Dom jednorodzinny z wielkiej płyty

Multimedia / Nieruchomości / Rynek

Z wielkiej płyty warto budować nie tylko bloki mieszkaniowe, ale także domy jednorodzinne - mówi dr Jacek Furga, prezes Centrum AMRON.

#JacekFurga: Prefabrykacja to rozwiązanie, które jest odpowiednie dla budownictwa czynszowego, komunalnego #CentrumAMRON #TanieMieszkania @PFR_N

Robert Lidke: Kilka tygodni temu, kiedy rozmawialiśmy o wielkiej płycie nie wierzył Pan w przyszłość budownictwa z prefabrykatów. Czy zmienił Pan zdanie?

Dr Jacek Furga: Poczytałem, porozmawiałem z deweloperami, z uczestnikami rynku. Rzeczywiście, pierwsza reakcja na hasło budownictwo prefabrykowane, pierwsze skojarzenie ‒ dla ludzi w moim wieku ‒ to jest wielka płyta lat ’70.

Co prawda fachowcy wróżyli, że ta wielka płyta niedługo się rozsypie, ale „posklejano” ją styropianem i jakoś się trzyma. I stąd ta moja pierwsza reakcja.

Jednak po zapoznaniu się z tym, co się dzieje na rynku, nie tylko na polskim, ale też na międzynarodowym, zwłaszcza na skandynawskim stwierdziłem, że jest to jeden z możliwych kierunków rozwoju, poprawiający wydajność i jakość naszego budownictwa mieszkaniowego.

Czy jest to budownictwo, które może wpisać się w rządowy program budowania mieszkań czynszowych, budowy na masową skalę tanich mieszkań?

‒ Tak, myślę, że przede wszystkim. To są rozwiązania, które są odpowiednie właśnie dla budownictwa czynszowego, komunalnego. Istotną częścią kosztów w produkcji prefabrykatów jest ich projektowanie, pomysł, przeniesienie go na poszczególne elementy, np. zbrojenie itd.itd. To jest 30 proc. kosztów wyprodukowania prefabrykatu – myśl techniczna, projektowanie i uzgadnianie detali.

Jeśli udałoby się stworzyć pewien standard, żeby z projektu nie robić jednego budynku, nie jedno osiedle, ale kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt w skali całego kraju, to efekt może być oszałamiający finansowo.

A gdybyśmy spojrzeli na rynek mieszkaniowy pod kątem cen mieszkań z prefabrykatów. Załóżmy, że po jakimś czasie będą one się pokazywały na rynku wtórnym. Czy mieszkania budowane tą metodą będą Pana zdaniem odbiegały cenowo od mieszkań budowanych metodą tradycyjną, czy też nie?

‒ Myślę, że dużej różnicy tutaj nie będzie. Może być tylko kwestia dla kupujących. Ponieważ mieszkania budowane metodą prefabrykatów będą miały jedna wadę. One będą „niezmienialne”, ponieważ będą zbudowane z gotowych elementów, wylanego betonu zbrojonego.

I to, co dzisiaj jest ulubioną czynnością każdego, kto kupuje mieszkanie na rynku wtórnym czyli np. przesuwanie ścian, to tych możliwości aż tak dużo nie będzie, jak w tradycyjnym budownictwie, gdzie wystarczy wykuć 1‒2 cegły, gdzie można przesunąć to i owo.

Czy budownictwo prefabrykowane może być zastosowane do budowy domów jednorodzinnych?

‒ Widzę tutaj ogromną szansę. Miałem okazję spotkać się z takim budownictwem kiedyś w Niemczech. Jeśli będą to ciekawe pomysły, kilka projektów architektonicznych do wykonania i kupienia, gotowych domów do „złożenia”, to taki proces, trwający 2‒3 tygodnie od momentu uzyskania pozwoleń, zakupu działki, do  momentu osiągnięcia stanu surowego może mieć swoich zwolenników.

Jest to rozwiązanie zaskakujące i szokujące dla dzisiejszych inwestorów indywidualnych, którzy dom budują 2, 3 lata, a czasami dłużej.

PFR Nieruchomości, a także firma HRE Investment mają zakłady, które produkują elementy prefabrykowane. Przedstawiciele obu tych podmiotów twierdzą, że za kilka lat w tej technologii będzie budowanych w Polsce nawet 50 proc. mieszkań. Czy zgodzi się Pan z taką prognozą?

‒ Tak, jeśli pojawiłyby się w tej technologii domy jednorodzinne. Natomiast 50 proc. mieszkań – raczej nie.  Z tego co wiem, dzisiaj w skali całego kraju funkcjonuje ok. 40 zakładów produkujących różnego typu elementy prefabrykowane dla budownictwa.

Z roku na rok, czyli 2018/2019, produkcja tych elementów podwoiła się. Ale to jest wydajność na dzisiaj ok. 10 ‒ 11 tys. jednostek mieszkalnych w skali całego kraju.

Czyli jest jeszcze daleko do tej pozycji na rynku, bowiem w 2019 roku oddano do użytku 207 tys. mieszkań. Taki wynik, 50 procent udziału w rynku może jest  kwestią nie kilku lat, ale kilkunastu.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: