Czy wprowadzenie euro opłaciło się Krajom Bałtyckim i Słowacji?

Gospodarka

Fot. Pixabay.com

Polska Fundacja im. Roberta Schumana przygotowała raport dotyczący doświadczeń krajów Europy Środkowowschodniej z wprowadzeniem euro. Raport koncentruje się na czterech krajach mających poziom PKB zbliżony do Polski: Słowacji, Estonii, Łotwie i Litwie. Euro przyjęła także Słowenia, która jest jednak wyraźnie bogatsza od Polski.

Poparcie dla wspólnej waluty w Estonii, Słowacji i na Łotwie, sięga 80-85% i jest jednym z najwyższych wśród krajów strefy #euro @nbppl

Słowacja wprowadziła euro w roku 2009, Estonia w 2011, Łotwa w 2014, a Litwa w 2015.

Trzy kraje bałtyckie zanim wprowadziły euro stosowały sztywny kurs własnej waluty w oparciu o mechanizm currency board – podaż krajowego pieniądza zależała od posiadanych rezerw walutowych.

Słowacja z euro rozwija się szybciej niż Czechy i Węgry

Słowacja stosowała politykę płynnego kursu walutowego, a w końcu roku 2005 włączyła swoją walutę do europejskiego systemu stabilizowania kursów walut w stosunku do euro (mechanizmu ERM2), w którym pozostawała przez ponad 2 lat. Słowacja, przygotowując się do przyjęcia euro korzystała z dobrej koniunktury, co pozwoliło stosunkowo łatwo spełnić kryteria z Maastricht i pozostawać w mechanizmie ERM2. Wprawdzie w roku 2009 przeżyła recesję, podobnie jak cała strefa euro, ale  szybko z niej wyszła i utrzymywała dość szybkie tempo wzrostu – szybsze niż sąsiednie Czechy i Węgry, które nie przyjęły euro.

Czytaj także: Słowacja: dziesiąta rocznica euro. Co udało się osiągnąć?

Kraje bałtyckie na początku swej obecności w Unii Europejskiej osiągnęły bardzo szybkie tempo wzrostu dzięki napływowi kapitału zagranicznego. W 2008 roku kapitał gwałtownie się wycofał, powodując głęboką, kilkunastoprocentową recesję. Kraje bałtyckie były namawiane, także przez MFW, do dewaluacji swoich walut, ale utrzymały stabilny kurs, obawiając się fali bankructw zadłużonych w walutach zagranicznych przedsiębiorstw i banków.

Europa Środkowowschodnia nie popełnia błędów Południa

Przyjęcie euro nie wiązało się w badanych krajach z pogorszeniem deficytu obrotów bieżących bilansu płatniczego i wzrostem zadłużenia zagranicznego. Kraje Europy Środkowowschodniej nie powtórzyły błędów popełnionych po wprowadzeniu wspólnej waluty przez kraje południa UE.

Czytaj także: Polska w strefie euro: zaraz czy za kilkadziesiąt lat?

Wprowadzenie euro nie wiązało się też ze znaczącym wzrostem cen. Spektakularne podrożenie niektórych towarów spowodowało jednak, że inflacja postrzegana przez społeczeństwo ukształtowała się  wyraźnie wyżej od rzeczywistej. Wprowadzenie euro nie uruchomiło jednak procesu zbliżania się poziomu cen do obserwowanego w bogatszych krajach zachodniej Europy.

Czytaj także: Węgrzy lepiej nastawieni do euro niż Polacy

Euro to duże korzyści polityczne

Wspólna waluta dała badanym krajom znaczne korzyści polityczne. Wzrosła ich zdolność do budowania koalicji i forsowania swoich interesów w Unii, zwiększyło się  także poczucie bezpieczeństwa dzięki uczestnictwu w „twardym rdzeniu” procesów integracyjnych. Miało to znacznie zwłaszcza dla krajów bałtyckich, które czują się zagrożone przez Rosję.

Czytaj także: Polityczne przyczyny kryzysu euro

Poparcie dla wspólnej waluty w Estonii, Słowacji i na Łotwie, sięga 80-85% i jest jednym z najwyższych wśród krajów strefy euro.  Niższe jest poparcie na Litwie, co wiąże się z dość wysoką inflacją w tym kraju.

Czytaj także: Strefa euro rozpadnie się za 10 lat?

Udostępnij artykuł: