Druga obniżka stóp, a kolejna już za miesiąc

Finanse i gospodarka

RPP nie chce zaskakiwać, dlatego obniża stopy o 25 pb., choć zdaje sobie sprawę, że gospodarka potrzebuje łagodniejszej polityki pieniężnej. Kolejne cięcie w styczniu, a następne najpewniej w lutym. Scenariusz spadku oprocentowania do poziomu 3,5 proc. nie ulega zmianie. Złoty póki co stabilny, ale cel wzrostu EUR/PLN do 4,1500 obowiązuje.

Zgodna z oczekiwaniami decyzja Rady Polityki Pieniężnej początkowo umocniła złotego. Taka reakcja potwierdza, że część inwestorów liczyła wczoraj na niespodziankę grając na obniżenie stóp procentowych o 50 pb. Na taki ruch ze strony RPP trzeba będzie poczekać do nowego roku. Prezes NBP M. Belka niemal wprost zapowiedział obniżkę oprocentowania w styczniu stwierdzając, że dane o PKB za III kw. wskazują na konieczność dalszych cięć oraz, że NBP nie może pozwolić sobie a przerwę w łagodzeniu polityki pieniężnej. Spodziewam się, że zarówno w styczniu, jak i lutym dojdzie w Polsce do obniżek oprocentowania.

Po czterech kolejnych cięciach Rada wstrzyma się z kolejnymi decyzjami by ocenić ewentualny wpływ dokonanych zmian w polityce pieniężnej na gospodarkę. Kolejnej i ostatniej oczekuję w maju lub czerwcu 2013 r. Przyczynkiem do obniżenia stóp do 3,5 proc. za około pół roku będzie szybszy niż wynika z projekcji NBP spadek inflacji CPI do celu oraz nadal relatywnie słaba dynamika wzrostu gospodarczego w I kw. przyszłego roku, które GUS opublikuje 31 maja. W kolejnych miesiącach trwające ożywienie widoczne już będzie w twardych danych makroekonomicznych, a perspektywy dalszego spadku inflacji pogorszą się. Później, stopy pozostaną na niezmienionym poziomie co najmniej do końca przyszłego roku. Dla złotego oznacza to, że w pierwszej połowie 2013 r. może być on do pewnego stopnia nadal narażony na osłabienie. W kolejnych miesiącach polska waluta powinna systematycznie zyskiwać na wartości.

Jak donosi Financial Times, powołując się na anonimowe źródła rządowe, Hiszpania gotowa jest natychmiast złożyć wniosek o pomoc do EBC by ten zaczął skupować tamtejsze obligacje, ale pod warunkiem uzyskania zapewnienia, że spread między rentownością hiszpańskich i niemieckich papierów zostanie obniżony o 200 pb. Gazeta dodaje, że Niemcy nie zażądały od Hiszpanii poproszenia o pomocy już teraz. Wczoraj rentowność benchmarkowych 10-latek Hiszpanii oscylowała w okolicach 5,43 proc., zaś niemieckich 1,35 proc. Informacje FT pokazują, że pomimo relatywnie dobrych nastrojów panujących na rynku długu na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy (spadek rentowności hiszpańskich obligacji do najniższego poziomu od marca), temat zwrócenia się Hiszpanii o pomoc do EBC nie ucichł. Nie ma się co dziwić. Szacuje się, że rząd w Madrycie będzie musiał w 2013 r. pozyskać 120 mld EUR kapitału. Jest to o 40 proc. więcej niż w roku bieżącym i aż cztery razy tyle, ile średnio pozyskiwał w ostatnich czterech latach. Wygląda więc na to, że póki co Hiszpania może wymagać od EBC i UE uzyskania gwarancji obniżenia rentowności w określonej skali. Za chwilę żądania zmienią się w serdeczną prośbę o pomoc z powodu narastających kłopotów z finansowaniem. Złożenie przez Hiszpanię wniosku do EBC to, moim zdaniem, tylko kwestia czasu.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: