Dwie narracje

Blogi / Maciej Małek / Tylko u nas

Konwencje wyborcze Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości na tydzień przed wyborami samorządowymi przebiegały w odmiennej atmosferze.

Konwencje wyborcze Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości na tydzień przed wyborami samorządowymi przebiegały w odmiennej atmosferze.

 O ile spotkanie członków i sympatyków Platformy-dostrzegłem w pierwszych rzędach Małgorzatę Potocką, Dorotę Stalińską, Andrzeja Grabowskiego i Daniela Olbrychskiego, przypominało święto - poczynając od sentymentalnego wystąpienia ustępującego Szefa - Donalda Tuska, poprzez energetyczne wystąpienie Hanny Gronkiewicz Waltz,  po manifest wyborczy pani premier Ewy Kopacz, o tyle szczecińskie spotkanie największej partii opozycyjnej sprawiało wrażenie szamańskiego zaklinania rzeczywistości.

   Ewa Kopacz przypomniała o prawdzie podstawowej, że władza jest dla ludzi, a służba publiczna polega na rozwiązywaniu problemów i codziennych spraw zwykłych ludzi, wśród których nie ma bardziej i mniej ważnych.

   Spór jest wpisany w istotę polityki, ale przeciwnik nie może, a w każdym razie nie musi być wrogiem. Jarosław Kaczyński odwoływał się, który to już raz do bliżej niezdefiniowanego układu i potężnych sił, wewnętrznych i zewnętrznych, którym służy Platforma, a ceną utrzymania władzy jest niszczenie Polski.

   Słuchałem obu wystąpień na skraju puszczy knyszyńskiej w Wasilkowie, gdzie na dzisiaj zapowiedziano piknik rekreacyjny z udziałem kandydatów na burmistrza i pomyślałem, że paradoksalnie nawet w mateczniku PiS-u, za jaki uchodzi Podlasie, ludzie w codziennej krzątaninie tęsknią do normalności, która pozwala żyć zgodnie z własnymi przekonaniami  i realizować dążenia i aspiracje na miarę lokalnych społeczności, bo jak powiedziała Ewa Kopacz, nie ma spraw i miejsc lepszych i gorszych.

   W tym kontekście wyskok młodych wilczków Prawa i Sprawiedliwości okaże się, mam nadzieję, nic nie znaczącym epizodem, a koalicje, które powstaną po wyborach samorządowych służyć będą rozwiązywaniu zwykłych spraw, zwykłych ludzi. Bez względu na barwy polityczne i motywacje warszawskich liderów.

Udostępnij artykuł:

Dwie narracje

Maciej Małek

Podczas ubiegłorocznego Europejskiego Kongresu Finansowego, jaki odbył się w Sopocie, Janusz Lewandowski wygłosił dwudziestominutowy speech, po czym udał się na negocjacje w sprawie Wspólnej Polityki Rolnej, które wbrew przewidywaniom eurosceptyków zakończyły się powodzeniem.

Podczas ubiegłorocznego Europejskiego Kongresu Finansowego, jaki odbył się w Sopocie, Janusz Lewandowski wygłosił dwudziestominutowy speech, po czym udał się na negocjacje w sprawie Wspólnej Polityki Rolnej, które wbrew przewidywaniom eurosceptyków zakończyły się powodzeniem.

Ten sam Janusz Lewandowski "zgasił" niedawno retoryczny zapał Jacka Kurskiego, wskazując li tylko na twardych danych ekonomicznych, że Jego gromkie nawoływania w obronie Ukrainy obliczone są jedynie na użytek wewnętrzny, zaś w Europie nie odnoszą żadnego skutku, bowiem ugrupowanie Kurskiego, podobnie jak eurodeputowani Prawa i Sprawiedliwości należy do frakcji, która "psuje" Unię.

Wczorajsza konwencja wyborcza PO, której dominantę stanowiło wystąpienie gościa specjalnego Witalija Kliczki uświadomiła nam z całą mocą, że polskie sprawy, w tym kwestia bezpieczeństwa naszych granic decydują się dzisiaj w Europie. To oznacza, że siła i wiarygodność naszej tam reprezentacji, to kwestia o kluczowym znaczeniu.

Jest tego świadom Jarosław Kaczyński, gdy stawia na ludzi z dorobkiem, którzy jak Zdzisław Krasnodębski, od blisko dziesięciu lat piastujący profesurę Uniwersytetu w Bremie, legitymują się cenzusem naukowym i w Europie są bywali.

Cóż z tego, skoro ich wizja Europy atrakcyjna i wiarygodna dla części krajowego elektoratu, w Europie, gdzie jak to stwierdził we wczorajszym przemówieniu Donald Tusk, wyrobiliśmy sobie dobrą markę - vide postęp w dyskursie na temat wspólnej polityki energetycznej, jest anachroniczna i postrzegana jako marginalna. Od tego, która z tych narracji weźmie górę w majowych wyborach zależy, czy będziemy budować naszą pomyślność we wspólnym europejskim domu, którego perspektywa, to również bezpieczna i stabilna Ukraina.

Na koniec tylko prywatna prośba do Premiera. Bez względu na powagę sytuacji, PROSZĘ nie mówić, w nawiązaniu do inicjatywy darmowego podręcznika dla pierwszaków, że wybory europejskie będą decydować również o tym, czy pierwszego września "nasze dzieci w ogóle pójdą do szkoły". Ani to prawdziwe, ani mądre!

Udostępnij artykuł: