Dłużnicy alimentacyjni – zaostrzenie kodeksu karnego nie działa

Finanse osobiste / Prawo i regulacje

Młotek sędziowki i lupa leżąca na pieniądzach
Fot. stock.adobe.com/Alex

Zmienione przepisy kodeksu karnego wymierzone w niepłacących na dzieci spowodowały, że policję i prokuraturę zalała lawina spraw z art. 209 k.k. Liczba dłużników alimentacyjnych rośnie jednak nadal. W ciągu pierwszego półrocza 2018 r. w BIG InfoMonitor przybyło ich o prawie 3 proc. - do 319 tysięcy, a kwota zaległości wzrosła o ponad 6 proc. - do 11,9 mld zł.

Liczba spraw rośnie, ale niestety wyroki sądów są bardzo łagodne

Obecnie do odpowiedzialności karnej może być pociągnięty rodzic, który nie płaci na dziecko przez trzy miesiące, ponieważ kodeks mówi o równowartości trzech niezapłaconych okresowych świadczeń. Jeśli wezwany przez prokuratora nie ureguluje zaległości w ciągu miesiąca, sąd może go ukarać karą pozbawienia wolności np. w trybie dozoru elektronicznego. Wcześniej kodeks mówił o karze pozbawienia wolności za uporczywe uchylanie się od płacenia świadczenia, ale określenie „uporczywe” było niejednoznaczne.

Liczba spraw rośnie, ale niestety wyroki sądów są bardzo łagodne – mówi Katarzyna Tatar, ze Stowarzyszenia Alimenty To Nie Prezenty. – Dłużnicy skazywani są np. na prace społeczne w wymiarze kilku godzin miesięcznie i nadal nie zwracają zaległości, ani nie płacą na bieżąco – dodaje.

Zdaniem Iwony Janeczek ze Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci sądy, wbrew oczekiwaniom nie orzekają kar pozbawienia wolności dla dłużników alimentacyjnych, wykonywanej przez dozór elektroniczny, co miało być głównym narzędziem w mobilizowaniu niepłacących. To bardzo dobre rozwiązanie, bo nie naraża Państwa na koszty utrzymania więźnia i nie stygmatyzuje dzieci ojcem więźniem. Tymczasem, jak wynika z informacji uzyskanych przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich z Biura Dozoru Elektronicznego Centralnego Zarządu Służby Więziennej, liczba skazanych za przestępstwo niealimentacji, którzy rozpoczęli odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego po zmianie kodeksu jest niższa niż wcześniej. W okresie od 31 maja 2016 r. do 31 maja 2017 r. wynosiła 1166 osób, a od 31 maja 2017 r. do 7 maja 2018 r. spadła do 1087.

– Zamiast ograniczenia wolności, zapadają wyroki nakazujące zapłacenie długów, tak jakby osoba, która nie płaciła latami miała to zrobić pod wpływem wyroku. Sądy orzekają też prace społeczne, z których niealimentowane dzieci nie mają nic – mówi Iwona Janeczek. – Często sprawy są też umarzane, bo dłużnicy wpłacają niewielkie kwoty lub deklarują prokuratorom, że zaczną płacić, więc w interpretacji prokuratorów nie uchylają się od utrzymywania dzieci, ponieważ art. 209 zaczyna się od stwierdzenia: „Kto uchyla się od ciążącego na nim…” – komentuje. – Wiązaliśmy ogromne nadzieje z nowym prawem, ale zmiany nie wniosły żadnej poprawy. Wręcz przeciwnie. Jest wielkie rozczarowanie wśród samodzielnych rodziców. A dłużnicy alimentacyjni wciąż śmieją się nam w twarz – ubolewa.

W bazie BIG InfoMonitor, przez pierwsze sześć miesięcy tego roku, jedynie w kwietniu odnotowano nieznaczny spadek liczby dłużników alimentacyjnych. Poza tym tendencja jest wzrostowa. – Koniec minionego roku zapowiadał poprawę i pokazał spadek liczby dłużników, ale w tym roku sytuacja wróciła do niechlubnej normy. W pierwszym półroczu liczba dłużników wzrosła o 8 385, a kwota zaległości o ponad 728 mln zł – informuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Przez pierwszych sześć miesięcy roku, tylko w województwie lubuskim odnotowano nieznaczny spadek liczby dłużników alimentacyjnych (o 52 osoby). W pozostałych województwach statystyki poszły w górę. Najbardziej na Śląsku i na Mazowszu – odpowiednio o 1600 i 1559 osób.

Dominującymi województwami pod względem liczby osób niepłacących alimentów nadal są: śląskie (39 535 osoby), mazowieckie (34 432 osoby) oraz dolnośląskie (31 958 osoby). W tych województwach jest też najwyższa kwota zaległości – od 1,1 do ponad 1,3 mld zł. Do grupy „miliarderów” przybliża się woj. kujawsko-pomorskie, gdzie obecnie zaległości alimentacyjne dochodzą do 915 mln zł. Nadal najmniej boleśnie ten problem dotyka Opolszczyznę i Podlasie. Długi alimentacyjne w tych regionach nie przekraczają 20 mln zł. Jednak w przełożeniu na liczbę mieszkańców poszczególnych województw rozkład ten ulega zmianie. Najwięcej dłużników alimentacyjnych na 100 dorosłych osób przypada w Małopolsce, na Podkarpaciu, na Mazowszu oraz w Wielkopolsce. Jest ich tam dwa razy więcej niż na Warmii i Mazurach, na Pomorzu Zachodnim, na ziemi Lubuskiej oraz w woj. kujawsko-pomorskim.

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Akcja BIG InfoMonitor „Odzyskuj alimenty”

W BIG InfoMonitor cały czas można za symboliczną złotówkę wpisać do rejestru dłużników osobę, która nie płaci alimentów. Może to zrobić każda osoba posiadająca prawomocny wyrok, mówiący o należnych świadczeniach alimentacyjnych. Do tej pory, dzięki prowadzonej przez BIG InfoMonitor Akcji „Odzyskuj alimenty” udało się odzyskać ponad 468 tys. zł zaległych alimentów. W bazie BIG nadal widnieją wpisane w ramach akcji długi alimentacyjne na ponad 4,9 mln zł. Dotychczasowe statystyki wskazują, że ściągnąć całość zaległości udaje się w jednym na osiem zgłoszonych przypadków. Średnia wartość długów wpisywanych za 1 zł wynosi 21 321 zł.

Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Całość raportu do obejrzenia tutaj.

Źródło: BIG InfoMonitor

Udostępnij artykuł: