Ekonomiści mBanku po danych GUS rewidują prognozę tempa wzrostu PKB w 2021 roku

Gospodarka

Ekonomiści mBanku zrewidowali prognozę tempa wzrostu PKB w 2021 r. na 4,7 proc. z 3,8 proc. - wynika ze środowego komentarza analityków banku po danych Głównego Urzędu Gospodarczego.

mBank - Logo
Źródło: mBank

Ekonomiści mBanku zrewidowali prognozę tempa wzrostu PKB w 2021 r. na 4,7 proc. z 3,8 proc. - wynika ze środowego komentarza analityków banku po danych Głównego Urzędu Gospodarczego.

"Dzisiejsze dane zmieniają perspektywy przede wszystkim eksportu oraz konsumpcji (przez rynek pracy). Zmienia się więc również nasza prognoza PKB na 4,7 proc. rdr" - napisali w środowym komentarzu analitycy mBanku

W prognozie z grudnia 2020 r. mBank oczekiwał wzrostu PKB w 2021 r. na poziomie 3,8 proc.

Z danych przedstawionych w środę przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że dynamika produkcji sprzedanej przemysłu w marcu w Polsce wyniosła 18,9 proc. rdr i 18,6 proc. mdm, a ceny produkcji przemysłowej wzrosły rdr o 3,9 proc. i o 1,3 proc. mdm.

Czytaj także: Produkcja przemysłowa w górę o 18,9 proc. rdr w marcu; najmocniejszy wzrost od 15 lat >>>

Konsensus PAP Biznes wskazywał na wzrost produkcji przemysłowej w marcu rdr o 13,5 proc. i mdm o 14,1 proc. W przypadku cen produkcji przemysłowej rynek oczekiwał ich wzrostu o 3,4 proc. i o 1,0 mdm.

Przeciętne wynagrodzenie wzrosło w marcu o 8,0 proc. rdr i o 6,5 proc. mdm. wobec oczekiwań ekonomistów odpowiednio: +5,5 proc. oraz +4,0 proc.

Coraz mniejsza reakcja gospodarki na kolejne restrykcje epidemiczne

Uzasadniając rewizję swojej prognozy, ekonomiści zwrócili uwagę na kilka czynników.

"Po pierwsze, dużo wyższy będzie punkt startowy (I kwartał można szacować obecnie na około -1,0 proc. rdr), co w dużej mierze jest pokłosiem (prawdopodobnie) eksportu. Skalę zaskoczenia ujawniły dzisiejsze dane o przetwórstwie przemysłowym" - napisali.

W komentarzu mBanku wskazano także, iż reakcja gospodarki na kolejne restrykcje epidemiczne jest coraz mniejsza, przez co przedłużające się wyłączenia mają niewielkie znaczenie dla konsumpcji.

"Dużo istotniejszy wydaje się element związany z rynkiem pracy. Omawiając dane o wysokiej dynamice płac postawiliśmy tezę, że w dużej mierze tłumaczy je różnica dni roboczych oraz wypłacone nadgodziny (duża liczba osób na kwarantannie, bez możliwości świadczenia pracy zdalnej, zmusiła firmy do sięgnięcia po nadgodziny). To jednak jest też prawdopodobnie przejaw wysokiego popytu na pracę, który dodatkowo wzmocni się w trackie otwierania gospodarki" - wskazali.

Lepsza sytuacja na rynku pracy

Rynek pracy będzie jeszcze mocniejszy niż myśleliśmy.

"Prognozowaliśmy spadek stopy bezrobocia do 5,9 proc. na koniec roku, co w tym momencie wydaje się już konserwatywnym szacunkiem. Uważamy, że wszelkie kwestie strukturalne przykryje (i z nawiązką zrekompensuje) cykl gospodarczy. Oczywiście bezpośrednio rzutuje to na konsumpcję (podnosimy z 4,1 proc. do 4,7 proc.)" - dodali.

Ekonomiści podkreślili również, że pozytywne zaskoczenia w aktywności gospodarczej z opóźnieniem przełożą się na ścieżkę inwestycji.

"Wyższy wzrost PKB i potencjalnie lepszy rynek pracy utwierdzają nas tylko w przekonaniu, że presja cenowa będzie silna a inflacja w 2022 roku wcale nie będzie zbliżona do celu inflacyjnego. Podtrzymujemy więc nasze oczekiwanie, że w drugiej połowie 2022 roku rozpocznie się normalizacja polityki pieniężnej" - napisali.

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: