Dla rynków kluczowe będą informacje polityczne

Finanse i gospodarka

Nadchodzący tydzień przyniesie kilka ważnych dla inwestorów informacji makroekonomicznych, ale nastroje na rynkach wciąż będą znajdowały się pod presją napięć politycznych, głównie związanych z Rosją i Ukrainą. Dalsze zaostrzenie sytuacji między tym krajami oraz eskalacja konfrontacji Rosji z resztą świata, mogą skutkować kontynuacją przeceny na giełdach i zawirowaniami na rynku walutowym.

Inwestorzy nadal będą z niepokojem oczekiwać na doniesienia związane z Ukrainą i działaniami Rosji. Jednak pewien wpływ na nastroje na giełdach będą mieć informacje z Chin i Japonii oraz dane dotyczące kondycji gospodarki europejskiej. W mniejszym stopniu działać będą doniesienia ze Stanów Zjednoczonych, choć i zza oceanu dotrze kilka ciekawych informacji.

Pod koniec ubiegłego tygodnia napłynęły nieco bardziej optymistyczne informacje z Chin, kontrastujące z obawami o sytuację w tym kraju. Niespodziewanie mocno, bo aż o 14,5 proc. wzrósł eksport, przy niewielkiej dynamice importu. Tym ważniejsze będzie potwierdzenie tych optymistycznych wieści w postaci kolejnych danych dotyczących przede wszystkim produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej oraz inwestycji w największych aglomeracjach, które poznamy w środę, ale także informacji z budzącego niepokój rynku kredytowego, które zostaną podane już w poniedziałek.

Sporo danych nadejdzie z Japonii. Poza tymi dotyczącymi polityki pieniężnej, opublikowane zostaną informacje o tempie wzrostu PKB w drugim kwartale, dynamice produkcji przemysłowej oraz sprzedaży detalicznej i zamówieniach przemysłu na maszyny i urządzenia.

Z niecierpliwością i niepokojem oczekiwać będziemy na czwartkową informację o tempie wzrostu polskiej gospodarki w drugim kwartale. Oczekuje się spowolnienia wzrostu PKB z 3,4 do 3,2 proc. W ostatnim czasie pojawiło się sporo obaw związanych z perspektywami naszej gospodarki, znajdujących zresztą potwierdzenie w postaci gorszy wskaźników, takich jak choćby PMI, który zwiastuje wyraźniejsze spowolnienie. W środę opublikowana zostanie informacja o inflacji. Spodziewany jest spadek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych o 0,2 proc. To na razie efekt sezonowy, ale jego utrzymywanie się w kolejnych miesiącach wywarłoby presję na obniżkę stóp procentowych.

Nie mniej ważne, także dla naszych inwestorów, będą dane z gospodarki europejskiej, a szczególnie niemieckiej. Są obawy, że PKB naszego największego partnera handlowego obniżyło się w drugim kwartale z 0,8 do zaledwie 0,1 proc. Byłby to zły sygnał, szczególnie w kontekście zagrożeń wynikających z rosyjskiego embarga na produkty rolno-spożywcze.

Informacje ze Stanów Zjednoczonych, które mogą mieć wpływ na sytuację na rynkach, napłyną dopiero w drugiej połowie tygodnia. Będą to kolejno dynamika sprzedaży detalicznej, liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, wskaźnik aktywności gospodarczej w rejonie Nowego Jorku oraz indeks nastrojów konsumentów. Z amerykańskiej gospodarki płyną ostatnio pozytywne sygnały i nie należy obawiać się zmiany tej tendencji. Jednak zbyt optymistyczne informacje przybliżają termin pierwszej podwyżki stóp procentowych, co mrozi nieco nastroje na giełdach.

Rynki finansowe pozostawały w ostatnich dniach pod silną presją wydarzeń politycznych. Pod koniec tygodnia do tych związanych z Ukrainą i Rosją, doszły także doniesienia z Iraku o możliwej amerykańskiej interwencji. Te niepokoje przełożyły się na silne spadki na większości giełd oraz na rynku walutowym. Mocne, sięgające prawie 3 proc. w skali tygodnia spadki notowano na parkiecie niemieckim. W Nowym Jorku zniżka sięgała jedynie niecałe 1 proc., ale perspektywa pogłębienia spadkowej korekty jest tam wciąż realna, co dodatkowo negatywnie oddziałuje na nastroje na pozostałych rynkach. W tych warunkach nienajlepsza była sytuacja na warszawskiej giełdzie. Stosunkowo najmniej ucierpiały akcje największych spółek. WIG20 zniżkował o nieco ponad 1 proc., ale indeksy małych i średnich firm traciły po ponad 3 proc.

Polityczne zawirowania najsilniej odczuwalne były na naszym rynku papierów dłużnych oraz walutowym. Inwestorzy zagraniczni pozbywali się polskich obligacji. To dodatkowo osłabiało złotego. Pod koniec tygodnia za dolara trzeba było płacić 3,14 zł, o około 4 grosze więcej niż w poniedziałek. Kurs euro wzrósł z 4,17 do 4,2 zł, do poziomu najwyższego od marca. W piątek notowania franka szwajcarskiego sięgały chwilami 3,48 zł.

Źródło: GERDA BROKER

 

Udostępnij artykuł: