Do góry nogami, czyli jak funkcjonuje rynek sztuki w Polsce

Komentarze ekspertów

Artur Krajewski
Artur Krajewski. Źródło: Autor

Rynek sztuki w Polsce kojarzony jest przede wszystkim z rynkiem aukcyjnym. To tutaj dokonują się spektakularne transakcje, dochodzi do widowiskowych starć między licytującymi, przez co atmosfera rywalizacji sięga zenitu. Zakup w wiodącym domu aukcyjnym to nobilitacja i powód do chluby. To sprawia, że domy aukcyjne traktowane są w Polsce jako opiniotwórcze, czyli dobra sztuka to ta, która sprzedaję się, najlepiej wysoko, na aukcjach sztuki. Ale to czysto Polska konstrukcja postawiona na głowie. Na świecie jest bowiem zupełnie inaczej ‒ pisze w komentarzu dla aleBank.pl Artur Krajewski.

#ArturKrajewski: Sztuka nie istnieje bez jego odbiorcy. Sztuka nie przetrwa bez Waszych pieniędzy. A jak najlepiej je wydać powiedzą Wam w galeriach sztuki #RynekSztuki #DomyAukcyjne #Galerie

To galerie sztuki, publiczne jak i prywatne, zatrudniające krytyków i historyków sztuki, kulturoznawców, muzealników, kuratorów oraz specjalistów od marketingu i PR, wpisane mają w swój żywot funkcję poszukiwania, odkrywania i promowania artystów.

To galerie, organizując wydarzenia edukacyjne i wystawiennicze, są podstawową platformą budowania świadomości sztuki wśród ich odbiorców.

To galerie uczestnicząc w międzynarodowej wymianie idei i doświadczeń, stają się platformą gromadzenia wiedzy i wymiany informacji o najnowszych zjawiskach zarówno w sztuce jak w przestrzeni ogólnie pojętej kultury.

No i jak to się ma z potocznym postrzeganiem galerii w Polsce?

Budowanie relacji artysta ‒ odbiorca  

Może ułatwię odpowiedź i powiem tak: galerie to nie kilka białych ścian z kolorowymi obrazkami, to przede wszystkim ludzie (przez niektórych przewrotnie zwanymi galernikami), i ich gigantyczna praca oparta o wiedzę, bezpośredni kontakt z artystą i kolekcjonerem oraz budowane latami doświadczenie w zarządzaniu tym arcytrudnym biznesem.

To nie uzurpacja pozycji, to efekt ludzkiego zaangażowania wiedzy, emocji i finansów, by stworzyć przejrzystą i przyjazną przestrzeń do zbudowania relacji między artystą a jego odbiorcą.

Wspomniany aspekt finansowy, kluczowy w przypadku galerii prywatnych, niestety często umyka i jest zupełnie przez odbiorców nieuświadomiony. Ot, w galerii wisi kilka obrazów kolejnego artysty, na wernisażu można spotkać znajomych i napić się całkiem niezłego wina, obejrzeć kolorowy katalog prac, który najlepiej zabrać za darmo do domu, i w ogóle miło spędzić czas. Dodatkowym bonusem są kolorowe zdjęcia na FB, które budują obraz odwiedzającego jako człowieka kulturalnego i bywającego! 

Gdzie tu miejsce na świadomość wykonanej przez galerzystów pracy, począwszy od pierwszej rozmowy z artystą i budowania wzajemnej relacji, na wizualizującej się promocji w postaci wystawy, katalogu prac, artykułów, na wywiadach kończąc.

Nadmienię, że często transakcje następują po kilku tygodniach lub miesiącach od otwarcia wystawy będącej kulminacją kosztownej promocji.

Czytaj także: Polacy coraz więcej inwestują w dzieła sztuki

Poszukiwany szaleniec z pieniędzmi

Złapaliście się za kieszeń? Tak, potwierdzam, tylko oszalali, zakochani w sztuce wariaci i idealiści, mogą się na to zdecydować. Ideałem jest szaleniec z pieniędzmi, ale takich niewielu. Pozostali żmudnie wypracowują środki.

Galerie starają się kierować swoje działania do jak najszerszego grona odbiorców, złożonego z przedstawicieli środowisk artystycznych, intelektualnych i finansowych, o naturalnie zróżnicowanych kompetencjach kulturowych.  Do każdego z nich kierując inne działanie, ale z perspektywą jednego sukcesu. Sukcesu sztuki.

Tych najbogatszych kolekcjonerów w galeriach praktycznie nie widać. Gro klienteli stanowią odbiorcy, dla których wydanie kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych w skali roku nie tylko, że nie jest wydatkiem rujnującym domowy budżet, co świadomie zaplanowanym i oczekiwanym wzbogaceniem.

Wydatek poniesiony na sztukę to zazwyczaj udana czy wręcz bardzo dobra inwestycja. Galerie starannie budują grupę odbiorców, posługując się na miarę swoich możliwości skalą lokalną, krajową czy coraz częściej międzynarodową.

To wokół galerii powstają środowiska kolekcjonerów i budowana jest hierarchia wartości. Tutaj rozmawia się krytycznie, przedstawia różne punkty widzenia, krzyżuje spojrzenia, buduje opinie i wystawia oceny. Cóż z tego, że nie zawsze sprawiedliwe?

Z biegiem lat galerie budują własne kolekcje dzieł sztuki, a wzbogacając się o kolejne wydawnictwa, powoli wzrastają wraz z całym środowiskiem.  Spoglądając z szerszej perspektywy, to galerzyści wypracowują nowe strategie kuratorskie oraz jakże istotne i może nawet warunkujące sukces, współczesne formy komunikowania się z odbiorcą. To ich przywilej i obowiązek jednocześnie.

Czytaj także: Dlaczego w Europie rynek kredytów zabezpieczonych dziełami sztuki jest słabo rozwinięty?

Domy aukcyjne ‒ Galerie

Wracając do początku. Domy aukcyjne są istotnym elementem rynku sztuki. Tutaj dokonuje się widowiskowa sprzedaż obiektów, na które stać tylko tych najzamożniejszych. Jednocześnie dochodzi w nich do konsumpcji działań Galerii w postaci transakcji sytuujących, czasami sankcjonujących miejsce artysty na rynku sztuki, tak mozolnie tworzonym przez galerie.

Domy aukcyjne, z natury rzeczy nastwione na obrót i zysk osiągany tu i teraz, nie są zainteresowane promocją artystów. To prerogatywa Galerii.

Dlatego odwiedzajcie je, oglądajcie ekspozycje, absorbujcie rozmową ich pracowników ‒ dużo pytajcie (to nie wstyd, gdyż większość Wam podobnych nie zna się na sztuce), a na koniec po prostu kupujcie!

Sztuka nie istnieje bez jego odbiorcy. Sztuka nie przetrwa bez Waszych pieniędzy. A jak najlepiej je wydać powiedzą Wam w galeriach sztuki.

Artur Krajewski,

Art. Krajewski Galeria i Dom Aukcyjny,

Doradca i kolekcjoner sztuki.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: