Dlaczego szkody D&O w Australii powodują wzrost cen polis w Polsce?

Komentarze ekspertów / Z rynku

Włodzimierz Pyszczek, Dyrektor ds. Kluczowych Klientów w Marsh Polska.
Włodzimierz Pyszczek, Dyrektor ds. Kluczowych Klientów w Marsh Polska. Źródło: Marsh Polska

Jedną z cech odróżniających ubezpieczenia korporacyjne/przedsiębiorstw od ubezpieczeń indywidualnych jest to, że w przypadku tych ostatnich nie mamy wpływu na wysokość stawek (może poza systemem zniżek/zwyżek). W polisach korporacyjnych warunki, również te finansowe negocjujemy każdorazowo ‒ podkreśla Włodzimierz Pyszczek, Dyrektor ds. Kluczowych Klientów, Marsh Polska.

#WłodzimierzPyszczek: Światowy #Kryzys gospodarczy stanął praktycznie za drzwiami ‒ powoduje #Bankructwa firm, a to z kolei zwiększa liczbę #Roszczenia wobec #Zarządy #COVID19 #PolisyD&O @MarshGlobal

Warto mieć na uwadze, że nie zawsze ubezpieczyciele są tak samo skłonni do negocjacji.

Zdarza się, że dla firmy, która odnotowała dużo szkód oraz nie zmieniła w trakcie roku w sposób istotny zakresu prowadzonej działalności, cena przy odnowieniu jest o 20 lub 30 % wyższa (lub niższa).

Rynek miękki vs. Rynek twardy

Rynek ubezpieczeniowy działa w pewnych cyklach, podobnych do cykli koniunkturalnych gospodarki. Przez ostatnie lata mieliśmy do czynienia z tzw. rynkiem miękkim. Gospodarka światowa utrzymywała wysoki poziom, a ubezpieczyciele nie odnotowywali większych szkód, np. szkód z polis D&O z powodu bankructw i upadłości.

 Z uwagi na fakt, że ubezpieczyciele zarabiali na ubezpieczaniu D&O, pojawiło się wielu nowych „graczy” na rynku, dzięki czemu wzrosła podaż tzw. pojemności ubezpieczeniowej. To z kolei wpłynęło na obniżki cen oraz gotowość ubezpieczycieli do rozszerzania zakresu ubezpieczenia. Można powiedzieć, że do pewnego stopnia to Ubezpieczający dyktują warunki na miękkim rynku ubezpieczeń.

Od kilku kwartałów obserwujemy jednak tendencję twardnienia rynku. Spowodowało to kilka czynników:

‒ Niskie ceny ubezpieczeń sprawiły, że wystąpienie ewentualnych szkód powoduje tąpnięcie zysku dla ubezpieczyciela, co skutkuje wzrostem cen ubezpieczeń dla wszystkich klientów w celu pokrycia strat poniesionych z niektórych polis;

‒ Rosnąca liczba szkód zaczęła generować wyższe ceny:

W firmach przeżywających kłopoty finansowe zaczęto podejmować próby znalezienia osób odpowiedzialnych za szkody w postaci członków Zarządu oraz odzyskiwania strat, np. z ubezpieczenia;

Wraz z pojawieniem się nowych regulacji, takich jak RODO czy MAR, wzrasta odpowiedzialność Członków Zarządu, a zwiększająca się aktywność regulatorów oraz władz powoduje wzrost liczby postępowań urzędowych wobec Zarządu. Postępowania urzędowe i sądowe stają się coraz droższe, coraz więcej środków finansowych należy przeznaczać na pomoc prawną;

‒ Działaniem, które ma zabezpieczyć ubezpieczycieli przed nierentownością jest ograniczanie ich ekspozycji na ryzyko. Oznacza to zmniejszanie dostępnych limitów i sum gwarancyjnych oraz zawężanie zakresu ubezpieczenia.

Czytaj także: Czy ubezpieczenia Directors and Officers mogą stać się jeszcze droższe?

Rynek ubezpieczeń D&O jest ściśle powiązany globalnie

Wspomniane powyżej przykłady odnoszą się w głównej mierze do sytuacji za granicą, niemniej oddziałują one także na nasz lokalny rynek, ponieważ rynek ubezpieczeń D&O jest ściśle powiązany.

Większość ubezpieczycieli oferujących polisy D&O to światowi gracze, którzy nie różnicują zbytnio podejścia do D&O w Polsce, w Chinach czy w Wielkiej Brytanii.

Inni, lokalni gracze korzystają z zagranicznych reasekuratorów. W związku z tym, może okazać się, że masowe szkody D&O w Australii, spowodowane działalnością tamtejszych władz, powodują gorszą zmianę warunków dla polskich klientów.

Czytaj także: Ceny ubezpieczeń na świecie wzrosły o 19 proc. w II kw. 2020 roku, wśród przyczyn COVID-19

COVID-19 i przyspieszenie biegu cyklu

Przytoczony obraz na rynkach zagranicznych, trwający od wielu miesięcy, powoli zmierzał również do Polski. Wystąpiła jednak pandemia COVID-19, która podobnie jak w innych dziedzinach spowodowała znaczące zmiany. W kontekście D&O oznacza to przyspieszenie wcześniejszych przewidywań:

‒ Światowy kryzys gospodarczy stanął praktycznie za drzwiami ‒ powoduje bankructwa firm, a to z kolei zwiększa liczbę roszczeń wobec Zarządów;

Zamrożenie gospodarki, a następnie jej odmrażanie również stanowi dodatkowy czynnik ryzyka, ponieważ wiąże się z koniecznością podejmowania nietypowych, szybkich i niekiedy trudnych decyzji. Każda decyzja lub jej zaniechanie rodzi odpowiedzialność Zarządu;

‒ Do tego dochodzi element niepewności związany z przebiegiem pandemii i jej wpływem na gospodarkę. Trzeba pamiętać, że tam, gdzie istnieje ryzyko, którego nie da się kontrolować, tam ubezpieczyciele będą pobierać dodatkowo część składki na poczet tej niepewności.

Możemy zatem stwierdzić, że już teraz mamy do czynienia z twardym rynkiem ubezpieczeń.

Czytaj także: Czego nauczyła świat biznesu pandemia COVID-19?

W najbliższym czasie można spodziewać się tylko pogorszenia warunków, więc teraz jest najlepszy moment na zawarcie polisy. Klienci, którzy korzystają z zagranicznych ubezpieczycieli (szczególnie w Londynie) już teraz obserwują znaczące podwyżki cen. W Polsce ta tendencja już się rozpoczęła, jednakże stanie się bardziej widoczna dopiero za kilka miesięcy

Firmy, które zastanawiają się nad zakupem ubezpieczenia D&O powinny zrobić to właśnie teraz, aby uniknąć pogorszenia oferowanych warunków przez ubezpieczycieli w późniejszym czasie.

Przedsiębiorstwa, które mogą wykazać się dobrymi wynikami za 2019 rok i Q1 2020 rok nie powinny czekać do momentu, aż sytuacja finansowa ulegnie pogorszeniu i staną się tzw. trudnym ryzykiem dla ubezpieczycieli.

Włodzimierz Pyszczek,

Dyrektor ds. Kluczowych Klientów,

Marsh Polska.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: