ECB nie zaskakuje, RPP tak, ale…

Finanse i gospodarka

W środę decyzję o stopach procentowych podejmowano w Polsce i w Eurolandzie. W obu przypadkach spodziewano się pozostawienia stóp na niezmienionym poziomie i tak też się stało - RPP utrzymała stopę referencyjną na poziomie 4,5 proc., a ECB główną stopę na 1,0 proc.

W środę decyzję o stopach procentowych podejmowano w Polsce i w Eurolandzie. W obu przypadkach spodziewano się pozostawienia stóp na niezmienionym poziomie i tak też się stało - RPP utrzymała stopę referencyjną na poziomie 4,5 proc., a ECB główną stopę na 1,0 proc.

Więcej emocji mogły dostarczyć konferencje po posiedzeniu. W przypadku ECB obyło się bez zaskoczenia. Prezes ECB Mario Draghi użył fraz powtarzanych już wcześniej. Nie dał jasnych sugestii co do kolejnych rund programu LTRO, gdyż na efekty ostatniego przetargu trzeba jeszcze poczekać. Nie oznacza to definitywnego odstąpienia od tego typu programów ilościowych. Zepchnęło to eurodolara na lokalne minimum na 1,3106. Dodatkowo ECB niezmiennie oczekuje tego, że gospodarka będzie odbudowywać się w 2012 r. Obecnie widoczne są oznaki stabilizacji, ale także utrzymuje się duże ryzyko pogorszenia perspektyw.

W ocenie Draghiego ryzyka inflacyjne pozostają obecnie zbilansowane - w bieżącym roku inflacja utrzyma się prawdopodobnie powyżej 2 proc., aby spaść poniżej tej bariery w 2013 r. Jako nieco bardziej bogatą w nowe twierdzenia należy uznać konferencję po posiedzeniu RPP. O ile frazy o niepewnej sytuacji gospodarczej w Europie oraz wciąż utrzymującej się podwyższonej inflacji w Polsce nie są zaskakujące, to w kwestii zmiany stóp procentowych w przyszłości widać zaostrzenie retoryki. W komunikacie po posiedzeniu można wyczytać, że "w najbliższym okresie Rada rozważy zacieśnienie polityki pieniężnej, o ile nie pojawią się sygnały wskazujące na wyraźne spowolnienie aktywności gospodarczej w Polsce i jednocześnie perspektywy powrotu inflacji do celu nie ulegną poprawie. Na konferencji prezes NBP Marek Belka stwierdził, że RPP chciała jasno zasugerować, że rozważa możliwość podwyżek. Ma to znacznie mocniejszą wymowę niż mówienie o niższym prawdopodobieństwie obniżek. Złoty po tych słowach umacniał się, jednak szybko te zyski zostały zniwelowane. Przyczyniło się do tego stwierdzenie M. Belki o tym, że znaczna część umocnienia złotego miała już miejsce.

Na globalny sentyment oddziaływać mogła tylko konferencja prezesa ECB. Z racji braku nieoczekiwanych stwierdzeń pozostała ona jednak w cieniu wtorkowego komunikatu FOMC, który spowodował rewizje oczekiwań uczestników rynku co do wprowadzenia QE3 z wysokich do niskich. Przełożyło się to na korektę cen akcji, surowców, walut z rynków wschodzących (w tym PLN), a także osłabienie euro do dolara. W tym niesprzyjającym klimacie nieco lepsze od prognoz finalne odczyty europejskich indeksów PMI dla usług przeszły niezauważenie. Spadki na giełdach i eurodolarze zostały jeszcze pogłębione. Pełni obaw inwestorzy skupili się tylko na negatywnych informacjach, których wczoraj też nie zabrakło. Dużo słabiej od prognoz wypadły zamówienia w przemyśle z Niemiec, ale przede wszystkim niepokoi nieudana aukcja hiszpańskich obligacji. Na rynku udało się uplasować jedynie 2,6 mld EUR długu (plan minimum wynosił 2,5 mld EUR) przy puli sięgającej 3,4 mld EUR. W porównaniu z marcową aukcją znacznie skoczyło oprocentowanie. Ten trend widoczny jest także na rynku wtórnym długu, gdzie hiszpańskie 10-latki osiągnęły rentowność 5,689 proc. Przy dosyć chłodnym przyjęciu zaproponowanego w zeszłym tygodniu planu oszczędnościowego premiera Rajoya, który według ocen analityków przyczyni się do pogłębienia recesji w Hiszpanii, obawy o potrzebę ratowanie tego kraju rosną. Dodatkowo na korzyść dolara przemawiają teraz też dobre dane z USA (np. wczoraj raport ADP pokazujący wzrost zatrudnienia o 209 tys.), gdyż wygrywa interpretacja "lepsze dane - mniej szans na QE3". Tak też może być w piątek, kiedy opublikowane zostaną oficjalne dane o zatrudnieniu.

Najważniejszą publikacją czwartku były dane z Chin. Tamtejszy indeks PMI dla usług w marcu spadł z 53,9 pkt do 53,3 pkt. Poza tym dzisiejsze kalendarium nie dostarcza większych emocji. Warto zwrócić uwagę na dane o produkcji przemysłowej z Niemiec, które publikowane będą o godz. 12:00 (prog. -0,5 proc. m/m), ale to odczyt za luty, więc już mocno historyczny. Pewną uwagę rynku może skupić też tygodniowa liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (prog. 355 tys.), gdyż wartość ta od kilku tygodni oscyluje w pobliżu 4-letniego minimum i ewentualne odchylenie w górę byłoby pierwszym sygnałem świadczącym o pogarszaniu się amerykańskiego rynku pracy. Dla funta istotna będzie decyzja BoE o stopach procentowych, a raczej konferencja po posiedzeniu. Rynek nie oczekuje zmian stopy procentowej (poziom 0,5 proc.). Także program luzowania ilościowego wart 325 mld GBP powinien pozostać bez zmian. Mała ilość danych wskazuje na spokojny dzień na rynku walutowym, co może sprzyjać odreagowaniu na rynkach, w tym także aprecjacji złotego, aczkolwiek dalej przeważają kiepskie nastroje, które może zaktywować każda plotka wokół krajów PIIGS, szczególnie dotycząca Hiszpanii.

Łukasz Rozbicki
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: