Draghi (jak zwykle) nie zawodzi

Komentarze ekspertów

M. Draghi wie, że poprzez mechanizm słabszej waluty europejska gospodarka weszła na ścieżkę ożywienia, więc zrobi wszystko, by nie pozwolić na jej nadmierne umocnienie. Wczoraj po raz kolejny skutecznie wpłynął na zachowania inwestorów. Czy na długo wystarczy tego paliwa? W sytuacji nawrotu strachu na rynkach euro mimo wszystko będzie zyskiwać. Złoty wciąż niepokojąco słaby. Brakuje mu wewnętrznej siły, a im bliżej wyborów, tym mniejsze szanse na poważniejsze wzmocnienie.

Co staje się już niemal regułą, prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC) M. Draghi po raz kolejny w mistrzowski sposób wpłynął na nastroje na rynkach finansowych nie pozwalając na umocnienie euro. Tak pokierował przekazem podczas konferencji prasowej, a wspólnie z Radą Zarządzającą podjął takie działania, by zdusić w zarodku zakusy do aprecjacji wspólnej waluty i rozwiać kupującym nadzieje na poważniejszy wzrost jej wartości. Kluczową była decyzja o zwiększeniu limitu możliwego zaangażowania EBC w danej serii obligacji. Dotychczasowe 25 proc. zostało podwyższone do 33 proc., o ile nie spowoduje to uzyskania tzw. blokującej mniejszości. Bank będzie więc mógł kupować więcej papierów najbezpieczniejszych emitentów (Niemcy, Austria, Holandia, Francja). Oddali to obawy, że z powodu narzuconych limitów (najwyższy rating obligacji, ograniczenie zaangażowania w pojedynczego emitenta, rentowność powyżej stopy depozytowej) może wkrótce zabraknąć aktywów, które EBC będzie zdolny skupować w ramach programu łagodzenia ilościowego (QE).

W ocenie EBC, w ostatnich tygodniach wzrosły ryzyka powrotu inflacji do celu w zakładanym terminie oraz osiągnięcia niższego od oczekiwanego wzrostu gospodarczego. Zostało to odzwierciedlone w najnowszych prognozach inflacji i PKB. W 2015 r. wskaźnik HICP ma wynieść 0,1 proc. wobec 0,3 proc. poprzednio. W 2016 r. osiągnąć poziom 1,1 proc (wcześniej było 1,5 proc.) i przyspieszyć do 1,7 proc. (obniżka z 1,8 proc.) rok później. Wzrost gospodarczy wyniesie, według EBC, 1,4 proc. w 2015 r. – w dół o 0,1 pp., 1,1 proc. (wobec 1,5 proc.) w 2016 r. i 1,7 proc. rok później. Zmiana założeń dotyczących PKB raczej nie była oczekiwana przez inwestorów. A jest znacząca, szczególnie, jeśli chodzi o przyszły rok.

EBC wykazuje silną determinację w kwestii pełnego wdrożeniu programu skupu obligacji w założonej kwocie (60 mld EUR miesięcznie) i terminie (do września 2016 r. lub dłużej). Wczorajszymi decyzjami udowodnił, że za powtarzaną jak mantra retoryką o gotowości dostosowania programu QE czy podjęcia dodatkowych działań, jeśli zajdzie taka potrzeba, nie kryją się puste słowa. Łagodzenie ilościowe w Europie potrwa przez kolejny rok – to niemal pewne, a z dużym prawdopodobieństwem zostanie rozszerzone poza wrzesień 2016 r. Takie wnioski narzuca historia wcześniejszych epizodów tego typu programów wprowadzanych w Japonii, USA i Wielkiej Brytanii.

Euro negatywnie zareagowało na wystąpienie M. Draghiego na konferencji prasowej. Kurs EUR/USD obniżył się o ok. 100 pipsów osiągając najniższy poziom od 2 tygodni. Kluczową kwestią jest, na jak długo wystarczy “paliwa” dostarczonego przez prezesa EBC do osłabiania wspólnej waluty. Dziś wszak ważne z punktu widzenia przyszłości polityki pieniężnej w USA dane z rynku pracy (za sierpień). Kolejny, dobry raport o zatrudnieniu (wzrost nowych etatów powyżej 200 tys.) z pewnością podtrzyma tendencję powrotu dolara do trendu aprecjacji. Co innego, jeśli okaże się, że rynek pracy doznał pewnego nasycenia i nowe miejsca zatrudnienia nie pojawiają się tak szybko, jak się oczekuje. Wówczas możemy mieść do czynienia z odwróceniem krótkoterminowego trendu na eurodolarze. Podwyżka stóp procentowych może się w takiej sytuacji odsunąć aż na 2016 r.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

SzostyAkapitIKolejne

Udostępnij artykuł: