Dlaczego tarcza inflacyjna nie ograniczy wzrostu cen?

Blogi / Witold Gadomski

Polski rząd idąc śladem wielu rządów krajów Unii Europejskiej zapowiedział działania, mające spowolnić wzrost kosztów energii i poprawić sytuację gospodarstw domowych. Rząd działania te nazwał tarczą antyinflacyjną, ale z sześciu powodów raczej inflacji nie powstrzymają.

Witold Gadomski
Witold Gadomski

Polski rząd idąc śladem wielu rządów krajów Unii Europejskiej zapowiedział działania, mające spowolnić wzrost kosztów energii i poprawić sytuację gospodarstw domowych. Rząd działania te nazwał tarczą antyinflacyjną, ale z sześciu powodów raczej inflacji nie powstrzymają.

Po pierwsze: Obniżki akcyzy i VAT będą czasowe i po kilku miesiącach zostaną wycofane. Konsumenci będą więc oczekiwać ponownego wzrostu cen, a oczekiwania inflacyjne są głównym czynnikiem podnoszącym inflację.

Po drugie: Mimo spadku VAT za energię elektryczną, jej ceny w 2022 roku wzrosną, gdyż poważnie wzrosły koszty zakupu energii przez spółki dystrybucyjne. W listopadzie 2020 roku cena hurtowa 1 MWh wynosiła średnio 250 zł, obecnie waha się w zależności od dnia od 450 do 720 zł.

Nowe taryfy zatwierdza Urząd Regulacji Energetycznej i już wiadomo, że będą one o kilkadziesiąt procent wyższe niż przed rokiem. Obniżki podatków tylko w niewielkim stopniu zrekompensują konsumentom wzrost taryf.

Działania osłonowe podtrzymają inflację

Po trzecie: Rząd kontynuuje politykę, która przyczynia się do wzrostu cen. Wiele firm usługowych przerzuci w 2022 roku wzrost podatku dochodowego na konsumentów.

Po czwarte: Działania osłonowe rządu spowodują koszty dla budżetu szacowane na 10 mld zł. Można je traktować jako dodatkowy zastrzyk gotówki dla gospodarstw domowych.

Przy niskiej skłonności do oszczędności, ogromna większość tej sumy zostanie szybko wydana, zwiększając presję popytową, a tym samym inflacyjną.

Ważna siła złotego

Po piąte: Polski rząd nie jest w stanie kontrolować cen surowców na rynkach zagranicznych. Nie wykluczone, że ceny ropy naftowej i gazu spadną, ale równie prawdopodobne jest, że wzrosną, wraz z ożywieniem w światowej gospodarce.

Jedynym sposobem, aby osłabić zewnętrzne szoki spowodowane wzrostem cen importowanych surowców jest wzmocnienie kursu złotego. Tymczasem od początku roku złoty osłabił się wobec dolara (najważniejsza waluta przy rozliczenia za zakupy surowców) o ponad 11%, wobec euro o 4%, a wobec franka szwajcarskiego o 7%.

Główną przyczyną osłabiania złotego są zadrażnienia między Polską, a Unią Europejską, które prowadzą do opóźnienia transferów unijnych w ramach Planu Odbudowy.

Słabnący złoty jest jedną z głównych przyczyn inflacji

Od października 2020 roku do września 2021 roku zagraniczne inwestycje portfelowe w Polsce zmalały o 13,2 mld USD. To znaczy, że fundusze inwestycyjne wycofują się z naszego kraju, co w oczywisty sposób osłabia złotego.

Po szóste: NBP rozpoczął podwyżki stóp procentowych z opóźnieniem, a jego działania są dla rynków finansowych nieprzejrzyste. Pod koniec ubiegłego roku bank celowo obniżał wartość polskiej waluty, by w sposób sztuczny zwiększyć zysk, który zasila budżet rządu.

Inwestorzy nie mogą wykluczyć podobnych działań w tym roku. Niewielka jest zatem szansa na umocnienie złotego. A słabnący złoty jest jedną z głównych przyczyn inflacji.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: