Dzień Zwycięstwa

Maciej Małek

Wczorajsze obchody 69 rocznicy zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej wpisały się w Moskwie, Sewastopolu i na Krymie w jeden ciąg narracji, jaką współczesna Rosja w poszukiwaniu spoiwa sączy nie tylko swoim obywatelom, ale narzuca całemu demokratycznemu światu.

       Na ową narrację składają się niekwestionowane fakty dotyczące odniesionego za cenę bezprecedensowych ofiar triumfu militarnego, jednostronnie pojmowane wyzwolenie narodów Europy, dla których oznaczało to w konsekwencji konieczność wyzbycia się całości lub części autonomii narodowej i państwowej, przemilczanie faktycznych przyczyn i późniejszych skutków wcześniejszych sojuszy polityczno-militarnych czego symbol stanowi pakt Ribbentrop – Mołotow i wkroczenie 17 września 1939 roku na tereny ówczesnej Rzeczypospolitej, wreszcie mało chwalebnych epizodów jak poprzedzająca II wojnę światową tzw. Wojna Północna, w której pomimo odważnej determinacji Finowie ulegli stalinowskiej przewadze, ale odsłonili wszystkie słabości kolosa na glinianych nogach.

     Owe słabości pomimo dziesięcioleci pozostały co do swej istoty niezmienne, że wymienię tylko fasadową demokrację, bogacenie się wybranych kosztem mas i w jawnym lekceważeniu prawideł ekonomii, koncentrowanie wysiłków państwa na budowie militarnych podstaw potęgi, ekspansję terytorialną i rozmowy z partnerami z pozycji siły, bądź szantażu ekonomicznego, wreszcie nieefektywną energochłonną gospodarkę, powszechne marnotrawstwo i korupcję, oraz rabunkowe eksploatowanie zasobów przyrodniczych i degradację środowiska naturalnego.

     Tych faktów nie zagłuszą ani gromkie okrzyki Uraa! na Placu Czerwonym, ani huk silników bombowców strategicznych i najnowszej generacji myśliwców przelatujących nad Krymem, ani łopot proporców powiewających nad rozciągniętymi w paradnym szyku okrętami floty czarnomorskiej.

     Swoistym kontrapunktem dla tych obchodów była premiera filmu zrekonstruowanego na podstawie kronik filmowych Powstania Warszawskiego, gdzie jeden z narratorów pyta drugiego, jeśli ich nie sfilmujemy, kto ich zapamięta? PAMIĘTAMY!

Udostępnij artykuł: