Dlaczego nie inwestują?

Robert Lidke

Robert Lidke, fot. Jacek Barcz

To pytanie słyszę już od kilku lat, ale ostatnio coraz częściej. Chodzi tu o krajowych inwestorów prywatnych, przede wszystkim o firmy.

#RobertLidke: Inwestycje to angażowanie własnych pieniędzy, albo co gorsze pożyczonych, które trzeba będzie zwrócić @MiesiecznikBANK @SpotDataPL

Nawet dzisiaj ( 8 listopada) podczas konferencji  Związku Banków Polskich p.t. „ Wyzwania Bankowości 2018”  w  Akademii Leona Koźmińskiego przy okazji dyskusji o tym czy będzie kryzys gospodarczy czy go nie będzie w najbliższym czasie, wypłynęła kwestia wstrzymywania się z inwestycjami małych i średnich polskich przedsiębiorstw. Mówił o tym Ignacy Morawski założyciel serwisu SpotData. Jego zdaniem msp w coraz większym stopniu odczuwają transformację kosztową, mocno dotyka ich wzrost płac, model rozwojowy oparty o niskie koszty pracy właśnie się kończy.  To rodzi ryzyko dla banków, szczególnie mniejszych, które mogą boleśnie odczuć bankructwa swoich klientów.  I tu kończę wątek bankowy.

Logicznie rzecz biorąc – to już mój pogląd – firmy powinny zainwestować w maszyny i urządzenia, w lepszą organizację pracy, a może przestawić się na działalność wymagającą większego wkładu intelektualnego, po to aby dostosować się do zmian rynkowych.

Ale tego nie robią. Dlaczego?

Bo się boją ryzyka. Inwestycje to angażowanie własnych pieniędzy, albo co gorsze pożyczonych, które trzeba będzie zwrócić.  Tymczasem otoczenie – tak to nazwijmy – nie sprzyja podejmowaniu odważnych decyzji.

Zaskakujące decyzje lub brak decyzji

Przykłady? Dzień wolny – 12 listopada, sposób i termin w jakim go wprowadzono wskazuje na to, że praktycznie każda decyzja dotykająca przedsiębiorców może być podjęta w sposób niespodziewany. Czytaj także: Święto 12 listopada zaskoczyło przedsiębiorców. Czekają ich straty finansowe, chaos organizacyjny, nieterminowe realizacje transakcji?

Inny przykład – do tej pory przedsiębiorcy nie wiedzą czy od Nowego Roku będzie zniesiony limit składek na ubezpieczenie społeczne. A przecież do końca roku jest półtora miesiąca – firmy właśnie planują swoje budżety na rok przyszły. Ta kwestia jest szczególnie ważna dla tych przedsiębiorców, którzy zatrudniają wysoko kwalifikowanych pracowników. Jeśli limit składek zostanie zniesiony koszty firm zatrudniających dobrze opłacanych fachowców znacznie wzrosną. Czytaj także: 30-krotność składki na ZUS: skutki wprowadzenia ustawy. Czarny scenariusz się sprawdzi?

Do tego można dołożyć zmianę reguł gry dla firm inwestujących w energetykę wiatrową, zapowiedź podatku dla firm, które będą chciały się przenieść za granicę i szereg innych pociągnięć pozornie drobnych, które utrudniają życie przedsiębiorcom. To co zrobiono przedsiębiorcom w jednej branży, widzą i zapamiętują przedsiębiorcy z innych branż.  Czytaj także: Droższe auto warto wyleasingować jeszcze w tym roku. W 2019 r. zmiana zasad

Zapowiadany przez media, szefa URE, a także ministrów nieuchronny wzrost cen energii elektrycznej przyprawia przedsiębiorców o ból głowy.

Wyższe płace i większe opłaty za energię elektryczną mogą całkowicie zniwelować ich dotychczasowe przewagi konkurencyjne.  Forsowany przez rząd rozwój energetyki węglowej i fatalny stan wiekowych polskich elektrowni nie dają szansy na to aby ceny energii nie miały rosnąć. Czytaj także: Dlaczego energia elektryczna coraz droższa?

Do tego dochodzą lęki związane ze zmianami demograficznymi na rynku czyli z mniejszą podażą pracowników, a także obawy o spowolnienie gospodarcze w strefie euro, a przede wszystkim w Niemczech.

Większość ludzi, a więc i przedsiębiorców nie lubi ryzyka. Wolą sytuacje stabilne, przewidywalne.

Tak jak pasażerowie samolotu – chcieliby wierzyć, że samolotem kieruje odpowiedzialny, dobrze wyszkolony pilot.

Udostępnij artykuł: