Dlaczego rząd nowelizuje tegoroczny budżet?

Gospodarka

Rząd postanowił znowelizować tegoroczny budżet, zwiększając planowane dochody o 78,5 mld zł w porównaniu z pierwotnie przyjętą ustawą budżetową na 2021 r., wydatki o 36,6 mld zł i zmniejszając planowany deficyt o 41,9 mld zł.

banknoty 10, 20, 50, 100 zł
Fot. stock.adobe.com / Karolina Chaberek

Rząd postanowił znowelizować tegoroczny budżet, zwiększając planowane dochody o 78,5 mld zł w porównaniu z pierwotnie przyjętą ustawą budżetową na 2021 r., wydatki o 36,6 mld zł i zmniejszając planowany deficyt o 41,9 mld zł.

Decyzja wynika ze znacznie lepszego zaawansowania dochodów budżetowych niż przewidywała ustawa. Trzeba przy tym pamiętać, że dochody i wydatki budżetu centralnego są tylko częścią finansów państwa, które obejmują także finanse samorządów oraz przepływy pieniężne, które zachodzą poza budżetem za pośrednictwem Polskiego Funduszu Rozwoju oraz funduszy zasilanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

Wyższe PKB, wyższa inflacja i wyższe wynagrodzenia

Przyjęta 20 stycznia ustawa budżetowa na rok 2021 oparta była na bardzo ostrożnych założeniach, dotyczących parametrów, mających wpływ na dochody budżetu. Przyjęto, że wzrost PKB wyniesie 4,0%, średnia inflacja 1,8%, a przeciętna płaca wzrośnie nominalnie o 3,4%.

Tymczasem po dwóch kwartałach można spodziewać się, że realny wzrost PKB będzie nieco wyższy, a inflacja i wzrost nominalnych wynagrodzeń znacznie wyższe, w wyniku czego dochody budżetu będą wyraźnie wyższe.

Zaniżone dochody w ustawie budżetowej

Nawet przy ostrożnych szacunkach dynamiki PKB i inflacji dochody  założone w ustawie z 20 stycznia były zaniżone. Miały wynieść 404,484 mld zł, gdy tymczasem dochody w kryzysowym roku 2020 wyniosły 419,796 mld zł. Zakładano zatem zmniejszenie dochodów, choć wiadomo było, że gospodarka po załamaniu, spowodowanym covidowym lockdownem odbije.

Zgodnie z obecnymi założeniami nowelizowanego budżetu tegoroczny, nominalny wzrost PKB wyniesie blisko 9,5%, przy czym ważnym czynnikiem tej dynamiki jest wysoka inflacja, która zwiększa bazę podatkową

Dochody podatkowe na rok 2021 planowano w wysokości 369,140 mld zł, gdy tymczasem w roku 2020 wyniosły 370,262 mld zł, dochody z VAT planowano na 181,0 mld zł, a w 2020 wyniosły 184,552 mld zł, akcyzę 71,052 mld zł, wobec 71,787 mld zł osiągniętych w 2020 roku, dochody z PIT planowano w wysokości 69,3 mld zł, wobec 63,797 mld zł w 2020 roku, a z CIT 37,1 mld zł, wobec 41,293 mld zł w 2020.

Planowano zatem nominalne zmniejszenie dochodów z najważniejszych podatków, z wyjątkiem PIT, przy jednoczesnym planowanym nominalnym wzroście PKB (wzrost realny pomnożony przez wskaźnik inflacji) o blisko 6%.

Budżet i inflacja

Rząd nigdy nie wyjaśnił, dlaczego przyjął tak nierealistyczne (zaniżone) prognozy dochodów. Skoro zakładał odbicie gospodarki, a w fazie przyspieszonego wzrostu dochody z VAT i innych podatków rosną ponad proporcjonalnie, to prognoza obniżki dochodów nie miała uzasadnienia.

Rosnąca inflacja obniża realne oszczędności Polaków, trzymane w bankach, jest więc formą podatku, z którego korzyści czerpie rząd

Być może z góry uznano, że nieuchronna nowelizacja budżetu w drugiej połowie roku 2021 w górę będzie dowodziła sprawności rządu i będzie skutecznym chwytem propagandowym.

Można jednak przypuszczać, że rząd przestał traktować ustawę budżetową poważnie, tym bardziej, że coraz większa część dochodów i wydatków państwa przepływa poza budżetem.

Zgodnie z obecnymi założeniami nowelizowanego budżetu tegoroczny, nominalny wzrost PKB wyniesie blisko 9,5%, przy czym ważnym czynnikiem tej dynamiki jest wysoka inflacja, która zwiększa bazę podatkową.

Rosnąca inflacja obniża realne oszczędności Polaków, trzymane w bankach, jest więc formą podatku, z którego korzyści czerpie rząd.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: