EKF online: wyjdziemy z recesji najwcześniej za dwa lata

Gospodarka / Wydarzenia

EKF 2020
Źródło: EKF, Twitter

Europejska gospodarka wróci na tory sprzed pandemii koronawirusa najwcześniej w 2022 r. ‒ uważają ekonomiści zagranicznych instytucji finansowych, zaproszeni do debaty podczas 10. Europejskiego Kongresu Finansowego online.

#KryzysCOVID19 jest nie tylko największym, ale również niezwykle trudno przewidywać jego skutki. Nie był bowiem spowodowany przez czynniki ekonomiczne czy błędy instytucji finansowych lub rządów #Recesja #Gospodarka #Inwestycje @EFCongress

Mocne odbicie gospodarki po wiosennej fali pandemii i…? Żadnych prognoz nie można być pewnym. Wszystko zależy od tego, jak szybko zostanie wynaleziona szczepionka na koronawirusa oraz jak mocnym uderzeniem okaże się druga fala pandemii.

O tym, jak szybko gospodarka Europy wróci do kondycji sprzed pandemii, ekonomiści rozmawiali podczas debaty „Scenariusze gospodarcze dla Europy”, moderowanej przez Ludwika Koteckiego (dyrektora Instytutu Odpowiedzialnych Finansów) oraz Janusza Lewandowskiego (posła do Parlamentu Europejskiego).

Ekonomiści są zgodni, że pandemia wywołała szok znacznie poważniejszy niż poprzednie kryzysy. Obecna recesja będzie miała długoterminowy wpływ na zachowania konsumentów i przedsiębiorców.

Przedsiębiorcy odkładają inwestycje

Na razie wyraźnie widać, że ci drudzy wstrzymują się z inwestycjami. Jak podkreśliła Debora Revoltella, główna ekonomistka Europejskiego Banku Inwestycyjnego, aż 43 proc. firm w Europie deklaruje, że z powodu pandemii zmniejszyły poziom inwestycji ‒ albo zmniejszając skalę projektów, albo odkładając je w czasie. To wynik ankiety wśród 12 tys. firm całej Europy.

‒ Ponad połowa stwierdziła dodatkowo, że pandemia koronawirusa zmieni ich podejście do nowych technologii i łańcuchów dostaw ‒ podkreśliła Debora Revoltella. ‒ Te które nie podążały za nowymi rozwiązaniami technologicznymi, teraz walczą o przetrwanie.

Jeden sztorm, ale różne łodzie

Scenariusze ekonomistów zakładają, że europejska gospodarka powróci do kondycji sprzed pandemii najwcześniej w 2022 r., albo nawet w 2023 r. Te okresy będą jednak zależne od konkretnych krajów i tego, jak poradzą sobie z recesją.

Eksperci są bowiem zgodni, że uderzenie ma charakter asymetryczny.

‒ Można powiedzieć, że we wszystkich uderzył ten sam sztorm, ale siedzimy w różnych łodziach ‒ powiedział Antonio Cortina, ekonomista hiszpańskiego Banco Santander.

Czytaj także: UE i USA zawarły porozumienie ws. pakietu obniżek ceł

Brexit dodatkowym czynnikiem ryzyka

Biorąca udział w debacie brytyjska ekonomistka Yael Selfin z KPMG UK dodała również, że Wielka Brytania jest w tym bardziej kłopotliwej sytuacji, że na problemy spowodowane pandemią nałożyły się skutki wydarzeń wokół brexitu. To dodatkowy czynnik ryzyka, który może spowodować, że odbicie w Wielkiej Brytanii odsunie się w czasie nawet do 2023 r.

Wszyscy ekonomiści są zgodni, że kryzys spowodowany pandemią koronawirusa jest nie tylko największym, które są nam znane, ale również niezwykle trudno przewidywać jego skutki. Nie był bowiem spowodowany przez czynniki ekonomiczne czy błędy instytucji finansowych lub rządów.

Czytaj także: Bankowość i Finanse | Gospodarka | Rozwód z Unią po angielsku

Powiedzieli podczas EKF online

Debora Revoltella, główna ekonomistka, Europejski Bank Inwestycyjny:

‒ Najnowsze dane pokazują, że dość mocno na początku odbicie po pierwszej fali pandemii obecnie spowalnia. Na pewno do końca 2020 roku pozostaniemy w kryzysie.

Wyjście z niego zależy od trzech podstawowych czynników: po pierwsze ‒  szybkości prac nad szczepionką na koronawirusa; po drugie ‒ wpływu drugiej fali pandemii na gospodarkę; po trzecie ‒ długotrwałego wpływu pandemii na zachowania firm i konsumentów.

Antonio Cortina, ekonomista Banco Santander:

‒ Obecny kryzys gospodarczy nie został wywołany przez czynniki ekonomiczne i dlatego tak trudno jest monitorować jego skutki. Wiadomo na pewno, że jest znacznie poważniejszy niż poprzednie kryzysy, z którymi mieliśmy do czynienia.

‒ Szok wywołany pandemią był asymetryczny w zależności od kraju. Można powiedzieć, że we wszystkich uderzył ten sam sztorm, ale siedzimy w różnych łodziach. Asymetryczne będzie też wyjście z kryzysu. W najlepszej sytuacji część krajów wróci do poziomu gospodarczego sprzed pandemii w 2022 roku. Pozostałe będę musiały poczekać nawet do końca 2023 roku.

Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas, CEE:

‒ Obecna recesja nie jest efektem błędów instytucji sektora finansowego czy rządów. To bardzo istotny czynnik wpływający na wszelkie prognozy oraz proponowane recepty na wyjście z kryzysu. Świat zmieni się po nim zdecydowanie bardziej niż chociażby po załamaniu sprzed ponad 10 lat.

‒ Kraje Europy nie będą równocześnie wychodzić z recesji. Szybciej poradzą sobie z nią państwa, których gospodarki nie są oparte o sektor usług, w tym przede wszystkim turystykę. Wyjście z recesji do poziomów sprzed pandemii będzie rozciągnięte na lata 2022‒2023.

Czytaj także: Rosną deficyty budżetowe w Unii Europejskiej

Stefan Schneider, główny ekonomista Deutsche Bank:

‒ Tempo odbicia, którego byliśmy świadkami, obecnie zaczęło spowalniać. Nie powinniśmy też zapominać o tym, że bez względu na to, jak szybko poszczególne kraje Europy gospodarczo wrócą do poziomów sprzed wybuchu pandemii, i tak wszyscy będziemy mieli stracone co najmniej dwa lata.

Wiele przedsiębiorstw nie przetrwa tego kryzysu, nawet pomimo wprowadzenia szeregu programów pomocowych. Pozostaje mieć nadzieję, że pandemia nie będzie się przedłużać.

Yael Selfin, główna ekonomistka KPMG UK:

‒ Pandemia koronawirusa wystawiła na próbę kraje Europy pod wieloma względami, przede wszystkim w zakresie ich systemów ochrony zdrowia. Te które poradziły sobie z pandemią lepiej, mają też szansę na szybsze wyjście z recesji. Pokonanie kryzysu będzie jednak bardzo trudnym zadaniem dla państw, których gospodarki są oparte o turystykę.

‒ Setki miliardów euro z pakietów pomocowych, przeznaczone na walkę ze skutkami recesji, oczywiście pomogą, ale nie będą wystarczające, by zasypać dziurę po pandemii koronawirusa.

Europa potrzebuje obecnie intensywnego programu inwestycji. Po drugie, rządy powinny postawić na pomoc ludziom w przekwalifikowaniu się i dostosowaniu do nowych warunków gospodarczych i potrzeb rynku pracy.

Czytaj także: Dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce o unijnych planach odbudowy Europy

Udostępnij artykuł: