Draghi i 11 gniewnych ludzi

Polecamy

Na pewno wiele osób pamięta wybitny film z Henrym Fondą w roli głównej - "12 gniewnych ludzi’. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wydarzenia ostatnich dni coraz bardziej zaczynają przypominać jego scenariusz. W Europie od dłuższego czasu nie dzieje się dobrze.

Na pewno wiele osób pamięta wybitny film z Henrym Fondą w roli głównej - "12 gniewnych ludzi’. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wydarzenia ostatnich dni coraz bardziej zaczynają przypominać jego scenariusz. W Europie od dłuższego czasu nie dzieje się dobrze.

Wartość europejskiej waluty w stosunku do amerykańskiego dolara ciągle spada. Gdy temperatura za oknem rośnie, a zgromadzonym na sali inwestorom, zaczyna brakować cierpliwości, jedyną osobą, zachowującą pozorny spokój pozostaje prezes ECB.

Pytanie brzmi - czy Mario Draghiemu uda się zająć miejsce ławnika numer 8 i przekonać inwestorów do swoich racji? Patrząc na nastroje panujące obecnie na Starym Kontynencie, możemy dojść do wniosku, że jest on jedną z nielicznych osób przekonanych o skuteczności działań ECB. Mimo dobrych danych płynących z niemieckiej gospodarki czy optymistycznych wyników wskaźnika PMI w strefie euro, przykład ostatnich dni pokazuje, że zaufanie do europejskiej waluty zostało mocno ograniczone. Tymczasem Draghi wydaje się niewzruszony. Zamiast obietnicy konkretnych działań, inwestorzy po raz kolejny musieli zadowolić się ogólnikami. W czasie ostatniego wystąpienia, Super Mario powiedział, że ECB nie ma zamiaru wycofywać się z aktualnej polityki monetarnej. W jego ocenie Bank Centralny zrobił już wszystko, aby wesprzeć europejską gospodarkę, a zwiększenie potencjału gospodarczego zależy teraz głównie od działań rządów i parlamentów poszczególnych państw. W prawdzie podkreślił gotowość do podjęcia kolejnych działań, jeśli zajdzie taka potrzeba, ale po raz kolejny w jego wypowiedzi zabrakło rzetelnych informacji dotyczących planowanych na najbliższą przyszłość posunięć, na które wszyscy czekali.

Nic więc dziwnego, że zaufanie inwestorów do europejskiej waluty póki co cały czas spada. Mimo to Draghi, wspierany przez swoich współpracowników z ECB, zachowuje dobry nastrój. Czy jest to jeszcze przejaw daleko idącego optymizmu czy  już głupoty? A może wiara w to, że nawet jeśli skuteczność jego działań zawiedzie, to konformizm jednak weźmie górę? W końcu sinusoida płynących zza oceanu danych, znowu pójdzie w dół, a wtedy łatwiej będzie przekonać inwestorów do swoich racji.

Wszyscy znamy końcówkę arcydzieła światowej kinematografii. W przypadku "12 gniewnych ludzi" charyzma przywódcy i odpowiednio przedstawione argumenty, były w stanie skutecznie wpłynąć na przekonania praktycznie wszystkich zgromadzonych na sali osób. Czy autorytet Draghiego w ten sam sposób podziała na wyobraźnię inwestorów?

W przypadku europejskiej gospodarki możemy potrzebować jednak czegoś więcej niż samych zapewnień, że będzie dobrze. Twardych dowodów świadczących o tym, że Unia Europejska ma w końcu realną szansę wyjść na prostą i uporać się z recesją. Czy same zapewnienia o kontynuowaniu polityki akomodacyjnej w tym wypadku wystarczą? Być może już niedługo ECB zostanie zmuszone do podjęcia kolejnych działań. Istotną wskazówką mogą okazać się kolejne dane dotyczące  gospodarki USA, które zdaniem ekspertów mają realną szansę wpłynąć na dalsze losy QE3. W końcu ten temat pozostaje jednym z głównych determinantów  ostatnich zmian wartości euro w stosunku do dolara.

Podobno łatwo zapomnieć o problemach, kiedy pogoda jest słoneczna. Nad Europą zebrały się jednak ostatnio wyjątkowo ciemne chmury. Tym razem może okazać się, że słabe promyki nadziei w postaci słów Draghiego są niewystarczające, aby inwestorzy znowu mogli spać spokojnie. Na szczęście lato sprzyja życiu nocnemu.

dr Maciej Jędrzejak
Saxo Bank

Udostępnij artykuł: