Dlaczego samochód elektryczny wymaga szczególnego assistance?

Finanse osobiste

W ciągu ostatnich trzech lat liczba nowych zarejestrowanych aut osobowych wyłącznie elektrycznych (tzw. BEV) wzrosła sześciokrotnie. Z doświadczeń bardziej rozwiniętych rynków wynika, że posiadacze takich aut potrzebują innego assistance na drodze, piszą eksperci z Mondial Assistance.

kabel z wtyczką i nalewak od dystrybutora
Fot. stock.adobe.com / Aldeca Productions

W ciągu ostatnich trzech lat liczba nowych zarejestrowanych aut osobowych wyłącznie elektrycznych (tzw. BEV) wzrosła sześciokrotnie. Z doświadczeń bardziej rozwiniętych rynków wynika, że posiadacze takich aut potrzebują innego assistance na drodze, piszą eksperci z Mondial Assistance.

Z najnowszych danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że utrzymują się rekordowe wzrosty liczby rejestracji nowych samochodów osobowych wyłącznie elektrycznych (tzw. BEV – Battery Electric Vechicle ).

W okresie od stycznia do końca sierpnia 2022 r. ich liczba wzrosła o ponad 97% w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Dynamiki są imponujące, szczególnie w porównaniu do aut z tradycyjnym napędem, które notują istotne spadki nowych rejestracji: auta z silnikami benzynowymi (-18%), a diesle (-26%).

Jednak liczby bezwzględne dotyczące elektryków nie robią już takiego wrażenia, bo w sierpniu przybyło ich na drogach 892 sztuki. Czyli obecnie jest około 26 tysięcy e-samochodów.

Z drugiej strony, to oznacza, że w ciągu ostatnich trzech lat ich liczba wzrosła sześciokrotnie. Na koniec sierpnia 2019 r. liczba rejestracji nowych elektryków wynosiła 4178. Mimo tak dużych wzrostów sprzedaży udział samochodów elektrycznych w rynku jest nadal śladowy, jeśli weźmiemy pod uwagę, że po polskich drogach jeździ około 19,3 mln aut.

Czytaj także: Ministrowie środowiska państw UE potwierdzili koniec samochodów spalinowych

Elektryki potrzebują innego assistance na drodze

‒ Mimo wciąż niewielkiego udziału takich aut w rynku, z roku na rok trafia do nas co raz więcej telefonów z prośbą o pomoc na drodze. Świadczymy ją w oparciu o tradycyjne warunki ubezpieczenia, ale nasze procedury uwzględniają fakt, że posiadacze tego typu aut potrzebują innego serwisu niż jeżdżący samochodami z tradycyjnym napędem – mówi Rafał Mrozowski, szef produktu i innowacji w regionie Europy Wschodniej w grupie Mondial Assistance.

Proces ładowania w miejscu unieruchomienia i ładowanie docelowe w mobilnej stacji trwa znacznie dłużej – nawet 1 godzinę dłużej – niż przewiezienie auta bezpośrednio do stacjonarnej stacji ładowania

Jedną z istotnych obaw użytkowników samochodów elektrycznych jest wyładowanie baterii w ruchu miejskim lub w trasie np. w korku na autostradzie. Przy samochodach spalinowych firma assistance po prostu dowozi paliwo, w ilości wystarczającej do dojechania do najbliższej stacji. Jak to działa przy samochodach elektrycznych?

‒ Klienci instytucjonalni, tacy jak ubezpieczyciele i producenci samochodów, najczęściej pytają czy jesteśmy w stanie ładować auto mobilnymi ładowarkami. Paradoksalnie jednak, przy obecnej technologii wcale nie jest to rozwiązanie najwygodniejsze dla klienta. Proces ładowania w miejscu unieruchomienia i ładowanie docelowe w mobilnej stacji trwa znacznie dłużej – nawet 1 godzinę dłużej – niż przewiezienie auta bezpośrednio do stacjonarnej stacji ładowania wyjaśnia Rafał Mrozowski.

Dlatego w takiej sytuacji na miejsce przyjeżdża laweta, która zbiera samochód do stacji ładowania. Tu pojawia się kolejne wyzwanie: dostępność ładowarek elektrycznych. Z danych Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych wynika, że na koniec lipca 2022 roku było 4431 punktów ładowania dostępnych w ramach 2293 stacji.

Problem w tym, że tylko 29% z nich to szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a reszta to wolne ładowarki prądu przemiennego (AC). Dlatego, choć liczba dostępnych ładowarek rośnie, to zdarza się przed takimi punktami zobaczyć kolejki.

‒ Dzięki specjalnym aplikacjom mamy możliwość lokalizowania najbliższych stacji, które w danym momencie są dostępne dla naszych klientów. Mamy też strategiczne partnerstwo z największą siecią ładowarek dla elektryków w Polsce. Dzięki temu możemy np. zdalnie pokryć koszty ładowania – mówi Rafał Mrozowski.

Czytaj także: Polska nie jest przygotowana do pod względem infrastrukturalnym do wymiany aut spalinowych na elektryczne

Pomoc rzadziej, ale na dłużej

Z obserwacji na bardziej rozwiniętych pod względem liczby aut elektrycznych rynkach np. niemieckim czy norweskim, wynika jeszcze kilka wniosków istotnych dla posiadaczy takich aut. Z jednej strony psują się one rzadziej niż samochody z tradycyjnym napędem.

Z drugiej, poziom skomplikowania tych aut sprawia, że ciężko je usprawnić na drodze ekspertom nawet przysłanym przez firmę assistance. Trzeba je więc holować do specjalistycznego warsztatu, a to może oznaczać większą odległość. Tam z kolei naprawa trwa przeciętnie dłużej niż w przypadku tradycyjnych aut.

Potwierdzają to też analizy firmy konsultingowej McKinsey&Company z rynku brytyjskiego. Wynika z nich, że wysokość kosztów naprawy elektryków jest o 32% wyższa niż aut z tradycyjnym napędem o podobnej wartości i wieku. Naprawa trwa z kolei przeciętnie o 14% dłużej, ze względu na większe skomplikowanie i ograniczoną liczebność warsztatów posiadających odpowiednie umiejętności.

Poziom skomplikowania tych aut (elektryków) sprawia, że ciężko je usprawnić na drodze ekspertom nawet przysłanym przez firmę assistance. Trzeba je więc holować do specjalistycznego warsztatu

‒ Dlatego prowadząc rozmowy z klientami instytucjonalnymi zwracamy uwagę na dwa elementy. Po pierwsze, zapewnienie posiadaczom aut elektrycznych wyższych niż zwykle limitów odległości holowania samochodu po awarii lub wypadku. Po drugie, dłuższy okres, na jaki powinien być udostępniany samochód zastępczy w takich sytuacjach – mówi Rafał Mrozowski.

Ekspert dodaje także, że o tych samych elementach powinni pamiętać również klienci indywidualni, kupujący takie ubezpieczenie samodzielnie, i to nie tylko dla samochodów wyłącznie elektrycznych, ale też samochodów hybrydowych, i tych z możliwością ładowania (plug-in).

‒ Koszty naprawy takich samochodów po wypadku są bardzo wysokie. Stąd łatwiej tu o przekroczenie progu ekonomicznej opłacalności naprawy i orzeczenie tzw. szkody całkowitej. Dlatego ważne jest, żeby mieć assistance, które zapewni dostęp do samochodu zastępczego na możliwie długi okres, który pozwoli nam kupić nowe auto – podkreśla Rafał Mrozowski.

Z polskich i zagranicznych doświadczeń wynika, że właściciele aut elektrycznych mają wyższą wrażliwość ekologiczną.

‒ Dlatego swoim partnerom biznesowym oferujemy rozwiązania z zakresu odpowiedzialności społecznej i dzięki współpracy z organizacjami pozarządowymi, oferujemy możliwość zasadzenia drzewa po każdym holowaniu, jakie wykonuje jedna z naszych lawet– mówi Rafał Mrozowski.

Pomoc również w domu

Posiadacze samochodów elektrycznych powinni też zwrócić uwagę na zakres swojego… assistance domowego. Dlaczego? Bo można w nim znaleźć usługę serwisu w razie awarii tzw. wall boxa, czyli domowej instalacji do ładowania samochodu elektrycznego.

Ważne jest, żeby mieć assistance, które zapewni dostęp do samochodu zastępczego na możliwie długi okres, który pozwoli nam kupić nowe auto

‒ Można się spodziewać, że wraz z rosnącą popularnością takich aut element ubezpieczenia ładowarki domowej znajdzie się w zakresie assistance samochodowego. Już dziś w naszych rozmowach z klientami instytucjonalnymi zwracamy uwagę, że łatwo możemy przenieść sieciowe i operacyjne możliwości wypracowane w ramach assistance domowego – mówi Rafał Mrozowski.

Czytaj także: „Mój Elektryk”: na co zwrócić uwagę, ubiegając się o dopłatę do samochodu zeroemisyjnego z programu?

Źródło: Mondial Assistance
Udostępnij artykuł: