Pracujących Polaków jest coraz mniej

Komentarze ekspertów / Rynek pracy

Z najnowszych danych ZUS wynika, że liczba pracujących osób ubezpieczonych zdrowotnie wciąż maleje. Spadek zaczął się w lutym, gdy nad Polską zawisła groźba pandemii, i trwał do września - podkreśla w komentarzu dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

Dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.
Dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP. Źródło: Pracodawcy RP

Z najnowszych danych ZUS wynika, że liczba pracujących osób ubezpieczonych zdrowotnie wciąż maleje. Spadek zaczął się w lutym, gdy nad Polską zawisła groźba pandemii, i trwał do września - podkreśla w komentarzu dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

Od lutego nie zanotowano żadnego odbicia w liczbie osób ubezpieczonych zdrowotnie (bez emerytów, rencistów i osób pobierających zasiłki).

Jest to najszersza kategoria ubezpieczonych i dlatego jest bardzo dobrym indykatorem całego obrazu rynku pracy.

Kryzysowy IV kwartał na rynku pracy

Liczba ubezpieczonych od lutego do września spadła o prawie 276 tys. osób. W całym III kwartale liczba ubezpieczonych zmalała o 129 tys. osób, spadek był więc podobny jak w całym I kwartale (131 tys. osób).

Tempo spadku wprawdzie maleje (we wrześniu ubyło ok. 19 tys. osób wobec 35 tys. osób w sierpniu i 75 tys. osób w lipcu), ale w IV kwartale mamy do czynienia z silnym uderzeniem drugiej fali epidemii i  wszyscy ekonomiści oczekują spadku PKB. A to zapewne wpłynie też na kolejne spadki na rynku pracy.

Czytaj także: W październiku z rejestru REGON wykreślono 13,9 tys. firm

Połowa firmy turystycznych i gastronomicznych planuje zwolnienia

Jeszcze przed kulminacją pandemii i częściowym zamknięciem gospodarki firmy sygnalizowały zwolnienia w IV kwartale.

Według badania Centrum Monitoringu Sytuacji Gospodarczej przy Pracodawcach RP aż 51 proc. firm z branży turystycznej i gastronomicznej przewiduje spadek zatrudnienia w IV kwartale.

Wydaje się, że jeszcze w IV kwartale należy się spodziewać zwolnień nawet ponad 100 tys. osób. Dołek na rynku pracy jest niestety dopiero przed nami.

W budownictwie jest to 25 proc. firm, a w przemyśle i usługach dla ludności ‒ 19-21 proc. Najmniejszy spadek zatrudnienia jest spodziewany w handlu ‒ tylko 14 proc. firm w z tej branży przewiduje spadek zatrudnienia.

Zresztą w handlu aż 57 proc. nawet oczekiwało wzrostu zatrudnienia, ale po wprowadzeniu ostatnich obostrzeń i zamknięciu centrów handlowych ta prognoza jest raczej nieaktualna.

Co równie istotne, redukcję zatrudnienia planuje 30 proc. dużych i 38 proc. średnich firm.

Czytaj także: Główny ekonomista BNP Paribas BP: jesienne restrykcje mniej dotkliwe, ale covidowy rollercoaster zwiększa niepewność

To sugeruje, że łącznie w gospodarce spadki zatrudnienia mogą być duże. Warto przypomnieć, że według danych ZUS w czerwcu spadek sięgał 92 tys. zaledwie w ciągu miesiąca.

W ostatniej swojej prognozie KE szacuje spadek zatrudnienia w ciągu 2020 i 2021 na ok. 600 tys. osób. Wydaje się, że jeszcze w IV kwartale należy się spodziewać zwolnień nawet ponad 100 tys. osób.

Dołek na rynku pracy jest niestety dopiero przed nami.

Dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP,

członek władz Towarzystwa Ekonomistów Polskich,

pracownik naukowy IRG SGH.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: