Dolar w natarciu. Na ile starczy mu sił?

Komentarze ekspertów

Przez ostatnie dwa tygodnie na rynki finansowe napływało sporo ważnych informacji, decyzyjne posiedzenia głównych banków centralnych przyniosły kilka niespodzianek, w konsekwencji czego na głównych parach walutowych doszło do silnych zmian prowadzących do testów ważnych dla nich poziomów technicznych.

W największym stopniu inwestorów zaskoczył amerykański FOMC, Europejski Bank Centralny i Bank Australii. Choć w USA stopy pozostały na rekordowo niskim poziomie 0,00-0,25% Fed nieznacznie zmienił ocenę sytuacji gospodarczej, w komunikacie podano bowiem, że „komitet jest przygotowany do zwiększenia lub ograniczenia skali programu skupu aktywów, aby zapewnić odpowiednie warunki polityki pieniężnej w reakcji na zmiany sytuacji na rynku pracy oraz trendów inflacyjnych”.

Dotychczas w formalnych zapisach silniej akcentowano bowiem kwestię ewentualnego ograniczania programu skupu aktywów. Fed utrzymując politykę stricte warunkowaną sytuacją makroekonomiczną pozostawił sobie otwarte drzwi zarówno do zwiększenia jak i do zmniejszenia skali zakupów, zaś rynkom finansowym dał komfort dyskontowania kolejnych jego ruchów. Dzień po posiedzeniu FOMC decyzję o stopach procentowych podejmował EBC. Koszt pieniądza w strefie euro został obniżony do 0,5% (-25 pb), co było zgodne z oczekiwaniami rynkowymi. Obniżono również stopę pożyczkową do poziomu 1,0% z wcześniejszych 1,5% i co najważniejsze dla rynku, stopę depozytową pozostawiono na niezmienionym poziomie równym 0% zawężając tym samym korytarz stóp. Niemniej podczas konferencji prezes M.Draghi powiedział, iż bank technicznie gotowy jest do wprowadzenia ujemnej stopy depozytowej.

130513.komentarz.pkobp.04.408x821W kolejnych dniach po posiedzeniu EBC temat ten był podtrzymywany, co tylko zwiększało presję na euro. Z kolei Bank Australii wbrew rynkowemu konsensusowi zdecydował się obniżyć w tym miesiącu koszt pieniądza o 25pb do najniższego w historii poziomu 2,75%. Była to pierwsza obniżka stóp przez RBA od grudnia 2012 roku. Co więcej w opublikowanym kilka dni po posiedzeniu minutes bank centralny potwierdził swoją gotowość do dalszego luzowania polityki monetarnej. W raporcie zwrócono bowiem uwagę na słabnące inwestycje, drogą walutę, negatywny wpływ na rozwój ograniczania skali wydatków publicznych i niską inflację, jednocześnie podkreślając, że kolejne cięcia kosztu pieniądza wspomogłyby rozwój kraju. Banki centralne, które nie mogą sobie pozwolić na obniżenie kosztu kredytu, np. z powodu rozgrzanego rynku nieruchomości, uciekają się do interwencji na rynku walutowym, mających na celu osłabienie ich własnej waluty. W środę o takich interwencjach mówił Bank Nowej Zelandii. Również Szwecja, która dotąd deklarowała, że nie zamierza angażować się w tzw. „wojnę walutową”, zmieniła front. We wtorek tamtejszy minister finansów A.Borg oświadczył bowiem, że kurs korony szwedzkiej może być przedmiotem zainteresowania szwedzkiego banku centralnego. Wracając do nieprzewidzianych decyzji banków centralnych, zaskoczyła też nasza RPP obniżając w tym tygodniu stopy procentowe NBP o 25pb. Warto jednak tu zaznaczyć, że zaskoczenie to dotyczyło przede wszystkim ekonomistów, bowiem rynek (zarówno FRA jak i IRS) już od dłuższego czasu dyskontowały taki scenariusz. Podczas konferencji prezes M.Belka podkreślili, że majowa obniżka nie powinna być traktowana jako początek nowego cyklu, choć w kolejnych miesiącach „każda opcja jest możliwa”, a jedynie jako korekta rozstrzygnięcia posiedzenia kwietniowego, kiedy to Rada pozostawiała stopy procentowe bez zmian. W naszej ocenie wciąż jest duże prawdopodobieństwo kolejnej obniżki przy okazji publikacji lipcowej projekcji, niemniej czerwcowe posiedzenie może też przynieść niespodziankę, jeśli opublikowane do tego czasu krajowe dane gospodarcze silnie negatywnie zaskoczą. Tymczasem, jedynie przewidywalny okazał się Bank Anglii pozostawiając zgodnie z oczekiwaniami główną stopę procentową na poziomie 0,5% oraz utrzymując wartość programu skupu aktywów na poziomie 375 mld GBP miesięcznie. Rynek oczekuje jednak, że zakres działań BoE może się zmienić, choć póki co nie należy oczekiwać wiążących decyzji, które mogą przyczynić się do wzrostu inflacji. Inflacja na poziomie blisko 3,0% nie zostawia obecnie dużej przestrzeni dla jeszcze większych zakupów aktywów na rynku.

W efekcie dolar wyraźnie zaczął zyskiwać względem głównych walut. Niewątpliwie tematem, który zaważył na technicznym obrazie rynku główniej pary walutowej był powrót oczekiwań na możliwe ograniczenie programu QE3 przez Fed po publikacji nieco lepszych danych dotyczących cotygodniowego bezrobocia i spekulacji wokół artykułu w dzienniku Wall Street Journal, publikacja którego miałaby wskazać na duże prawdopodobieństwo ograniczenia skali programu QE3 jeszcze w tym roku. U zwolenników ograniczenia/zakończenia QE3 „zapaliła się więc lampka”, szczególnie, że w tym tygodniu niektórzy członkowie Fed (w tym. Ch.Plosser z Filadelfii) ponownie wskazywali na wysokie, przewyższająca korzyści, koszty programu sugerując tym rozważenie ich ograniczenia. Kurs EUR/USD spadł poniżej technicznego wsparcia na 1,30 i jeśli zacznie wyraźniej kierować się na południe możemy stać się świadkami testu okolic 1,275 (ale raczej nie niżej). Przy silniejszym osłabieniu euro należałoby założyć, że rynek widzi gospodarkę strefy euro „w bardzo czarnych kolorach”. Pierwszy istotny opór wyznacza strefa 1,315-1,32 USD kolejny zaś to okolice 1,33-1,335 USD. Powrót tematu ograniczenia programu ilościowego łagodzenia polityki w USA pomógł też dolarowi przełamać poziom 100 jenów. Osłabienie waluty Kraju Kwitnącej Wiśni dodatkowo przyspieszyło w reakcji na publikację danych wskazujących, że w ostatnich dwóch tygodniach japońscy inwestorzy kupili zagraniczne obligacje za 5,2 mld USD netto.

130513.komentarz.pkobp.05.392x292Uruchomione na parze USD/JPY stop-lossy doprowadziły w konsekwencji do wzrostu kursu dolara do blisko 102 JPY – poziomu nienotowanego od października 2008 roku. Nasze prognozy zakładają wzrost kursu USD/JPY do poziomu 105-110 na koniec 2013 roku. Z kolei dolar australijski w reakcji na majową obniżkę stóp i bardzo gołębi wydźwięk protokołu z tegoż posiedzenia Banku Australii spadł poniżej 1,00 – notując najniższy poziom od czerwca 2012 roku.

W natłoku wydarzeń i dużej zmienność notowań na rynku globalnym złoty przez ostatnie dwa tygodnie konsolidował się w przedziale 4,12-4,16 co pokazuje, że trzymał relatywnie stabilne notowania. Co więcej, po raz kolejny pozostawał w ujemnej korelacji z euro. Pozytywny wpływ na notowania naszej waluty miało zapewne zachowanie inwestorów na rynku długu, na którym ceny obligacji silnie rosły, po tym jak RPP zwiększyła na nie apetyt i to zarówno u krajowych jak i zagranicznych graczy obniżając w środę stopy procentowe. W piątek na rynku euro/złotego widzieliśmy lekkie odreagowanie, co w kontekście spadkowej tendencji na parze euro/dolar nie powinno dziwić. Niemniej, zakładamy, że najbliższe dni przyniosą powrót do mocniejszego PLN niż jego osłabienie. Najbliższy techniczny cel dla kursu EUR/USD to 4,10. Opór to poziom 4,175. Strefa 4,20-4,22 PLN wydaje się bezpieczna na chwilę obecną.

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO BP SA

Udostępnij artykuł: