Ekonomiści: prognozy NBP dotyczące inflacji „na ostrzu noża”

Gospodarka

Najnowsze prognozy Narodowego Banku Polskiego dla inflacji są "na ostrzu noża" i przy mniej korzystnym układzie sytuacji inflacyjnej wskaźnik CPI z łatwością mógłby przebić pasmo dopuszczalnych odchyleń od celu, czyli przekroczyć 3,5 proc. - uważają ekonomiści, komentujący marcową projekcję inflacji NBP.

Napis: Narodowy Bank Polski na banknocie
Fot. stock.adobe.com/Tomasz Warszewski

Najnowsze prognozy Narodowego Banku Polskiego dla inflacji są "na ostrzu noża" i przy mniej korzystnym układzie sytuacji inflacyjnej wskaźnik CPI z łatwością mógłby przebić pasmo dopuszczalnych odchyleń od celu, czyli przekroczyć 3,5 proc. - uważają ekonomiści, komentujący marcową projekcję inflacji NBP.

"Jest to (...) ścieżka "na ostrzu noża" – przy mniej korzystnym z punktu widzenia banku centralnego układzie szoków (alternatywnie, przy większej nakładce paliwowo-żywnościowej) inflacja mogłaby z łatwością opuścić pasmo dopuszczalnych odchyleń od celu i takiemu scenariuszowi NBP przypisuje prawdopodobieństwo 45 proc. na koniec 2023 roku. Również sama prognozowana ścieżka inflacji bazowej mogłaby wyglądać inaczej – projekcja zakłada utrzymanie jednostkowych kosztów pracy pod kontrolą i wysoki wzrost wydajności pracy. Niezależnie od tego, przy obecnych założeniach i bez diametralnej (in minus) zmiany sytuacji gospodarczej Polski trudno byłoby uzyskać prognozowaną ścieżkę inflacji zapewniającą komfortowy poziom inflacji. Innymi słowy, scenariusze deflacyjne, podobne do tych realizujących się w latach 2013-2016 są wysoce nieprawdopodobne" - uważają ekonomiści Banku Pekao.

Marcowa projekcja NBP

Centralna ścieżka marcowej projekcji NBP zakłada, że inflacja CPI w 2021 r. wyniesie 3,1 proc., w 2022 r. znajdzie się na poziomie 2,8 proc., a w 2023 r. wyniesie 3,2 proc.

Czytaj także: O ile wzrośnie PKB Polski i jak będzie kształtować się inflacja oraz bezrobocie w 2021 roku? NBP przedstawił projekcję >>>

Sceptyczni w kwestii hamowania inflacji w 2022 r. są ekonomiści mBanku.

"Narracja o opóźnionym wpływie luki popytowej przewija się od początku pandemii, jednak na razie jej nie widać. Nasze modele wskazują na odwrócenie się (w górę) inflacji pod koniec roku. Dodatkowo uwzględniając brak "dziury" w środkach unijnych większe jest prawdopodobieństwo, że gospodarka generować będzie napięcia inflacyjne. Nawet przy dużych inwestycjach w automatyzację, silny rynek pracy będzie generował wysokie napięcia inflacyjne w usługach (głównie tych pracochłonnych)" - wynika z noty mBanku.

Ekonomiści ING Banku Śląskiego nie zgadzają się natomiast z prognozą NBP dla inflacji bazowej.

"Już przed pandemią była ona w Polsce wysoka (3,6 proc. rdr w lutym 2020). W 2021 roku, w kierunku jej wzrostu będą działać: odłożony popyt, zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw i wzrost stawek przewozowych i oparta na konsumpcji struktura wzrostu PKB. Widzimy też ryzyko wyższego CPI, zwłaszcza w 2022 (nasza prognoza to 3,4 proc). Uważamy, że NBP będzie to tolerował, aż inflacja trwale nie przekroczy 3,5 proc." - napisali.

Centralna ścieżka zakłada inflację bazową w 2021 r. na poziomie 2,7 proc., w 2022 r. na poziomie 2,6 proc., w 2023 r. na poziomie 3,3 proc.

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: