Dziś UE ma nałożyć sankcje na Rosję

Komentarze ekspertów

Dziś spokojny dzień pod względem publikacji makro. O 16.00 pojawi się jedynie indeks nastrojów konsumentów w USA (konsensus: 85,3).

Dziś spokojny dzień pod względem publikacji makro. O 16.00 pojawi się jedynie indeks nastrojów konsumentów w USA (konsensus: 85,3).

Polska

Dziś UE ma nałożyć sankcje sektorowe na Rosję, które mogą wprowadzić rosyjską gospodarkę w recesję i tym samym stać się czynnikiem ryzyka dla wzrostu gospodarczego w Polsce. Sankcje dotyczą trzech obszarów. Po pierwsze, mają obejmować zakaz finansowania rosyjskich banków należących do państwa instrumentami o zbywalnymi (akcje, obligacje) oraz instrumentami rynku pieniężnego o zapadalności dłużej niż 90 dni. Po drugie, mają obejmować zakaz eksportu towarów militarnych i mogących znaleźć militarne zastosowanie. I po trzecie, mają obejmować zakaz eksportu technologii związanych z wydobyciem ropy. Dla wzrostu gospodarczego w krótkim i średnim okresie najistotniejsze są oczywiście sankcje finansowe. Rosyjskie banki nie są silnie uzależnione od zagranicznego finansowania, ale sankcje zwiększą premię za ryzyko i tym samym koszt kredytu. Patrząc na skalę rewizji prognoz wzrostu gospodarczego dla Rosji (wykres obok), widać duże ryzyko recesji w tym kraju. Rosyjska gospodarka jest obecnie jedną z najsłabszych na świecie pod względem fazy cyklu koniunktury. Wpływają na to nie tylko sankcje, ale są one jednym z istotnych czynników osłabiających PKB poprzez premię za ryzyko.

140729.daily.01.400x

Podsumowanie: Rosyjska gospodarka balansuje na granicy recesji i sankcje mogą ją w kierunku recesji pchnąć.

Wpływ kryzysu na wschodzie na polską gospodarkę stanowi zagadkę. Z jednej strony, wydaje się, że głęboka recesja na Ukrainie i załamanie wzrostu gospodarczego w Rosji (w połączeniu z sankcjami na polskie mięso) muszą być jednym z czynników stojących za osłabieniem PKB w Polsce widocznym w ostatnich miesiącach. W końcu wschód Europy odpowiada łącznie za 10 proc. polskiego eksportu. Z drugiej strony, dane o eksporcie nie wskazują na jakieś istotne osłabienie trendu od początku wiosny tego roku. Spadkowi eksportu na wschód towarzyszyło bowiem przyspieszenie eksportu na zachód Europy. Jak wyjaśnić tę rozbieżność? Po pierwsze, nawet jeżeli kryzys ukraiński nie osłabił znacząco ogólnej wartości eksportu, to mógł przełożyć się na nastroje firm - ich skłonność do inwestowania i zatrudniania, co z kolei mogło przełożyć się na popyt wewnętrzny. Po drugie, dane za kwiecień i maj to może być za mało by oszacować wpływ kryzysu na eksport. Po trzecie, kryzys ukraiński to nie jedyny czynnik, który osłabił gospodarkę wiosną. Kryzys ten sam w sobie nie jest w stanie wytrącić gospodarki z trajektorii wzrostowej. Jego wpływ będzie jednak tym silniejszy, im słabsze będą warunki na innych frontach - zachodnioeuropejskim, amerykańskim i chińskim.

140729.daily.02.400x

Podsumowanie: Kryzys ukraiński negatywnie wpływa na polski PKB, choć sam w sobie nie jest w stanie zatrzymać ożywienia.

Rynek

Złoty kontynuował w poniedziałek minimalne osłabienie, ceny obligacji zaś były w miarę stabilne. Na rynek nie napływają żadne silne impulsy. Wciąż dominuje wizja niższego wzrostu gospodarczego i niższych stóp procentowych. Dziś UE powinna wprowadzić sankcje na Rosję, choć w dużej mierze to jest w cenach. Druga połowa tygodnia przyniesie kilka ważnych danych. W środę ukaże się pierwszy odczyt PKB USA za drugi kwartał, później swoją decyzję i komunikat opublikuje Fed, zaś w piątek pojawią się indeksy PMI na świecie oraz dane o bezrobociu w USA. PMI w Polsce to będzie pierwsza z ważniejszych publikacji makro za trzeci kwartał. Indeksy koniunktury GUS sugerują, by po nadchodzących
danych nie spodziewać się fajerwerków. Z Polski więc trudno oczekiwać impulsów mogących zmienić trend na złotym i papierach.

140729.daily.03.400x

Podsumowanie: Rynek czeka na silniejsze impulsy.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
BIZ Bank

Udostępnij artykuł: