Dlaczego firmy powinny starać się o kredyt na innowacje technologiczne?

Firma / Technologie i innowacje

Eligiusz Nowakowski, Ekspert ING
Eligiusz Nowakowski, ING Bank Śląski, INGfot.Piotr Waniorek/zelaznastudio.pl

Jak kredyty na innowacje technologiczne zmieniają polskie firmy - rozmawiamy z dr Eligiuszem Nowakowskim, ekspertem ds. kredytów unijnych w ING Banku Śląskim

#EligiuszNowakowski: Inwestycja wsparta kredytem na innowacje technologiczne daje firmie „potężnego kopa”, zmieniając zupełnie układ na rynku w branży, w której działa przedsiębiorca @BGK_pl @INGBankSlaski

Robert Lidke: Czy udzielone przedsiębiorcom przez ING Bank Śląski  kredyty na innowacje technologiczne, które uzyskały promesę Banku Gospodarstwa Krajowego są kredytami ryzykownymi?

dr Eligiusz Nowakowski, ekspert ds. kredytów unijnych w ING Banku Śląskim: Jeszcze nie zdarzyło się aby inwestycja, na którą przedsiębiorca wziął kredyt na innowacje technologiczne nie udała się. Zawsze zaplanowane przez przedsiębiorcę cele zostały osiągnięte.

Oczywiście każdy kredyt niesie w sobie pewien ładunek ryzyka, ale nie jest on tak duży jak np. przy działaniach wdrażanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Tam ryzyko jest immanentną cechą każdego produktu, dlatego że Centrum finansuje badania i rozwój. Umowy w NCBR z przedsiębiorcami biorą pod uwagę wysokie ryzyko przedsięwzięć biznesowych, bo w efekcie prowadzonych badań może się okazać, że firma nie jest w stanie osiągnąć zamierzonych celów.  Dlatego  NCBR  nie przewiduje w razie niepowodzenia przedsięwzięcia zwrotu wypłaconej już dotacji.

Tymczasem w przypadku kredytu na innowacje technologiczne BGK wypłaca dotację dopiero wtedy, kiedy dana linia technologiczna już funkcjonuje, a produkty które powstają mają te właściwości, które przedsiębiorca zamierzał wdrożyć.  Tak więc w przypadku kredytu na innowacje technologiczne można mówić o stuprocentowym sukcesie przedsiębiorców, którzy z takiego kredytu korzystają.

W roku ubiegłym ING Bank Śląski po raz kolejny zajął pierwsze miejsce wśród banków udzielających finansowania na wdrożenie nowych technologii.  Udział ING przekroczył 20% wszystkich przyznanych przez BGK dotacji. Na czym polega tajemnica waszego sukcesu w przypadku tego finansowania?

Myślę, że u podstaw naszego sukcesu leży dążenie ING do posiadania jak najlepszych klientów. Samej śmietanki, którą nie tyle zabieramy innym, ale udaje się ją tworzyć właśnie przy pomocy kredytu na innowacje technologiczne.

A kredyt na innowacje technologiczne znacząco wpływa na przedsiębiorstwo. Np. jeśli przedsiębiorca ma sprzedaż na powiedzmy poziomie 10 mln złotych, to po dokonaniu inwestycji w wysokości 6 mln złotych, będzie miał sprzedaż już na poziomie 30-40 mln złotych. Mówiąc potocznie, inwestycja wsparta kredytem na innowacje technologiczne daje mu „potężnego kopa”, zmieniając zupełnie układ na rynku w branży, w której działa.

Dążymy także we własnym interesie do tego, aby kreować dla siebie bardzo dobrych klientów. Pomagamy w powiększaniu firm, zwiększaniu ich udziału w rynku, w wychodzeniu na rynki zagraniczne.

Aby osiągnąć ten cel musieliśmy skrócić i uprościć procedury bankowe, tak aby przedsiębiorca już po dwóch dniach mógł się dowiedzieć czy dostanie kredyt w naszym banku czy nie, przy projekcie do 6 mln złotych. Jeśli to jest projekt na większą kwotę to czas oczekiwania na decyzję trwa nieco dłużej.

Nasi doradcy klienta zarówno w terenie jak i w Warszawie są na tyle fachowi, że są w stanie wskazać słabe punkty w  biznesowych założeniach projektu przedsiębiorcy, zasugerować pewne zmiany.

Kiedy projekt jest już wg naszej oceny spójny zaczynamy rozmowy z klientami o montażu finansowym, o tym w jaki sposób daną inwestycje sfinansować, co poprawić we wniosku, aby ten wniosek miał szansę na dotację BGK, i oczywiście aby dało się go zrealizować.

Ryzyko przedsięwzięcia jest zawsze po stronie przedsiębiorcy. Bank jest zabezpieczony na majątku firmy, urządzeniach, maszynach zakupionych w ramach realizowanego projektu. Jednak nie zdarzyło się jeszcze w naszym banku abyśmy musieli dokonać windykacji z majątku firmy, która wzięła kredyt na innowacje technologiczne, od momentu kiedy oferujemy ten produkt, czyli od 8 lat.

W jaki sposób można ubiegać się o kredyt na innowacje technologiczne? Przedsiębiorca może po prostu przyjść do banku ze swoim pomysłem?  Mówił Pan przed chwilą, że ING chce mieć jak najwięcej bardzo dobrych klientów, domyślam się więc, że też w pewnym sensie polujecie na przedsiębiorców, którzy mają ciekawe pomysły?

Rzeczywiście organizujemy w terenie spotkania z przedsiębiorcami. Często są one organizowane we współpracy z regionalnymi oddziałami  organizacji samorządowych przedsiębiorców.

W naszych spotkaniach biorą też udział eksperci BGK tłumaczący zasady na jakich można otrzymać dotację do kredytu na innowacje technologiczne.

Podczas tych spotkań rozmawiamy o  pomysłach przedsiębiorców, szukamy takich projektów, które spełniają wymagania związane z kredytem na innowacje technologiczne i z możliwością uzyskania dotacji BGK. Szukamy takich przedsiębiorców, którzy wiedzą, że jeśli udoskonalą swój produkt to na pewno znajdą się klienci, którzy będą chcieli go kupić.

Mówiąc krótko – stawiamy na przedsiębiorców, którzy wiedzą jak rozwijać biznes. My zaś wiemy jak zdobyć  pieniądze na ich pomysły. Oceniam, że sam w ostatnich latach byłem u około tysiąca przedsiębiorców. Szacuję, że co najmniej połowa z nich dostała  różnego rodzaju dotacje.

Czy wszystkie pomysły przedsiębiorców, które ING uzna za ciekawe otrzymują dotację BGK?

Proces udzielania kredytu na innowacje technologiczne ma następujący przebieg: najpierw wybieramy projekt, który ma szansę na otrzymanie dotacji BGK i wydajemy promesę kredytu technologicznego. Ten pomysł wnioskodawca przedstawia ekspertom BGK, jeśli go zaakceptują to projekt uzyskuje promesę otrzymania dotacji.  I w takim momencie promesę dotacji zamieniamy na kredyt na innowacje technologiczne dla przedsiębiorcy.

Może się więc zdarzyć, że my jako ING uznamy, że dany pomysł ma sens ekonomiczny, jednak BGK może stwierdzić, że  pomysł  nie uzyska dotacji ze względów formalnych. Na przykład to co proponuje przedsiębiorca musi być nowym rozwiązaniem w skali Polski, lub znacząco lepszym rozwiązaniem. BGK ocenia, że ten warunek nie został spełniony i  nie ma promesy BGK, no i w konsekwencji nie ma kredytu na innowacje technologiczne.

Oceniam, że 60 procent wniosków uznanych przez nas za uzasadnione biznesowo dostaje promesę dotacji BGK.

Co zdaniem Pana można usprawnić w procesie ubiegania się o dotacje w kredycie na innowacje technologiczne?

Uważam, że należy rozluźnić kryteria dotyczące tego co uznaje się za nową technologię w Polsce. Moim zdaniem wprowadzenie nawet drobnej zmiany w technologii, która znacząco poprawia sytuację rynkową danej firmy, i jednocześnie zmienia cechy oferowanego do tej pory przez firmę produktu  powinno być uznawane przez BGK za innowację technologiczną, która daje podstawy do uzyskania promesy dofinansowania.

Za 2 mln złotych dotacji trudno spodziewać się wprowadzenia technologii, która zrewolucjonizuje świat,  ale na pewno można stworzyć rozwiązanie, które  unowocześnia daną firmę i w efekcie naszą gospodarkę.

Z punktu widzenia BGK właśnie najważniejszy jest element nowości danego rozwiązania na rynku. Jeśli dany produkt  w projekcie firmy nie byłby nowością, ale jego produkcja byłaby trzy razy tańsza niż do tej pory – to taki projekt mógłby nie dostać od BGK promesy na dotację.

Wydaje mi się, że w gronie osób oceniających wnioski firm powinny także zasiadać osoby, może tylko z głosem doradczym, które mają doświadczenia biznesowe i mają tę samą intuicję co przedsiębiorcy ubiegający się o dotację.

Mamy przykłady przedsiębiorców, którzy z naszą pomocą złożyli wnioski o promesę dotacji do BGK, ich wnioski zostały odrzucone, a oni już tylko z naszym kredytem z powodzeniem zrealizowali swoje przedsięwzięcia. Mają znakomite wyniki, produkują i sprzedają.

Może należałoby wprowadzić zasadę, że przedsiębiorca, którego wniosek odrzucono, a mimo to zrealizował  swoje przedsięwzięcie miałby prawo jeszcze raz wystąpić o dotację. Wtedy eksperci BGK mogliby zmienić zdanie – stwierdzając, że poprzednio nie mieli racji.

Izaac Merritt Singer kiedyś wymyślił, że igła w maszynie do szycia powinna mieć dziurkę w swojej dolnej części, a nie górnej…

Gdyby przedsiębiorca przyszedł do BGK z takim pomysłem mógłby mieć problem z otrzymaniem kredytu na innowacje technologiczne. Mimo, że ta z pozoru drobna zmiana przyśpieszyła i potaniła proces produkcji ubrań. Prawdopodobnie  przedsiębiorca musiałby wykazać , że powstały dzięki tej igle szew jest lepszy od szwa powstającego przy użyciu innej igły. A przecież nie to było sensem tego pomysłu.

Udostępnij artykuł: