Dialog między sektorem finansowym a regulatorem to niezbędny warunek dobrego prawa

Gospodarka / Prawo i regulacje

Stanisław Kluza
Stanisław Kluza

Z dr. Stanisławem Kluzą, ekonomistą, byłym ministrem finansów i pierwszym przewodniczącym KNF w latach 2006-2011, rozmawiał Karol Jerzy Mórawski

Przedstawiciele naszego kraju powinni aktywniej uczestniczyć w przygotowywaniu rozwiązań na szczeblu europejskim #StanisławKluza

Prowadzenie działalności o charakterze innowacyjnym, również w sektorze finansowym, wiąże się z koniecznością ponoszenia niemałego ryzyka. Równocześnie jednak obserwowane są tendencje do zwiększania asymetrii między konsumentem a przedsiębiorcą na korzyść tego ostatniego, co w wielu przypadkach prowadzi do akceptacji działań wręcz nieodpowiedzialnych ze strony konsumentów. Czy ten kierunek nie grozi ograniczeniem innowacyjności?

Należy sobie uświadomić jedno: każda regulacja stanowi w jakiejś mierze ograniczenie innowacyjności, poprzez wprowadzenie nowych obowiązków czy wygenerowanie dodatkowych kosztów funkcjonowania przedsiębiorstwa. Rolą państwa jest natomiast poszukiwanie właściwej proporcji pomiędzy ochroną takich wartości jak choćby stabilność systemu finansowego czy poszanowanie praw konsumentów, a ponoszeniem ryzyka, które jest nieodłącznym elementem działań biznesowych, w szczególności tych o charakterze innowacyjnym. Powinniśmy też pamiętać, że Polska jako kraj członkowski Unii Europejskiej ma w wielu przypadkach ograniczone możliwości jeżeli chodzi o tworzenie własnych rozwiązań, ponieważ te tematy są w dużej mierze identyfikowane na poziomie ogólnoeuropejskim. Przepisy w wielu obszarach kluczowych dla biznesu są konsekwencją unijnych dyrektyw, które są później odpowiednio transponowane do krajowego porządku prawnego. Dlatego właśnie uważam, że przedstawiciele naszego kraju powinni aktywniej uczestniczyć w przygotowywaniu rozwiązań na szczeblu europejskim, korzystając z własnych obserwacji i przemyśleń. Jeżeli Polska nie jest dostatecznie reprezentowana w wypracowywaniu tych rozwiązań to wiadomo, że później jest biorcą tego, co wymyślili inni. Nie zawsze musi to idealnie odpowiadać naszym oczekiwaniom lub uwarunkowaniom.

Jeśli chodzi o sektor bankowy, gdzie powinna przebiegać granica pomiędzy interwencjonizmem państwowym a niewidzialną ręką rynku?

Niedawny kryzys gospodarczy de facto obnażył utopię samoregulacji. Globalny sektor finansowy wielokrotnie podkreślał, że poprzez swą odpowiedzialność i samoświadomość jest w stanie się samoregulować. Ta idea okazała się utopijna. Z drugiej strony sektor finansowy dysponuje nieocenionymi doświadczeniami,wynikającymi z bezpośredniego kontaktu z klientem. Te obserwacje mogą i powinny być wykorzystywane w dialogu z regulatorem, czyli w tym wypadku nadzorem jako egzekutorem i ministrem finansów jako twórcą regulacji. Sektor finansowy ma możliwość pokazywać, które z przez rząd rozwiązań są korzystniejsze z punktu widzenia długookresowego bezpieczeństwa i równowagi. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że – pomimo różnych błędów – rozwiązania, które zostały wypracowane w Polsce przez ostatnie dwie dekady pozwoliły, by nasz kraj uniknął większych zawirowań kryzysowych. Także i podmioty działające na polskim rynku generalnie poradziły sobie z globalnymi zjawiskami kryzysowymi. Polska dysponuje zatem modelem sprawdzonym w trudnych warunkach, którym możemy się nie tylko chwalić, ale również powinniśmy przekonywać innych do wykorzystywania tego wzorca w działaniach regulacyjnych.

Jak zatem kształtować relacje między konsumentem a bankiem, by nie doprowadzać do nadużyć po żadnej ze stron? Pamiętajmy, że klienci też nierzadko bywają nieuczciwi…

Na relacje pomiędzy instytucją finansową a nabywcą usługi finansowej należy patrzeć nie tylko przez pryzmat bezpieczeństwa i rozwoju. Konieczne jest również zachowanie symetrii w relacjach pomiędzy stronami, tak, by żadna z nich nie odniosła wrażenia, że została nadmiernie uprzywilejowana lub – co gorsza – pokrzywdzona. Tego celu nie da się osiągnąć wyłącznie przy użyciu instrumentów regulacyjnych, kluczowe znaczenie będzie mieć w tym przypadku właściwa komunikacja z konsumentem oraz szeroka edukacja finansowa społeczeństwa. Obszar edukacyjno-komunikacyjny jest tym, nad czym w Polsce należałoby szczególnie popracować. Punktem startu powinno być odpowiednie, powszechne kształcenie w zakresie podstaw ekonomii i finansów, a jego najistotniejszym rezultatem byłaby możliwość odwoływania się do pewnych standardów wiedzy przeciętnego Kowalskiego. Obecnie poziom wiedzy Polaków na temat rynków finansowych jest nader ubogi, i to powinniśmy konsekwentnie zmieniać.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: