Dane z Chin poprawiły nastroje

Komentarze ekspertów

Lepsze od oczekiwań dane z chińskiego sektora przemysłowego wsparły w czwartek nastroje na giełdach, stając się jednocześnie pretekstem do umocnienia walut surowcowych i osłabienia japońskiego jena.

W maju, jak wynika z opublikowanych dziś w nocy wstępnych szacunków, indeks PMI dla chińskiego sektora przemysłowego zanotował wzrost do 49,7 pkt. z 48,1 pkt. miesiąc wcześniej. Dane te wprawdzie wciąż sygnalizują, że sytuacja tamtejszych przedsiębiorstw się pogarsza, ale w najwolniejszym tempie od 5 miesięcy. To może zapowiadać, że w kolejnych miesiącach będzie lepiej.

Nadzieje na poprawę koniunktury to jedno. O pozytywnej wymowie majowego indeksu PMI zdecydował jednak fakt, że miał on wartość dużo wyższą od prognoz. Rynkowy konsensus kształtował się bowiem na poziomie 48,4 pkt.

Doniesienia z Chin dominują dziś na rynkach, całkowicie przesłaniając opublikowany wczoraj wieczorem protokół z kwietniowego posiedzenia FOMC, który wzmacnia tezę o pierwszych podwyżkach stóp procentowych przez Fed dopiero w III kwartale przyszłego roku.

Doniesienia te górują też nad opublikowanymi dziś analogicznymi indeksami PMI z Europy. Indeksami, które dały mieszany obraz sytuacji. Ponownie bowiem zaczął się kurczyć sektor usług i produkcji we Francji, podczas gdy przemysł w Niemczech i całej strefie euro rozwijał się najwolniej od pół roku, a koniunktura w usługach była najlepsza od 35 miesięcy.

Chińskie dane, jako że zdecydowanie są dziś tematem numer jeden na rynkach, stały się źródłem wzrostów na giełdach, umocnienia walut surowcowych i osłabienia japońskiego jena. O tym, czy te generalnie pozytywne nastroje utrzymają się do końca dnia, zdecydują już publikowane po południu dane z USA. Wówczas inwestorzy poznają tygodniowy raport nt. wniosków o zasiłki dla bezrobotnych (prognoza: 310 tys.), majowy odczyt indeksu PMI dla przemysłu (prognoza: 55,4 pkt.), kwietniowy indeks wskaźników wyprzedzających (prognoza: 0,3%)  i kwietniową sprzedaż domów na rynku wtórnym (prognoza: 4,69 mln). “Figury” te musiałyby mieć zdecydowanie negatywną wymowę, żeby popsuć humory inwestorom.

Czwartek na krajowym rynku walutowym upływa pod znakiem niewielkiego osłabienia złotego. W południe kurs EUR/PLN testował poziom 4,1754 zł, a USD/PLN 3,0517 zł. Wczoraj przez większość dnia złoty również tracił na wartości, żeby w jego końcówce nie tylko odrobić straty, ale też umocnić się do euro i dolara. Dlatego obecne osłabienie wcale nie przesądza o zamknięciu.

Wczorajsze i dzisiejsze wahania złotego nie zmieniają układu sił na wykresach EUR/PLN i USD/PLN. Dla euro taką zmianą byłoby dopiero wybicie poniżej 4,15 zł lub powyżej 4,22 zł. W przypadku dolara, który od ponad tygodnia próbuje przełamać opory zlokalizowane blisko 3,06 zł, wybicie ponad te opory może zapowiadać szybki ruch do 3,11-3,12 zł. Natomiast odbicie od 3,06 zł mogłoby zwiastować początek powolnego osuwania się USD/PLN ku poziomowi 3 zł.

Analizując perspektyw polskiej waluty przez pryzmat poprawiającej się z kwartału na kwartał koniunktury w gospodarce, a także mając na uwadze potencjalny wpływ czerwcowego luzowania polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny, w drugiej połowie roku należy się liczyć z lekkim umocnieniem złotego. Szczególnie w relacji do wspólnej waluty.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: