Czy zmiany w egzekucji komorniczej pozwolą na hazard moralny dłużników za pieniądze wierzyciela?

Firma / Gospodarka

Fot. Pixabay.com

Od kilku lat jesteśmy świadkami głębokiej przebudowy modelu egzekucji komorniczej. Przywołać wystarczy tu chociażby ograniczenie możliwości wyboru komornika, które obowiązuje od listopada 2015 r., liczne zmiany wprowadzone we wrześniu 2016 r., kiedy to istotnie zwiększono elektronizację postępowania egzekucyjnego (elektroniczne zajęcie rachunku bankowego, prowadzenie korespondencji z organami podatkowymi w formie elektronicznej), czy zmiany w zakresie skargi na czynności komornika.

Czy zmiany w egzekucji komorniczej pozwolą naazard moralny dłużników za pieniądze wierzyciela? #komornik

Co prawda, wszyscy profesjonalni uczestnicy życia gospodarczego oczekiwali dalszych zmian, a podobne opinie o takiej potrzebie prezentowali zarówno wierzyciele, jak i dłużnicy, choć – co oczywiste – z różnych punktów widzenia. Wierzyciele oczekiwali poprawy efektywności egzekucji komorniczej (dziś odzyskiwana jest bowiem jedynie co 5-ta złotówka) – oczywistego jak wydawałoby się obowiązku Państwa w zakresie ochrony praw wierzyciela, którego efektem byłoby zwiększenie szacunku dla prawa i wyroków sądów w Polsce. Dłużnicy oczekiwali zaś poprawy profesjonalizmu komorników oraz jeszcze większej rzetelności prowadzonych prze nich postępowań. Oczekiwali również zwiększenia ochrony swych praw, co jest oczywiste nawet gdy odbywa się kosztem pogorszenia efektywności egzekucji komorniczej. Szacując skutki projektowanych zmian w przepisach komorniczych, można więc podjąć się próby określenia, racje której ze stron przeważają.

Sądy sądami, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie

Aktualnie jesteśmy już na zaawansowanym etapie procesu legislacyjnego (rozpatrywanie sprawozdania Podkomisji nadzwyczajnej), na którym potrzeba już nie tylko debaty, ale i racjonalnych decyzji o konstruowaniu zmian w przepisach. Warto jest zatem wskazać na merytoryczne wątpliwości wobec proponowanych zmian i oszacować ich negatywne skutki. Jednym przepisów, które budzą szczególne wątpliwości, jest przepis art. 29 ust. 4 projektu ustawy o kosztach komorniczych. Przewiduje on opłatę w wysokości 150 zł z tytułu umorzenia egzekucji, m.in. ze względu na jej bezskuteczność. Dodatkowo art. 7 ust. 2 mówi, że zaliczka na koszty doręczenia korespondencji nie może jednorazowo przekroczyć 60 zł. Efekt? W przypadku umorzenia postępowania egzekucyjnego z powodu jego bezskuteczności, jego koszt dla wierzyciela wyniesie 210 zł. Wiedząc, że komornicy odzyskują dziś zaledwie co ok. 5-tą złotówkę (a w rzeczywistości nawet zdecydowanie mniej!), łatwo jest oszacować skutek. Przy np. 5 zleconych postępowaniach na kwotę wierzytelności w wysokości 500 zł (łącznie 2 500 zł) odzyskają oni dla wierzyciela wyłącznie 1 wierzytelność (500 zł). Ale za to jednocześnie pobiorą od niego 840 zł za nieskuteczną egzekucję pozostałych 4 wierzytelności.

 Wniosek dla przedsiębiorców finansowych i niefinansowych jest następujący: zastanówcie się nad udzielaniem kredytów i pożyczek czy sprzedażą na kredyt produktów bądź usług o wartości lub cenie jednostkowej poniżej 7 500 zł. Dlaczego? Poza zasadniczymi, ekonomicznymi przesłankami, również z dwóch powodów etycznych. Po pierwsze, mając należność w egzekucji powyżej tej kwoty w mniejszym stopniu narażacie komorników na hazard moralny i nieskuteczność podejmowanych przez nich czynności. Drugi powód to taki, że rezygnując (co można uznać za racjonalne ekonomicznie) z dochodzenia należności w niskich kwotach, nie będziecie uznani winnymi tworzenia zachęt dla rosnącej liczby dłużników do niespłacania zaciągniętych zobowiązań oraz pogarszania w ten sposób i tak niskiej kondycji moralnej w Polsce. Wątek kosztów postępowania można jeszcze rozwinąć, zestawiając wszystkie koszty, jakie z wszczęciem postępowania sądowego i potem komorniczego dotkną wierzyciela.

Koszty ponoszone przez wierzyciela przy wartości przedmiotu sporu w kwocie 500 zł

  • opłata sądowa od pozwu                                                                            30,00 zł
  • opłata skarbowa od pełnomocnictwa                                                      17,00 zł
  • koszty zastępstwa procesowego                                                                90,00 zł
  • koszt doręczenia korespondencji zawierającej trzy listy polecone    15,60 zł
  • koszt zaliczki na koszty korespondencji                                                  60,00 zł
  • koszt opłaty za umorzenie egzekucji                                                        150,00 zł

 Łączny koszt minimalny                                                                              362,60 zł  > 70% wartości przedmiotu sporu

Zmiany dla przedsiębiorcy, który chciałby uzyskać zwrot należności w mniejszych kwotach, oznaczać będą, że sądy mogą nawet stanąć po stronie pokrzywdzonego wierzyciela, ale przysłowiowa „sprawiedliwość” będzie po stronie dłużnika. W kontekście niskiej kondycji moralnej Polaków w zakresie finansów, ta zmiana przepisów na pewno jej nie poprawi. Wzmocni za to hazard moralny. Gdzie i w jakiej skali, także dla innych wierzycieli, w tym dla Państwa, pojawią się koszty tego zjawiska? Trzeba będzie poczekać, ale trudno mieć wątpliwości, że się pojawią.

Zbyt ruchome zabezpieczenie

Należy się spodziewać, że podobny efekt do tego opisanego powyżej, przyniesie przepis art. 33 projektu ustawy o kosztach komorniczych. Przewiduje on opłatę w wysokości 400 zł od wniosku o wszczęcie egzekucji wydania rzeczy ruchomej. W praktyce oznacza to przyjęcie założenia, że opłata od przedmiotowego wniosku nie jest ustalana z uwzględnieniem wartości danej rzeczy ruchomej, ewentualnie mieszącej się w racjonalnych „widełkach: od-do”. W przypadku bowiem gdy wartość rzeczy ruchomej, objętej takim wnioskiem, będzie opiewała na kwotę np. 300 zł, wówczas opłata od wniosku będzie nieproporcjonalna do wartości „sprawy”. Rachunek jest oczywisty – wierzyciel, odzyskując 300 zł w oparciu o upłynniony przedmiot zabezpieczenia egzekucji, ponosi koszt tej operacji w kwocie 400 zł. Nie jest racjonalne, a wręcz niesprawiedliwe, by proponować wierzycielowi takie rozwiązanie. W konsekwencji, wierzyciele będą zmuszeni do odstąpienia od dochodzenia swoich należności w omawiany sposób. A to znaczy, że i w tym przypadku przysłowiowa „sprawiedliwość” będzie po stronie dłużnika. Tylko czekać, aż zacznie się bieg na przykład po sprzęt RTV AGD, powiedzmy do kwoty 2 tysięcy zł. Bo przecież już po roku, a na pewno po dwóch (a tyle może nawet trwać procedura windykacyjno-sądowa i egzekucyjna od daty zaprzestania spłat) będzie to sprzęt o wartości rynkowej nieprzekraczającej kilkuset złotych.

Komornicy też coś dostać mogą

Przepis art. 52 ust. 2 projektu ustawy przewiduje, że do postępowań wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy o kosztach komorniczych, zastosowanie będą miały przepisy art. 29 i art. 30 projektu ustawy. Co to oznacza i jak należy to ocenić w praktyce? Jednoznacznie – godzi to w podstawową zasadę państwa prawa, tj. zasadę nieretroaktywności prawa. Uczestnicy obrotu, w tym przedsiębiorcy finansowi, jak banki, instytucje pożyczkowe, SKOK, czy wierzyciele wtórni – działając w zaufaniu do Państwa i do zasady pewności prawa – podjęli, w oparciu o obowiązujące dotychczas zasady, określone decyzje biznesowe. Zmiana ta naraża ich na niczym nie uzasadnione i znaczne szkody materialne. W szczególności zastosowanie wspomnianego art. 29 ust. 4 projektu ustawy do już toczących się postepowań może spowodować, że komornicy wystawią rachunki z tytułu „bezskutecznej egzekucji”. Jeśli przyjmiemy, że spośród około 5 milionów toczących się spraw, udział bezskutecznych będzie około 80% (przyjmując hipotetycznie 20% skuteczność), to suma tych obciążeń może wynieść nawet 600 milionów złotych.

– „Sądy sądami, ale sprawiedliwość…” raczej nie stanie po stronie pokrzywdzonego brakiem zapłaty wierzyciela.  Jest jeszcze czas na dobre decyzje i korekty proponowanych zmian w przepisach, których skutki w krótkim okresie mogą się nie ujawnić, ale już w średnim wydaje się wprost oczywiste, że negatywne konsekwencje, zarówno ekonomiczne, gospodarcze, jak i społeczne, nie będą pozytywne – podsumowuje Andrzej Roter, Prezes Zarządu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. – Trzeba mieć nadzieję, że przysłowiowy Kowalski – klient banku lub SKOK-u zrozumie, że niskie oprocentowanie ich depozytów wynika w znacznej mierze ze strat tych instytucji, ponoszonych na nieregularnych należnościach. I ten przeciętny Kowalski – wyborca, wreszcie upomni się także o swoje prawa.

Źródło: Konferencja Przedsiębiorców Finansowych w Polsce

Udostępnij artykuł: