się we wszystkich dwunastu dzielnicach, a za metr kwadratowy płacono 2400 euro. Mieszkanie więc kosztowało średnio 163 000 euro.

W wyborach do Izby Deputowanych Berlina, które odbyły się w tym samym dniu co wybory do Bundestagu 26 września, znów zwyciężyła SPD. Dotychczas tworzyła koalicję czerwono-czerwono-zieloną czyli z Lewicą i Zielonymi. Zapewne ta koalicja się utrzyma, choć nowa kandydatka SPD na szefową landowego rządu Franziska Giffey rozmawia też z CDU i FDP.

Giffey oznajmiła, że jej zdaniem żadne wywłaszczenie nie przyczyni się do zbudowania choćby jednego dodatkowego mieszkania i rozwiązania „wielkiego zadania, jakim jest zapewnienie mieszkań po dostępnych czynszach”.

Dodała jednak, że należy respektować wynik referendum, który oznacza apel o wypracowanie projektu nowej ustawy. Ustawy, którą – jak podkreśliła socjaldemokratka – podda się weryfikacji prawnej i jeśli okaże się ona niekonstytucyjna, nie wejdzie w życie.

Sprawdzenia przyszłej ustawy dokona niezależny Sąd Konstytucyjny w kraju związkowym Berlin.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: