Duży optymizm w przemyśle

Komentarze ekspertów

Indeks PMI dla przemysłu, wysoko skorelowany z realnymi odczytami produkcji i PKB, zanotował w styczniu siódmy najwyższy odczyt w historii - wzrósł do poziomu 55,4 z 53,2 w grudniu, przekraczając najwyższe rynkowe prognozy.

Jest to kolejne potwierdzenie, że grudniowa słabość produkcji przemysłowej była prawdopodobnie przejściowa. Taki wzrost indeksu w 90 proc. przypadków przekładał się na przyspieszenie PKB, więc jeżeli luty i marzec nie przyniosą negatywnych niespodzianek, to można spodziewać się wzrostu PKB istotnie przekraczającego 3 proc. już w pierwszym kwartale roku. Trzeba przyznać, że tempo wzrostu tego  indeksu jest dużo wyższe niż można było oczekiwać nawet w optymistycznych scenariuszach jeszcze kilka miesięcy temu, co wskazuje, że gospodarka doznaje bardzo silnego odbicia. Warto dostrzec, że indeks zatrudnienia znalazł się na najwyższym poziomie w historii, co wskazuje, że firmy traktują obecną fazę ożywienia jako trwałą. Innym czynnikiem potwierdzającym trwałość  żywienia jest wyraźny wzrost indeksów w wielu rejonach Europy – jeżeli wzrost produkcji ma globalny charakter, to może być zjawiskiem samopodtrzymującym się.

140204.daily.01.400x

Podsumowanie: Indeks PMI sugeruje, że PKB na początku roku podąża ścieżką wyższą od prognoz rynkowych i prognoz NBP.

Świat

Indeksy koniunktury w przemyśle na świecie nie przyniosły tak jednoznacznie pozytywnych sygnałów, jak w Polsce, ale ogólny bilans wciąż jest pozytywny. Globalny PMI obniżył się w styczniu o 0,1 do 52,9. Dobrze na tle średniej wygląda nasz region oraz strefa euro. Powyżej oczekiwań wypadły indeksy dla całej strefy (54 vs 52,7 w grudniu), dla Francji, Hiszpanii, czy Grecji. Bardzo wysoki, choć zgodny z oczekiwaniami, był odczyt w Niemczech. Znacznie słabszy od oczekiwań był natomiast analogiczny indeks ISM w Stanach Zjednoczonych – wyniósł 51,3, wobec grudniowych 56,5 i oczekiwanych 56, choć jest to w dużej mierze wynik złej pogody w styczniu. Większym zmartwieniem są słabe odczyty PMI na dużych rynkach wschodzących, jak Chiny, czy Rosja. Słaba koniunktura na takich rynkach może potęgować problem odpływu kapitału. Na razie jednak słabe punktu globalnej gospodarki są zbyt małe, by wywołać  łębsze obawy co do trwałości obecnej fazy ożywienia.

140204.daily.02.400x

Podsumowanie: Globalna gospodarka przyspiesza, nasz region się wyróżnia, ryzyko zaczynają zaś stanowić rynki wschodzące.

Rynek

Wczorajszy dzień przyniósł pewne uspokojenie na polskim rynku walutowym i obligacyjnym – złoty nieznacznie umocnił się, zyskały również obligacje. Jednak w drugiej części dnia dość mocna awersja do ryzyka pojawiła się na rynku amerykańskim, gdzie indeks giełdowy S&P500 zanotował największy spadek od 20. czerwca 2013 r. (2,3 proc.), a rentowności obligacji dziesięcioletnich spadły do najniższego poziomu od końca października. Wyższą awersję do ryzyka widać m.in. po wyraźnym umocnieniu franka (euro/frank znów testuje 1,22), choć co ciekawe nie widać jej po eurodolarze, który wzrósł w wyniku lepszych danych ze strefy euro i słabszych z USA. Przyczyny słabszych nastrojów na rynkach to wciąż obawy o kondycję rynków wschodzących, a teraz też rosnące wątpliwości co do scenariusza wyraźnego ożywienia gospodarczego w USA. Wydaje się, że wątpliwości te są nieuzasadnione, ale będzie można je zweryfikować po danych z rynku pracy USA w środę i piątek.

140204.daily.03.400x

Podsumowanie: Złoty ewidentnie czeka na korektę swojej słabości, choć nastroje nie sprzyjają wyraźnemu umocnieniu.

Kalendarium na dziś

Dzisiejszy dzień nie przynosi żadnych bardzo istotnych publikacji czy wydarzeń ekonomicznych. O 16.00 pojawią się dane o zamówieniach w przemyśle w USA za grudzień (konsensus: -1,6 proc. mdm), jednak dotychczasowe publikacje wskazują, że na grudniowe i styczniowe dane duży wpływ miały zaburzenia pogodowe. Rynek czeka na dane z rynku pracy (środa, piątek) oraz decyzje EBC w czwartek.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
FM Bank PBP S.A.

Udostępnij artykuł: