Decyzje szczytu UE pozytywnie zaskakują rynki

Finanse i gospodarka

Niskie oczekiwania co do odbywającego się właśnie w Brukseli szczytu przywódców państw Unii Europejskiej zostały wczoraj nieco zrewidowane. Jak to zwykle bywało na tego typu spotkaniach oraz biorąc pod uwagę opór Niemiec, nie spodziewano się konkretnych ustaleń dotyczących doraźnych działań antykryzysowych, a bardziej dyskusji nad pomysłami unii bankowej czy Paktu na rzecz wzrostu i zatrudnienia.

Tymczasem twarde stanowisko Włoch i Hiszpanii, których przedstawiciele odmawiali przyjęcia wzmiankowanego Paktu, zmusiło unijnych decydentów do ustalenia działań pomocowych dla tych krajów. Podjęto decyzję o utworzeniu instytucji nadzorującej sektor finansowy Eurolandu (jeszcze bez konkretnych mechanizmów jej funkcjonowania), jednak to nie to było kluczowe. Ogłoszono, że zostaną podjęte natychmiastowe kroki mające na celu stabilizację sytuacji na rynku długu (wczoraj znowu rentowności 10-letnich obligacji hiszpańskich zbliżały się do 7 proc., a włoskich do 6,3 proc.). Stworzone fundusze ratunkowe EFSF i ESM będą mogły skupować obligacje hiszpańskie i włoskie z rynku, celem obniżenia ich rentowności. Dodatkowo ustalono, że zastępujący EFSF fundusz ESM będzie mógł bezpośrednio dokapitalizować będące w takiej potrzebie banki, nie posiadając przy tym statusu uprzywilejowanego wierzyciela.

Dodatkowo, pomoc w postaci skupu obligacji poprzez EFSF/ESM czy rekapitalizacja banków nie będą oznaczały zobowiązania tych dwóch krajów do zaciskania pasa, jak ma to miejsce w przypadku Portugalii, Irlandii i Grecji, gdzie eksperci troiki sprawdzają wykonanie reform i uzależniają od tego przyznanie kolejnych transz pomocy. Co prawda przypadku tych państw pomoc została udzielona bezpośrednio rządom, a dla Włoch i Hiszpanii będzie ona przybierać formalnie inną formę, de facto jednak i skup obligacji, i rekapitalizacja banków wymagać będą miliardów euro wydatkowanych w funduszy. Można więc powiedzieć, że siła negocjacyjna Rzymu i Madrytu nie została doceniona przez Niemcy, a zwycięzcami szczytu już w tym momencie można ogłosić Mario Montiego i Mariano Rahoja. Co prawda teraz, oprócz przyznania 120 mld EUR na rzecz wsparcia wzrostu w UE (środki te pochodzić będą z niewykorzystanych mocy funduszy ratunkowych oraz Europejskiego Banku Inwestycyjnego), będzie można powrócić do dyskusji nad Paktem na rzecz wzrostu i zatrudnienia, jednak pozycja Niemiec została w pewien sposób podważona i to jest faktem. Z drugiej strony, widać jak palącym problemem zaczynał być dla Rzymu i Madrytu podwyższony koszt finansowania, skoro zdecydowali się na tak twarde negocjacje. To z pewnością nie jest koniec kłopotów tych państw, ale czasowo sytuacja na rynku ich długu może się faktycznie ustabilizować.

Eurodolar reagował lekkim wzrostem jeszcze przed ogłoszeniem pomocy dla państw południa Europy, w reakcji na przełożenie konferencji Angeli Merkel. Rynek spekulował, że oznacza to rozwój sytuacji niepomyślny dla Niemiec. Po tym, jak okazało się, że faktycznie tak jest i rynek nie docenił siły negocjacyjnej premierów Montiego i Rajoya, kurs euro względem dolara w ciągu dwóch godzin wzrósł z poziomu 1,2450 do 1,2625, a aktualnie oscyluje wokół 1,26. Tak silny wzrost z jednej strony jest korzystnym sygnałem technicznym, z drugiej jednak tak silna reakcja może okazać się przesadzona. Krótko mówiąc, cały pozytywny efekt ustaleń został w tym krótkim czasie już zdyskontowany przez rynek. Teraz kluczowe będą dalsze ustalenia na szczycie oraz sprawdzenie, jak te dotyczące pomocy dla Rzymu i Madrytu działają w praktyce.

Dziś, oprócz doniesień z drugiego dnia szczytu, z danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę tylko na odczyt indeksu Chicago PMI, który zostanie podany o godz. 15:45. Jest to kolejny ze wskaźników regionalnych, tym razem mierzący aktywność wytwórczą w najbardziej uprzemysłowionym w Stanach rejonie Chicago. Konsensus prognoz zakłada lekki spadek indeksu w czerwcu, z poziomu 52,7 do 52,5 pkt. Po tym, jak dwa tygodnie temu negatywnie zaskoczył indeks NY Empire State, a tydzień temu indeks Fed z Filadelfii, rynek obawia się dużo głębszego spadku. Jeśli okaże się on faktem, może być czynnikiem zapalnym do korekty dobrych nastrojów, jakie panują po ustaleniach ze szczytu UE.

Łukasz Rozbicki
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: