Ekonomiczne Sygnały, 25.11.2014

Komentarze ekspertów

Złoty był w ciągu dnia nieznacznie mocniejszy, obligacje lekko słabsze. Wieczorem prezes NBP Marek Belka przeprowadził coś w rodzaju werbalnej interwencji na rynku walutowym, mówiąc, że obawia się powrotu trendu aprecjacyjnego polskiej waluty. Można to odczytać jako ewidentny sygnał do inwestorów, by zniechęcić ich do grania pod efekty ewentualnego skupu aktywów przez EBC.

Trudno powiedzieć, czy polityka EBC mogłaby doprowadzić do tak silnego umocnienia waluty, by w odczuwalny sposób zaszkodziło to gospodarce. Ale możliwe, że Belka chce po prostu co jakiś czas wysyłać takie sygnały ostrzegawcze. Wątpię, czy bank centralny miałby się niepokoić umocnieniem złotego do 4,15-4,19 zł za euro. Choć jeżeli ktoś strategicznie liczył na dużą aprecjację złotego, to słów Belki nie powinien lekceważyć.

Podsumowanie: Złoty minimalnie silniejszy, co już zaczyna niepokoić NBP.

NIEMCY | Indeks IFO, najważniejszy niemiecki indeks koniunktury, wzrósł w listopadzie po sześciu miesiącach spadków, co potwierdza oczekiwania na lekką poprawę aktywności w gospodarce. IFO wyniósł 104,7, wobec 103,2 w październiku. Poprawiła się ocena perspektyw gospodarczych wśród firm przetwórczych, co ze względu na duże znaczenie eksportu w Niemczech może wskazywać na globalnie lepszą koniunkturę. Co ciekawe, gwałtownie poprawiły się nastroje wśród hurtowników, co może wynikać z nieco silniejszego popytu wewnętrznego. Tutaj jednak widać sporo sprzeczności w indeksach koniunktury. Odbicie IFO było historycznie dość efektywnym sygnałem wyprzedzającym odbicie w PKB (patrz wykres), dlatego można spodziewać się, że wzrost gospodarczy w Niemczech będzie wyższy. Nie jest to zresztą wielka niespodzianka – w ostatnich dwóch kwartałach Niemcy praktycznie się nie rozwiały, więc wobec braku negatywnych szoków odbicia można było oczekiwać. Pytanie, jaka będzie jego skala? Na początku roku oczekiwano, że Niemcy wchodzą na ścieżkę 2 proc. wzrostu (w ujęciu rocznym). Jesienią prognozy zbliżyły się do 1 proc., co implikuje średni wzrost kwartalny na poziomie 0,3 proc. Dopiero gdy wzrost będzie wyższy niż to, będzie można mówić o istotnej poprawie koniunktury. Widzę na to szansę w 2015 r.

Podsumowanie: Niemcy wychodzą z dołka, w jakim były od dwóch kwartałów. Rok 2015 powinien być lepszy niż 2014.

STREFA EURO | Strefa euro znajduje się w stagnacji, ale nadchodzący rok powinien przynieść trzy trendy, które będą wyraźnie wspierały aktywność gospodarczą w strefie: ograniczenie konsolidacji fiskalnej, wyraźnie słabsze euro i niższe ceny energii. To sprawia, że mimo mizernej koniunktury szanse na jakąś poprawę są duże. Co do pierwszego trendu, czyli ograniczenia konsolidacji fiskalnej. W przyszłym roku po raz pierwszy po kryzysie mniej niż połowa państw strefy będzie obniżała deficyt strukturalny – tak przynajmniej wynika z listopadowych prognoz Komisji Europejskiej. Jeżeli EBC zaangażuje się w skup obligacji skarbowych, powinno to dać krajom strefy trochę oddechu od (niepotrzebnych) oszczędności. Co do osłabienia euro – europejska waluta już jest o ok. 10 proc. słabsza w stosunku do dolara niż na początku roku, a narastająca różnica między polityką EBC i Fed może dalej dewaluować europejską walutę. To powinno wspomóc eksport. Wreszcie ceny ropy – są one o 25 proc. niższe niż w pierwszej połowie roku (w euro nieco mniej). To powinno wspomóc płace realne konsumentów.

Podsumowanie: Strefa euro jest w słabej kondycji, ale są duże szanse, że 2015 r. będzie choć nieznacznie lepszy.

Ignacy Morawski,
Główny Ekonomista,
BIZ Bank

Udostępnij artykuł: