Daleka i długa podróż w głąb małego pudełeczka

Tylko u nas

Wychodząc z domu zazwyczaj wiem na jak długo. W środę 17 czerwca, w dniu uroczystego otwarcia wystawy pt.: "Arcydzieła sztuki japońskiej w kolekcjach polskich" oraz poprzedzającej je konferencji prasowej byłem w błędzie. Tego dnia spędziłem w Muzeum Narodowym w Warszawie praktycznie cały dzień. Od czasu do czasu mam takie dziwne wrażenie, że jeszcze z niego nie wróciłem... Ale opowiem o tym po kolei. Katsushika Hokusai (1760-1849)Pod wielką falą w Kanagawie, 1829-1833drzeworyt barwny Muzeum Narodowe w Krakowie, z kolekcji Feliksa Jasieńskiego

Wychodząc z domu zazwyczaj wiem na jak długo. W środę 17 czerwca, w dniu uroczystego otwarcia wystawy pt.: "Arcydzieła sztuki japońskiej w kolekcjach polskich" oraz poprzedzającej je konferencji prasowej byłem w błędzie. Tego dnia spędziłem w Muzeum Narodowym w Warszawie praktycznie cały dzień. Od czasu do czasu mam takie dziwne wrażenie, że jeszcze z niego nie wróciłem... Ale opowiem o tym po kolei. Katsushika Hokusai (1760-1849)Pod wielką falą w Kanagawie, 1829-1833drzeworyt barwny Muzeum Narodowe w Krakowie, z kolekcji Feliksa Jasieńskiego

Kolekcja sztuki w kawalerce?
Gdyby przyjąć, że cały dorobek sztuki japońskiej może zmieścić się w jednym kontenerze, to jego rozpakowanie trwałoby wieki. To zasługa przede wszystkim niezwykle małych rozmiarów większości dzieł. Fenomen sztuki japońskiej tak tłumaczy kuratorka wystawy, Anna Katarzyna Maleszko: "Bogactwo form, dekoracji i technik prezentowanych prac jest zaproszeniem w niezwykły, barwny świat sztuki japońskiej. Znajdziemy tu wyrafinowanie i bujność form obok szlachetnego minimalizmu, niedoskonałość niesioną przez upływ czasu obok niedościgłej maestrii warsztatowej, wszystko zaś połączone bezbłędnym wyczuciem piękna."

Nie bez przyczyny już w II połowie XIX wieku sztukę japońską uznawano za szczyt wyrafinowania i piękna. Ta fascynacja trwa do dnia dzisiejszego i dotyczy nie tylko kolekcjonerów.

Warszawska wystawa jest niewielka. Zaaranżowano ją w wąskim, podłużnym pomieszczeniu, które ażurowymi ściankami z listewek przedzielono na kilka mniejszych. Zabieg ten wytworzył intymną przestrzeń dla kontemplacji poszczególnych grup obiektów.

Jest ich stosunkowo niewiele. Na wystawie zgromadzono około 300 najciekawszych i najcenniejszych zabytków z kilku placówek muzealnych posiadających największe w Polsce zbiory sztuki japońskiej. Pochodzą one z okresu od XVII do XX wieku i reprezentują różne dziedziny sztuki.
Możemy obejrzeć przykłady malarstwa zwojowego z okresu Edo i Shõwa, drewnianą rzeźbę buddyjską i miniaturowe rzeźby w kości słoniowej. Zobaczymy także drzeworyty ukiyo-e i shin hanga, ceramikę, wyroby z laki i emalii cloisonne oraz wyroby metalowe z okresu Edo, Meiji, Taishõ i Shõwa.

Ale niech nikogo nie zwiedzie niewielki rozmiar samej ekspozycji jak również stosunkowo niewielka liczba eksponatów. Uważny zwiedzający bardzo szybko dostrzeże fenomenalne bogactwo szczegółów. Nieprawdopodobna precyzja wykonania miniaturowych obiektów oraz bogactwo zdobienia sprawiają, że czas staje w miejscu. W złożonej formie i kompozycyjnym wyrafinowaniu zaczynamy dostrzegać początek tajemniczej narracji. Z czasem ornamenty i utkane w nich szczegóły zaczynają układać się nam w nieznaną jeszcze opowieść. Będąc dość długo na wystawie zauważyłem, że każdego zwiedzającego wciąga inna grupa eksponatów. Można godzinami wpatrywać się w ryciny Hokusaia z cyklu "Trzydzieści sześć widoków góry Fuji", wizerunki japońskich piękności autorstwa Kitagawy Utamaro czy prace malarskie Watanabe Seiteiego. Ale równie wciągające mogą okazać się dla nas pięknie i dyskretnie zdobione elementy oprawy miecza japońskiego (tuba, fuchi, kashira), czy też miniaturowe pudełeczka na drobiazgi inrõ (nazywane ogólnie sagemono) lub rzeźbione breloki netsuke. Fascynujące jest to, że przedmioty te już od dawna nie mają praktycznego zastosowania. Pamiętajmy, że w wyniku restauracji Meiji1 Japończycy zaczęli ubierać się na wzór zachodni. Nosili odzież z kieszeniami i dlatego nie potrzebowali już żadnych sagemono przy pasie. Nie potrzebowali także breloków (netsuke) i koralików (ojime), które powiązane jedwabnym sznurkiem z puzderkiem, tworzyły funkcjonalną całość ułatwiających ich noszenie przy pasie japońskiego kimona.

150708.kurtyzanayosooi.02.267xKitagawa Utamaro (1753-1806)
Kurtyzana Yosooi z domu Matsubaya, ok. 1801-1802
drzeworyt barwny
Muzeum Narodowe w Krakowie, z kolekcji Feliksa Jasieńskiego

Mała przestrzeń niezbędna do przechowywania pokaźnych rozmiarów kolekcji wspomnianych netsuke i ojime, zdała mi się czymś wyjątkowo użytecznym. Oto znika problem braku wolnej przestrzeni na ścianach czy potrzeba dodatkowych pomieszczeń, które moglibyśmy zapełnić "zdobyczami" z kolejnych aukcji. Wystarczy naszą pasję kolekcjonera sztuki ukierunkować na miniaturowe rzeźby z kości słoniowej, drewna i laki, ceramiki, rogu, kamieni półszlachetnych i cały nasz zbiór zmieści się w niewielkiej komodzie. A jeżeli skoncentrujemy się na pozycjach najcenniejszych, to zapewniam, że przy aktualnych cenach tych arcydzieł, możemy pomieścić kolekcję w niewielkim pudełku, na przykład po butach... Oczywiście żartuję. Nie wyobrażam sobie aby nabywca figurki za kilkanaście tysięcy funtów czy dolarów trzymał ją wraz z innymi swoimi skarbami w pudełku po butach, nawet od New&Lingwood® czy John Lobb®. Bez względu na wybór odpowiedniego mebelka lub szkatułki, zostając kolekcjonerem sztuki japońskiej nie będziemy potrzebować jakiejś specjalnej przestrzeni, a jej niedostatek nie będzie w żadnym przypadku czynnikiem ograniczającym rozwój naszej kolekcji.

Dlaczego tak trudno wrócić?
Dlaczego tak trudno oderwać się od tych malutkich arcydzieł i wrócić z wystawy do domu? Ponieważ ukryta jest w nich pułapka. Nawet te najmniejsze figurki mają zaklęty w sobie czwarty wymiar. Jest nim czas i opowiedziana, skondensowana historia. Każda z nich coś nam szepce, coś opowiada. Ukazują zazwyczaj bohaterów opowieści, legend lub mitów. Ich gesty i miny pełne są ekspresji przywodzącej na myśl tradycyjny teatr japoński kabuki. Podobnie jak znane netsuke z Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, które jest dowcipną alegorią prawdy i interpretacji2, tak każda figurka z warszawskiej wystawy może stać się początkiem intelektualnej przygody. Rozszyfrowując kształt i kompozycję uświadamiamy sobie, że to nie breloczek ale opowieść... Wsłuchując się w nią może zaskoczyć nas dźwięk gongu oznajmiającego, że już za chwilę Muzeum zostanie zamknięte i trzeba kończyć zwiedzanie. Tracimy tam kontrolę nad czasem. To moje ostrzeżenie i rada zarazem. Starannie planujmy zwiedzanie tej wystawy - tak, aby pozostawić sobie czas na kontemplację.

150708.Inro.pozderko.03.267xInrõ, puzderko na medykamenty, zdobione motywem  kwitnącego krzewu chryzantem
Japonia, 1 połowa XIX wieku
laka, dekoracja prószona złotem, inkrustowana masą perłową                                   
Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Po obejrzeniu wystawy proponuję przeczytać książkę Edmunda de Waal’a pt.: "Zając o bursztynowych oczach. Historia wielkiej rodziny zamknięta w małym przedmiocie". To wielokrotnie nagradzana saga rodzinna, którą czyta się jak powieść detektywistyczną. Główny bohater, podążając tropem niezwykłej kolekcji 264 netsuke, poznaje dzieje swoich przodków - kilku pokoleń arystokratycznej rodziny Ephrussich. Wydana została przez Wydawnictwo Czarne w 2013 roku i jest nadal dostępna w księgarniach internetowych. Natrafiłem na nią przypadkowo szukając pomocnej literatury. Książka ta wspaniale wkomponowuje się teraz w przesłanie wystawy.

150708.Inro.pozderko.04.400xInrõ, puzderko na medikamenty z koralitem (ojime) oraz brelokiem (netsuke)
Japonia, 1 połowa XIX wieku
Fot. Jerzy Cichowicz

150708.netsuke.breloki.05.400xNetsuke, breloki wykonane z różnych materiałów (kość słoniowa, drewno)
Japonia, 1 połowa XIX wieku
Fot. Jerzy Cichowicz

Wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie potrwa tylko do 9 sierpnia, ale zostanie jeszcze pokazana w Toruniu, a następnie we Wrocławiu. Kto nie zobaczy jej w Warszawie, tego czeka podróż. Będzie to nawet czymś oczywistym dla miłośników sztuki japońskiej. Neil Holton, twórca i właściciel internetowego antykwariatu napisał na swojej stronie internetowej: "Have Netsuke will Ravel" (Masz netsuke będziesz podróżować).  

Ramka Nr 1. Podstawowe i użyteczne informacje o wystawie.

Tytuł wystawy: Arcydzieła sztuki japońskiej w kolekcjach polskich

Wystawę przygotowano z okazji jubileuszu dwudziestolecia istnienia Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, gdzie była eksponowana od listopada 2014 do maja 2015 roku. Będzie jeszcze prezentowana w Toruniu i we Wrocławiu.
Wystawę zorganizowało Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie oraz Muzeum Narodowe  w Warszawie przy wsparciu finansowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz pod patronatem honorowym Ambasady Japonii w Polsce.

Czas trwania wystawy: 18 czerwca - 9 sierpnia 2015.

Kurator wystawy warszawskiej: Anna Katarzyna Maleszko.
Kurator i koncepcja wystawy w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha: Anna Król.

Ekspozycji towarzyszy publikacja pt.: "Arcydzieła sztuki japońskiej w kolekcjach polskich", pod redakcją Anny Król. Album ten zdobył nagrodę w Konkursie na Wydarzenie Muzealne Roku Sybilla 2014 w kategorii "Publikacje". Książka, a właściwie księga (560 stron, 499 ilustracji)  jest pięknie wydana, a zawartość nie rozczaruje żadnego wielbiciela sztuki japońskiej. Cena 250 zł.

Ramka Nr 2. Tajemnicze przedmioty w gablotce.
Japońskie słowo sagemono oznacza "wisząca rzecz". Natomiast inrõ to osobisty pojemniczek (pudełko) o najróżniejszym przeznaczeniu. Historia tych wiszących pojemniczków liczy ponad 300 lat. Jeszcze w drugiej połowie XIX wieku japońscy mężczyźni nosili je codziennie przy pasie. Pełniły najróżniejsze funkcje: sakiewki, tabakierki, pojemnika na przybory do palenia lub lekarstwa. Aby taki pojemniczek zawiesić przy pasie i zbalansować jego ciężar, używano przywieszek (breloków) netsuke. Wykonywano je z różnych materiałów: kości słoniowej, rogu, drewna, laki, bursztynu, porcelany, kamieni półszlachetnych. Przez wywiercone w breloku dwa otwory przewlekano jedwabny sznurek, który mocowano do inrõ. Brelok netsuke wystawał ponad górną krawędź pasa, natomiast sznurek był wsunięty za pas i ściągnięty koralikiem ojime. On także z czasem zaczął przybierać niezwykle ozdobne formy. Breloki netsuke, początkowo proste, stawały się od około połowy XVII wieku coraz ozdobniejsze, przyjmując postać miniaturowych rzeźb, zachwycających precyzją wykonania i bogactwem tematów - od historycznych i mitologicznych po literackie, a także zaczerpnięte ze świata przyrody i folkloru. Najcenniejsze są te wykonane przed restauracją Meiji w Japonii. Były one wówczas wykonywane przez Japończyków dla Japończyków, a nie dla potrzeb europejskich kolekcjonerów czy też turystów.

Przypisy:

1 Restauracja Meiji to okres w historii Japonii 1886-1912. W wyniku obalenia ostatniego sioguna Yoshinobu Tokugawy, cesarz Meiji Tennõ Mutsuhito uzyskał pełnię władzy w państwie. W następstwie tego przewrotu w Japonii rozpoczął się proces szybkiej modernizacji i otwarcia na wpływy Zachodu.
2 Mowa tu o netsuke ukazującym sześciu ślepców i słonia (ang. Blind Men and the Elephant). Można ją znaleźć pod adresem: http://www.metmuseum.org/collection/the-collection-online/search/60194?=&imgno=2&tabname=object-information

Źródła:

  1. Arcydzieła sztuki japońskiej w kolekcjach polskich, red. A. Król, Kraków 2014.
  2. Barbra Teri Okada, Netsuke: masterpieces from the Metropolitan Museum of Art, New York 1982.
  3. Materiały prasowe Muzeum Narodowego w Warszawie.
  4. NEILHOLTON JAPANESE ART LIMITED. Internetowy antykwariat: www.neilholton.org
  5.  E. de Waal, Zając o bursztynowych oczach. Historia wielkiej rodziny zamknięta w małym przedmiocie, Wołowiec 2013.
  6. Zasoby portalu stowarzyszenia - International Netsuke Society (www.netsuke.org), które od 1975 roku zajmuje się badaniem oraz promocją wiedzy o netsuke. [dostęp 3-4.07.2015]

Jerzy Cichowicz

Udostępnij artykuł: