Ekonomiczne Sygnały 24.01.2014 r.

Komentarze ekspertów

Dziś dane o bezrobociu i sprzedaży detalicznej w Polsce, przy czym dla rynku istotne są te drugie. Rozstrzał prognoz jest bardzo duży - od niecałych 5 proc. do ponad 10 proc., z medianą na poziomie 7 proc. 

Choć po danych o produkcji rzeczywiste oczekiwania mogą być ustawione nieco niżej, warto bowiem pamiętać, że w ok. 70 proc. przypadków niespodzianka w danych o sprzedaży ma ten sam znak co niespodzianka w danych o produkcji. 

Generalnie, lepsze nastroje konsumentów oraz bardzo niska baza z 2012 r., kiedy konsumenci wystraszyli się kryzysu, powinny sprzyjać wysokiemu odczytowi. Po danych o produkcji, wszystko blisko konsensusu i powyżej powinno być odebrane z ulgą.

Polska

Po słabszych danych o produkcji w grudniu napisałem, że warto przyglądać się kolejnym publikacjom w poszukiwaniu informacji, czy słabsza produkcja w grudniu to było zaburzenie czy osłabienie trendu wzrostowego w sektorze przemysłowym. I na razie napływające dane zdają się potwierdzać tezę o zaburzeniu. Indeks koniunktury GUS dla przetwórstwa wzrósł w styczniu do +1 (w zaokrągleniu), co jest pierwszym dodatnim styczniem od… 2008 r. Nie jest to najlepszy z indeksów, ale – jak pokazuje wykres obok – idzie on a parze z trendami w realnej produkcji. Ze względu na silną sezonowość, lepiej jest spojrzeć na różnicę roczną. A ta wzrosła w styczniu do 9,9, co jest z kolej najlepszym wynikiem od lipca 2010 r., kiedy gospodarka znajdowała się fazie wyraźnej ekspansji. Kiedy dodamy do tego wręcz doskonały niemiecki PMI dla przemysłu – patrz niżej – to musimy dojść do wniosku, że jak na razie w produkcji nie powinno dojść do odwrócenia pozytywnych trendów. Lepsze odczyty indeksu koniunktury widać również w branży handlowej oraz budowlanej. Wprawdzie indeksy znajdują się na minusie (może to tradycyjny pesymizm, bo handel rzadko bywał na plusie), ale różnice roczne sa najwyższe od wiosny 2010 r.

Podsumowanie: Indeksy koniunktury sygnalizują dalszą ekspansję gospodarki.

140124.polska.gus.01.500x487

Europa

Strefa euro kontynuuje ożywienie gospodarcze, a może nawet doświadcza jego przyspieszenia, choć nie jestem pewien czy to automatycznie kasuje możliwość łagodzenia polityki pieniężnej przez EBC. Indeksy PMI (wstępne odczyty), najważniejsze wskaźniki bieżącej koniunktury, w strefie euro okazały się wyższe od oczekiwań. W Niemczech indeks composite wyniósł 55,9, czyli najwyżej od 31 miesięcy, a indeks dla przemysłu wyniósł aż 56,3, czyli najwyżej od 32 miesięcy. W całej strefie indeks composite wyniósł 53,2 a przemysłowy 53,9 i również były to 31,32-miesięczne szczyty. To dobry sygnał też dla Polski. Dane pchnęły bardzo mocno w górę kurs eurodolara, jakby sygnalizując, że nie ma mowy o luzowaniu polityki pieniężnej przez EBC. Ale warto pamiętać, że kluczowe dla decyzji EBC będzie zachowanie rynkowych stóp procentowych oraz inflacji. Wczoraj EONIA lekko spadła, ale wciąż jest ok. 18 pkt powyżej średniej z zeszłego roku.

Podsumowanie: Strefa euro szybciej wychodzi z kryzysu. Ale wspierana przez EBC mogłaby wychodzić jeszcze szybciej.

140124.europa.pmi.01.500x407

Rynek

Na rynki powróciła większa zmienność, a nawet pewna nerwowość. Złoty stracił wczoraj w stosunku do euro oraz zyskał wobec dolara, co wynika z bardzo wyraźnego wzrostu kursu eurodolara. Nasz region zachowywał się zresztą spokojnie, ale słabsze rynki wschodzące doświadczyły silnej przeceny walut wobec dolara. Argentyńskie peso straciło najwięcej od 2002 r., dostało się nawet uznawanemu za solidną walutę koreańskiemu wonowi. Trudno znaleźć jednoznaczną przyczynę – jest to kontynuacja obaw wiszących nad niektórymi rynkami (Turcja, RPA, Brazylia; co ciekawe, z tej grupy wypadły Indie) od dłuższego czasu. Wątpię czy słaby PMI z Chin mógł mieć jakieś znaczenie. Zresztą pewne obawy dotarły na rynki rozwinięte. Wprawdzie dobre dane makro umocniły euro, ale rentowności obligacji niemieckich wyraźnie spadły, nerwowość widać również było na giełdach.

Podsumowanie: Złoty stracił na globalnie gorszych nastrojach. Słaby złoty może być okazją do sprzedania euro, ale przy dużej nerwowości trudno zakładać, kiedy pojawi się ten moment.

140124.eurpln.01.500x423

Ignacy Morawski
główny ekonomista
FM Bank PBP

Udostępnij artykuł: