Demografia wymusi powstanie polskiej polityki imigracyjnej?

Rynek pracy

Fot. Pixabay.com

Po otwarciu rynku niemieckiego dla pracowników spoza Unii Europejskiej, można się spodziewać, że Polska przestanie był atrakcyjnym miejscem dla Ukraińców, czy Białorusinów. Przez lata państwa konkurowały o inwestycje zagraniczne, obniżając podatki i obiecując inwestorom rozmaite ułatwienia. Wchodzimy w okres konkurowania o pracowników

#WitoldGadomski: Wskaźniki demograficzne Niemiec są równie złe, jak Polski, ale nasi bogatsi sąsiedzi mają pomysły i środki, by przyciągnąć imigrantów, w tym Polaków @MiesiecznikBANK

Maleje liczba pracujących, rośnie liczba emerytów

W końcu 2017 roku mieszkało w Polsce 1.287.505 mężczyzn w wieku 60-64 lat i 1.336.966 kobiet mających od 55 do 59 lat. Oznacza to, że w ciągu pięciu lat 2.624.471 osób w Polsce osiągnie wiek emerytalny. Jednocześnie 2.194.530 osób, mających w końcu roku 2017 od 20 do 24 lat, przekroczy 25 lat. Liczba tych, którzy potencjalnie wejdą do roku 2022 na rynek pracy będzie o 430 tys. mniejsza niż tych, którzy rynek pracy opuszczą.

To obliczenia teoretyczne. Aktywność zawodowa Polek i Polaków zarówno w starszym wieku (na 5 lat przed ustawowym wiekiem emerytalnym) i w młodym wieku jest niska. Czyli, część kobiet, które nie mają jeszcze 60 lat już nie pracuje i to samo, choć w mniejszym stopniu, dotyczy mężczyzn w wieku 60-65 lat. Ale tendencja demograficzna jest dla rynku pracy niepokojąca. W końcu 2017 roku najwięcej w Polsce było mieszkańców urodzonych w 1983 roku – 653.790. To był rok wyżu demograficznego, będący „echem” wyżu powojennego. Kolejne „echo” powinno nastąpić w latach 2005-2010, ale w końcu ubiegłego roku żyło w Polsce zaledwie 364.885 osób, urodzonych w roku 2005 i 412.855 urodzonych w 2010.

Dla rynku pracy i generalnie dla gospodarki tendencje demograficzne mogą mieć decydujące znaczenie. Już dziś brakuje kilkaset tysięcy pracowników, a braki są częściowo uzupełniane imigracją pracowników zza wschodniej granicy i z Azji.

Rząd nie ma polityki imigracyjnej

Ta imigracja jest widoczna gołym okiem, zwłaszcza w większych miastach. Jednocześnie państwo nie przedstawiło programu polityki imigracyjnej. Po prostu, mimo retoryki antyimigracyjnej, przymyka oko na przyjazd do Polski setek tysięcy zagranicznych pracowników. Ale tego typu postawa rządu nie daje imigrantom poczucia stabilizacji. Po otwarciu rynku niemieckiego dla pracowników spoza Unii Europejskiej, można się spodziewać, że Polska przestanie był atrakcyjnym miejscem dla Ukraińców, czy Białorusinów.

Przez lata państwa konkurowały o inwestycje zagraniczne, obniżając podatki i obiecując inwestorom rozmaite ułatwienia. Wchodzimy w okres konkurowania o pracowników. Niemieccy pracodawcy sygnalizują brak 1 mln pracowników. Musimy się liczyć nie tylko z wyjazdem z Polski przybyszów zza wschodniej granicy, ale także z nasileniem polskiej emigracji. Wskaźniki demograficzne Niemiec są równie złe, jak Polski, ale nasi bogatsi sąsiedzi mają pomysły i środki, by przyciągnąć imigrantów, w tym Polaków.

Zamiast imigrantów ustawa niewolnicza

Niedobór rąk do pracy odczuwają Węgrzy. Węgierski rząd z przyczyn ideologicznych nie chce imigrantów, wiec przyjął szereg przepisów, skłaniających do większej aktywności zawodowej, w tym kontrowersyjną ustawę, zwiększającą dopuszczalną liczbę godzin nadliczbowych. Wskaźnik zatrudnienia osób w wieku od 20 do 64 lat wynosi na Węgrzech 73,3 % (dla Polski – 70,9%) i od 2010 roku wzrósł o blisko 14 punktów procentowych.

Demografia i niedobór pracowników to być może najważniejszy problem społeczny, gospodarczy i polityczny. Trzeba zacząć o nim poważną dyskusję – o imigracji, zachętach do pracy, wydłużeniu wieku emerytalnego, sposobie finansowania zasiłków rodzinnych.

Udostępnij artykuł: