Draghi gołębio. Brak presji na dalszy wzrost dolara.

Finanse i gospodarka

Złoty powoli odzyskuje siły i taka tendencja utrzyma się podczas dzisiejszej sesji. Ryzykiem dla tego scenariusza jest słabszy od oczekiwań odczyt indeksu nastrojów z Niemiec (ZEW). Pomimo kolejnych zapewnień o gotowości wprowadzenia skupu obligacji presja na osłabienie euro zanika. Scenariusz silniejszej korekty obowiązuje.

Podczas wystąpienia przed Komisją ds. Gospodarczych i Monetarnych Parlamentu Europejskiego prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC) M. Draghi powtórzył, że kierowana przez niego instytucja wykaże pełna determinację w celu przywrócenia inflacji do celu. Włoch przyznał, że perspektywy gospodarki regionu uległy latem odczuwalnemu pogorszeniu. Można dostrzec natomiast pewne oznaki poprawy zaufania wśród inwestorów. Działania stymulujące zastosowane przez EBC zaczynają przynosić pozytywne rezultaty. Potrzeba czasu, by efekty ujawniły się w pełni. Draghi podkreślił, że jeśli zajdzie taka potrzeba, środki zastosowane przez EBC zostaną wzmocnione i jest co do tego pełna zgoda w gronie członków Rady Zarządzającej. Bank może zmienić zarówno wielkość, jak i rodzaj instrumentów akceptowanych jako zabezpieczenia tanich kredytów. Dodała, że rozszerzenie programu zakupów będzie mogło dotyczyć także obligacji skarbowych.

Choć M. Draghi nie powiedział nic nowego, jednoznaczne wskazanie do gotowości działania w kierunku dalszego łagodzenia polityki pieniężnej i potwierdzenie braku formalnych przeszkód, by skup obejmował obligacje skarbowe można odczytywać jako podtrzymanie presji na osłabienie wspólnej waluty. Rynek w bardzo wyważony sposób zareagował jednak na wypowiedzi szefa EBC. Euro zostało przecenione, ale kurs EUR/USD nie zbliżył się nawet do piątkowych minimów (1,24).

Impulsu do wzmożonej aktywności nie dostarczyła również ważna publikacja z amerykańskiej gospodarki. W październiku produkcja przemysłowa w USA nieoczekiwanie spadła (o 0,1 proc. m/m) i to wobec na niekorzyść zrewidowanych danych za wrzesień (z 1,0 do 0,8 proc. m/m). Wykorzystanie mocy wytwórczych nie utrzymało się, jak prognozowano, na rekordowo wysokim poziomie od 6 lat (79,2 proc.). Odnotowano spadek do 78,9 proc. Rynek ze spokojem przyjął te informacji. Nie nastąpiła zmiana postrzegania sytuacji w gospodarce. Aktywność za oceanem utrzymuje się na wysokim poziomie. Pojedyncze, słabsze dane nie wpływają na decyzje inwestorów. Najbliższe kilka sesji może wyglądać podobnie. Na II poł. listopada zaplanowanych jest sporo bieżących publikacji, ale ewentualnie dopiero posiedzenia banków centralnych mogą przyczynić się do prób ustalenia nowego punktu równowagi.

Na wydarzenie dnia podczas dzisiejszej sesji wyrasta publikacja wyników ankiet nastrojów wśród ekonomistów i inwestorów z Niemiec (wskaźnik ZEW). Dane instytutu ZEW uważane są za jedne z najlepszych, jeśli chodzi o dokładność siły i kierunku zmian w koniunkturze w największej gospodarce regionu. Silnie korelują również (z opóźnieniem) ze zmianami produkcji przemysłowej w Polsce. Rynek oczekuje łagodnych wzrostów wskaźnika oczekiwań w listopadzie po 10 z rzędu odczytach niższych niż miesiąc wcześniej. Wyższe ryzyko widzimy w zaskoczeniu in minus –  przekreśliłoby to szanse na rychłe przebicie poziomu 1,26 na EUR/USD. 

EURPLN: Polska waluta powoli odzyskuje siły. Kurs EUR/PLN testuje właśnie lokalne wsparcie na 4,22 i będzie, zgodnie z założeniem, zmierzał w kierunku dolnego ograniczenia konsolidacji (4,21). Na USD/PLN cena 3,37 póki co powstrzymała spadki, ale rynek będzie dziś ponownie zmagał się z tym wsparciem. Złoty ma potencjał do krótkoterminowego wzmocnienia.

EURUSD: Wypowiedzi M. Draghiego wskazujące, że nie ma formalnych przeszkód przed rozszerzeniem programu skupu aktywów o obligacje skarbowe przejściowo wzmocniło dolara, ale spadki kursu nie przekroczyły poziomu 1,2450. W nocy nastąpiło odbicie. Dziś kluczowe wydarzenia to publikacja danych o nastrojach w Niemczech (ZEW). Słaby wynik przekreśli scenariusz rychłego ruchu powyżej 1,26. Nie można jednak wykluczyć, że doczekamy się pozytywnej niespodzianki i na to powinny liczyć grający na wzrost notowań euro.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: