Czy zatory płatnicze wciąż są powszechną bolączką?

Finanse i gospodarka

Przelew płatności przy bagatelizowaniu terminu widniejącego na fakturze jest powszechną praktyką, którą potwierdza ponad 76 proc. polskich przedsiębiorców - wynika z badania Bibby MSP Index. Jak reagują na to przedsiębiorcy z sektora MŚP?

Po raz kolejny badania Bibby MSP Index, realizowane na zlecenie firmy faktoringowej Bibby Financial Services, potwierdzają, że większość małych i średnich przedsiębiorców otrzymuje w Polsce zapłatę za sprzedane towary lub zrealizowane usługi po terminie. Skala tego zjawiska nieznacznie zmalała na początku 2014 roku. Problem potwierdza aktualnie ponad trzy czwarte firm, podczas gdy jesienią ubiegłego roku 84,4 proc. przedsiębiorców informowało, że ich kontrahenci nie regulują terminowo faktur.

Zatory płatnicze i opóźnianie płatności w relacjach gospodarczych nie są polską specjalnością. Z doświadczeń firmy Bibby Financial Services, działającej na 16 rynkach na świecie, wynika, że jest to problem wynikający głównie z braku kontroli nad odzyskiwaniem należności. – Wiele firm po prostu nie monitoruje płatności i czeka na zapłatę nie podejmując żadnych działań – wyjaśnia Simon Featherstone, CEO Bibby Financial Services. – Zdarza się też, że opóźnienia wynikają ze skomplikowania procedur akceptacyjnych
i księgowych w wielkich korporacjach; w mniejszych firmach – z przeładowania pracą księgowych.

– Dlatego tak ważna jest aktywność samych przedsiębiorców w zakresie egzekwowania należności – dodaje Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny Bibby Financial Services Polska. – Firmy z sektora MŚP nie powinny czekać, aż kontrahenci się poprawią, tylko podejmować działania windykacyjne, zarówno samodzielnie, jak i przy współpracy z faktorami. Tego nauczył chociażby ostatni kryzys.

W ciągu ostatnich 5 lat wiele firm z sektora MŚP traciło płynność finansową z powodu zatorów płatniczych. Dopiero krytyczna sytuacja skłaniała je do przypominania się kontrahentom w sprawie płatności za fakturę. Obecnie blisko dwie trzecie badanych firm zaczyna monitorować kontrahenta, kiedy tylko mija termin zapłaty, między innymi dzwoniąc, wysyłając e-maile, informując o zwłoce poprzez sms. Stopniowo przybywa firm, które nawet siedmiodniową zwłokę w płatności ze strony kontrahenta traktują jako podstawę do podjęcia aktywności windykacyjnej. Obecnie co piątemu ankietowanemu przedsiębiorcy cierpliwość kończy się właśnie po tygodniu. Wciąż jednak najwięcej jest firm, które dopiero miesięczną zwłokę w płatności traktują jako sygnał do podjęcia działań windykacyjnych (taki margines tolerancji daje swoim kontrahentom ponad 38 proc. ankietowanych firm). Optymizmem napawa fakt, że prawie 14 proc. małych i średnich firm na bieżąco kontaktuje się ze swoimi partnerami biznesowymi i informuje w badaniu, że nie ma problemu z opóźnionymi płatnościami.

Ciekawe są również inne motywy skłaniające firmy z sektora MŚP do upominania się o płatność. 6,7 proc. badanych zaczyna działać w momencie, w którym nabierają przekonania, że zaczęli pełnić rolę banku i kredytują kontrahenta. Zbliżające się terminy płatności do urzędów skarbowych są impulsem do działania dla 2,2 proc. firm. Warto przypomnieć, że jeszcze w 2012 roku nawet 18,2 proc. badanych przyznawało, że dopiero rozliczenie z fiskusem motywuje do upominania się o uregulowanie faktury. W kategorii “inne motywy działań windykacyjnych” respondenci wskazywali przede wszystkim na brak kontaktu z kontrahentem oraz na sytuacje, gdy odbiorca długo zwodził i nie reagował na upomnienia.

– Nasze badania potwierdzają wcześniejsze doświadczenia: profesjonalne administrowanie należnościami oraz regularny kontakt z odbiorcami to klucz do sukcesu. Lepsza sytuacja płynnościowa w sektorze MŚP to wynik nie tylko powrotu całego kraju na ścieżkę wzrostu gospodarczego, ale przede wszystkim konkretnych działań podejmowanych przez firmy. Również we współpracy z faktorami – mówi Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny Bibby Financial Services.

 140814.zatory.500x

Źródło: Bibby Financial Services

Udostępnij artykuł: