Dobry czas na naukę oszczędzania

Mimo że o konieczności oszczędzania na czarną godzinę raczej nie trzeba nikogo przekonywać, to ze wspólnych analiz Money.pl i MarketMoney.pl wynika, że nadal co piąty Polak w ciągu roku jest wstanie odłożyć nie więcej niż tysiąc złotych.

Mimo że o konieczności oszczędzania na czarną godzinę raczej nie trzeba nikogo przekonywać, to ze wspólnych analiz Money.pl i MarketMoney.pl wynika, że nadal co piąty Polak w ciągu roku jest wstanie odłożyć nie więcej niż tysiąc złotych.

Banki wychodzą z inicjatywą i uczą oszczędzania już dzieci w szkołach podstawowych. Oprócz tego oferują nowe usługi i rozwiązania, które same mają oszczędzać za nas drobne kwoty. Starają się nas także edukować przedstawiając korzyści wynikające z posiadania oszczędności, informując o wysokości przyszłej emerytury, a nawet strasząc skutkami kryzysu. Korzyści z tych akcji są obustronne - banki zyskują nowych klientów, my tworzymy sobie finansową poduszkę bezpieczeństwa.

Nie ma się jednak co oszukiwać. Przy braku silnej woli i systematyczności efekty sporadycznego oszczędzania drobnych kwot będą znikome. Żaden bank nie oferuje tak wysokiego oprocentowania, aby oszczędzając kilkanaście, czy kilkadziesiąt złotych miesięcznie uzbierać, nawet w dłuższym okresie, satysfakcjonującą kwotę. Oszczędzanie ciągle traktujemy jako bolesny obowiązek i mimo tego, że często jesteśmy świadomi konsekwencji jego braku, ciężko jest się zmobilizować do zrobienia pierwszego kroku. Warto dlatego do listy noworocznych postanowień dodać to dotyczące regularnego oszczędzania.

Trudno jest jednak zacząć nie widząc korzyści, jakie może nam ono przynieść.

Przede wszystkim trzeba wyznaczyć cel, jaki chce się zrealizować: wakacje, nowy sprzęt, samochód, czy chyba najważniejsze, zabezpieczenie na przyszłość. Daje to sporą satysfakcję ze zrealizowania swoich planów, a wcześniej umożliwia łatwe kontrolowanie postępów.

Aby się nie zniechęcić na samym początku warto zacząć od niewielkiej kwoty.

50 - 100 zł wystarczy żeby wyrobić w sobie nawyk, to jednak stanowczo za mało, żeby zrealizować poważniejszy cel. Łatwo policzyć, że 100 zł miesięcznie, odkładane regularnie, ze stałym oprocentowaniem 5% w skali roku i to przy założeniu braku podatku Belki oraz z miesięczną kapitalizacją odsetek przyniesie po pięciu latach nie całe 6830 zł oszczędności. Dla sporej grupy osób, to pewnie duża kwota, jednak godnej emerytury nie zapewni nawet jeśli by się oszczędzało przez 30 - 40 lat.

Po nabraniu wprawy koniecznie trzeba zwiększyć składkę, tak aby docelowo wyniosła ona około 10% miesięcznego wynagrodzenia. I przede wszystkim warto najpierw odłożyć środki, a dopiero pozostałymi gospodarować w taki sposób, aby starczyło do kolejnej wypłaty. W przeciwnym razie na koniec miesiąca domowa kasa często jest już pusta i okazuje się, że nie ma z czego robić oszczędności.

Zebranych pieniędzy nie warto trzymać w domu. Inflacja, mimo że w listopadzie spadła do 2,8% i pewnie dalej będzie spadać to i tak sprawi, że będą one traciły na wartości. Najpopularniejsze, choć nie zawsze najlepsze rozwiązanie, to konto oszczędnościowe. Prawie 30% użytkowników Money.pl deklaruje, że właśnie w ten sposób gromadzi kapitał. W odróżnieniu od większości kont osobistych są one oprocentowane, a po drugie pieniądze nie są dostępne w każdej chwili. Dzięki temu, że banki zazwyczaj nie wydają do nich karty bankomatowej, a drugi i kolejny przelew z konta jest płatny - zgromadzone środki są bezpieczniejsze.

Drugie popularne rozwiązanie, z którego korzysta ponad jedna czwarta ankietowanych, to lokaty. Mimo że banki nie rozpieszczają wysokim oprocentowaniem, to ciągle jest ono powyżej inflacji. Dodatkowo ze względu na decyzje RPP spadło ono wyraźnie w ostatnim czasie i w przypadku lokat na 12 miesięcy nie przekracza już średnio 4,7% brutto. Ponieważ jesteśmy w trakcie cyklu obniżek stóp procentowych (stopa referencyjna wynosi obecnie 4% i w ciągu ostatnich miesięcy została już trzy razy obniżona, za każdym razem o 25 punktów bazowych) oprocentowanie lokat zapewne dalej będzie spadać. Warto więc wybierać te, które przez dłuższy okres czasu zagwarantują wyższe odsetki. Ponieważ do lokaty zazwyczaj nie można dopłacać i co miesiąc trzeba zakładać kolejną, to ich oprocentowanie może się od siebie różnić.
Dodatkowo minimalna kwota lokaty to często 500 zł, więc jeśli odkładamy mniejsze sumy trzeba najpierw zgromadzić środki np. na rachunku i przelewać na lokatę np. raz na kwartał.

Kolejny sposób to programy oszczędnościowe. W Ich przypadku jesteśmy zmuszeni odkładać regularnie, więc odpada ryzyko przeznaczenia pieniędzy na inny cel. Sami określamy wysokość składki oraz częstotliwość jej opłacania (im częściej tym lepszy efekt przynosi inwestycja). Rozwiązanie takie jest jednak dedykowane osobom zamierzającym oszczędzać przez dłuższy okres czasu.
Z tego co zgromadziliśmy nie skorzystamy w ciągu 5 - 10, a niekiedy nawet kilkunastu lat. Odkładanie na programie oszczędnościowym na przyszłoroczne wakacje lub zmianę auta za dwa lata raczej nie wchodzi w grę.

W przypadku typowych programów regularnego oszczędzania pieniądze trafiają na fundusze inwestycyjne, dzięki czemu pracują bardziej efektywnie, niż w przypadku, gdy leżą na lokacie. Stopy zwrotu mogą wynosić od kilku procent w przypadku stosunkowo bezpiecznych funduszy rynku pieniężnego, czy obligacji, nawet do kilkudziesięciu w przypadku bardziej agresywnych funduszy akcyjnych. Można również skorzystać z przygotowanych przez specjalistów analiz lub po prostu powierzyć im swoje środki korzystając z tzw. portfeli modelowych, które mogą zwiększyć osiągniętą stopę zwrotu i zwalniają z konieczności śledzenia zmian.

Oczywiście zyski uzależnione są od zachowania rynku, więc okresowo na rachunku może być mniej środków niż zostało wpłaconych. Trzeba pamiętać, że każda forma inwestowania wiąże się z ryzykiem i poza nielicznymi wyjątkami tego typu produkty nie dają żadnych gwarancji uzyskania określonej stopy zwrotu. Dodatkowo ponosimy koszty związane m.in. z administrowaniem produktem i zarządzeniem funduszami, które w ciągu roku mogą pomniejszyć nasze zyski o około 2 - 3 procent. Jeśli ktoś boi się jakiegokolwiek ryzyka, to raczej nie powinien się decydować na takie rozwiązanie. Nie może jednak całkiem rezygnować z oszczędzania. Wśród dostępnych na rynku produktów na pewno znajdzie taki, który spełni jego oczekiwania.

Konrad Pluciński
Ekspert MarketMoney.pl

Udostępnij artykuł: