Druga strona wesela (przepraszam: funta)

Artur Rolak / Blogi

Po ślubie wesele, po weselu poprawiny, a po poprawinach powrót do codzienności. Można przypuszczać, że dworskie sprzątaczki uwinęły się sprawnie, natomiast urzędnicy HMRC dopiero teraz mają pełne ręce roboty.

HMRC – czyli Her Majesty Revenue & Customs: służba podatkowa i celna Jej Królewskiej Mości. Nie może być tak, żeby na ślubie księcia Harry’ego i Meghan Markle zarabiał kto chciał i nie podzielił się dochodem z rodziną królewską, która przecież poniosła największe koszty tego przedstawienia na cały świat.


Komunikat jest prosty – urzędnicy skarbowi przyjrzą się dokładnie wszystkim osobom prywatnym, które wykorzystały Royal Wedding jako okazję do zarobku. A jeśli jest dochód, to i podatek musi być. Nie od każdego funta wprawdzie, ale jednak.


W zeszłym roku brytyjski fiskus zwolnił z daniny tych podatników, którzy na przykład ze sprzedaży truskawek albo wody mineralnej uzyskali dochód nieprzekraczający 1000 funtów. Identyczny limit – ale liczony osobno – obowiązuje również w przypadku wynajmu pokoju, domu albo chociaż miejsca parkingowego na podwórku lub podjeździe. Od ubiegłego roku taki dochód nie musi być nawet deklarowany!

O tych truskawkach, wodzie mineralnej i parkingach wspominam, ponieważ mieszkańcy Windsor (jasne, że miasteczka, bo nie pałacu przecież) nie przegapili szansy wzbogacenia się na turystach. Oni mogą spać spokojnie, bo jeśli nawet utargowali więcej niż 1000 funtów, to i tak nikt im niczego nie udowodni, ponieważ kasa szła z ręki do ręki.


To w sumie detaliści. Służby HMRC zamierzają przede wszystkim przejrzeć oferty na eBayu i Airbnb, ogłoszenia w lokalnej prasie, a także wykorzystać system komputerowy „Connect”, który wychwytuje wyraźne zmiany w dochodach obywateli.

W tym przypadku wchodzą w grę naprawdę wysokie kwoty. Torby z zestawami okolicznościowych upominków i słodyczy oferowano w sieci w cenie od 780 do nawet 1500 GBP, natomiast ceny noclegów w Windsorze i okolicy podawano w tysiącach. Być może rekordowy rachunek zapłaciła zagraniczna stacja telewizyjna, którą wynajęcie całego domu dla ekipy kosztowało 300 000 funtów.

Jakie to szczęście, że Polska jest republiką…

Artur Rolak

Udostępnij artykuł: