Działania antykryzysowe kosztowne, ale czy skuteczne?

Blogi / Gospodarka / Witold Gadomski

Witold Gadomski
Witold Gadomski

We wszystkich krajach rozwiniętych, a także w części krajów zaliczanych do emerging markets podjęte zostały działania, mające na celu osłanianie gospodarki zamkniętej przez kilka miesięcy z powodu pandemii. Pomagają one utrzymać płynność i ograniczają rozmiar bankructwa, ale zwiększają dług publiczny, zwłaszcza, że część interwencji okaże się nieskuteczna i wydane pieniądze będą zmarnowane.

#WitoldGadomski: Istnieje ryzyko, że po wygaśnięciu pandemii gospodarka europejska będzie rosła wolniej niż przed kryzysem, a kraje obarczone będą ogromnym długiem publicznym, którego spłata wymagać będzie podniesienia podatków @PracodawcyRP @LewiatanTweets @Grupa_PFR

Działania antykryzysowe prowadzone są przez politykę pieniężną banków centralnych oraz politykę fiskalną.

Bilans Europejskiego Banku Centralnego osiągnął w lipcu do 53,9% PKB, a od początku roku wzrósł o 1,78 bln euro.

Co za dużo, to niezdrowo

Oprócz tego bezprecedensowego bodźca monetarnego kraje Unii Europejskiej wprowadziły programy stymulacji fiskalnej wartości ok. 10% PKB.

Istnieje duże ryzyko, że w średnim i dłuższym horyzoncie działania te okażą się szkodliwe dla wzrostu gospodarczego.

Pieniądze z państwowej kasy oraz z banków centralnych płyną do przedsiębiorstw w postaci bardzo tanich kredytów, a czasami dotacji bez uwzględnienia efektywności ich wykorzystania.

To samo dotyczyć będzie środków z unijnego funduszu naprawczego (New Generation EU Fund), który finansować ma przedsięwzięcia uznane przez władze UE za priorytetowe, co nie znaczy efektywne.

Tanie, a czasami darmowe pieniądze nie skłaniają do podnoszenia produktywności i szukania oszczędności. Dotyczy to także instytucji publicznych, które – co widzimy także w Polsce – nie próbują racjonalizować wydatków i wprowadzać oszczędności.

MSP mniej ważne?

Europejski Bank Centralny kupuje nie tylko obligacje skarbowe, ale także korporacyjne. Wśród nich są papiery takich gigantów jak Shell, Total, Siemens, Volkswagen, Renault, a także firmy nie mające siedziby w Unii Europejskiej np.  Coca-Cola i John Deere.

Korporacje te bez trudu mogłyby znaleźć inny sposób finansowana, a dostarczane im przez EBC bodźce pieniężne nie przekładają się na większe zatrudnienie lub wyższą produktywność.

Trudności z dostępem do kredytów mają za to małe firmy, zwłaszcza nowo powstające, co stanowi poważną barierę wejścia na rynek.

OECD prognozuje, że  dług publiczny w krajach należących do tej organizacji wzrośnie z 47 bln dolarów w końcu 2019 roku do 52,7 bln dolarów w końcu 2020 roku.

Ponieważ nastąpi jednocześnie dramatyczny spadek PKB, dług publiczny w krajach OECD wzrośnie o 13,4 pkt proc. W czasie kryzysu światowego 2007‒2009 wskaźnik ten wzrósł o 12,6 pkt proc.

Istnieje ryzyko, że po wygaśnięciu pandemii gospodarka europejska będzie rosła wolniej niż przed kryzysem (pomijając początkowy efekt odbicia), a kraje obarczone będą ogromnym długiem publicznym, którego spłata wymagać będzie podniesienia podatków.

Przedsiębiorstwa przyzwyczajone do stymulacji monetarnej i fiskalnej będą powstrzymywały się z inwestowaniem, gdy ta stymulacja zostanie zatrzymana.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: