Ekonomiści: rosną oczekiwania na wcześniejszą normalizację polityki pieniężnej

Gospodarka

W najbliższych kwartałach presja inflacyjna utrzyma się na podwyższonym poziomie, wskaźnik CPI nieprędko powróci do dopuszczalnego pasma odchyleń od celu NBP - oceniają ekonomiści. Dane o inflacji uprawdopodobniają scenariusz wcześniejszej normalizacji polityki pieniężnej.

Polskie pieniądze, procent i strzałka w górę
Fot. stock.adobe.com/Tomasz Warszewski

W najbliższych kwartałach presja inflacyjna utrzyma się na podwyższonym poziomie, wskaźnik CPI nieprędko powróci do dopuszczalnego pasma odchyleń od celu NBP - oceniają ekonomiści. Dane o inflacji uprawdopodobniają scenariusz wcześniejszej normalizacji polityki pieniężnej.

"W drugiej połowie roku inflacja może wynieść średnio 5 proc., a jej przebieg będzie dość płaski. Prognozujemy, że w przyszłym roku inflacja będzie opadać, ale nie wróci wewnątrz pasma dopuszczalnych odchyleń, a jej średnia wyraźnie przekroczy 4 proc. Za tak wysokimi odczytami stoi w dużym stopniu inflacja bazowa – jej wkład do łącznej dynamiki cen konsumpcyjnych od lutego 2020 r. nie spada poniżej 2 proc., poprzednio taka sytuacja utrzymywała się ok. 20 lat temu. Dużo dokładają też znacznie wyższe niż rok temu ceny paliw, a do tego podnosi się inflacja cen żywności" - powiedział ekonomista Santander Bank Polska, Grzegorz Ogonek.

Presja inflacyjna utrzyma się na podwyższonym poziomie

Również w ocenie ekonomistów Banku Millennium i PKO BP, w najbliższych kwartałach presja inflacyjna utrzyma się na podwyższonym poziomie.

Inflacja CPI pozostanie w okolicach 5,0 proc. do końca 2021.

"Poziom ten może zostać przejściowo pobity na koniec roku, gdy wpływ wysokiej bazy statystycznej będzie najmniejszy. Nadal oczekujemy spadku inflacji w 2022, chociaż wciąż będzie ona wysoka – w okolicy 3,5 proc. rdr lub lekko powyżej, przynajmniej do 2023" - prognozują ekonomiści PKO BP.

Czytaj także: Grażyna Ancyparowicz z RPP: myślenie o ewentualnych podwyżkach stóp procentowych najwcześniej w październiku – listopadzie >>>

"W naszej ocenie, presja inflacyjna będzie utrzymywała się na podwyższonym poziomie i w kolejnych miesiącach wskaźnik CPI będzie pozostawał w okolicach 5 proc. Tym bardziej, że w sierpniu nastąpi podwyżka cen gazu, która spowoduje podniesienie wskaźnika CPI o ok. 0,1 pkt. proc." - oceniają ekonomiści z Millennium.

Konsensus przeprowadzony przez PAP Biznes na początku lipca - tj. jeszcze przed publikacją szacunku CPI za ubiegły miesiąc - wskazywał, że rynek oczekuje średniorocznej inflacji w 2021 r. na poziomie 4,1 proc. rdr, a na koniec roku - 4,6 proc. rdr.

Najwyższy odczyt inflacji od ponad 10 lat

W piątek Główny Urząd Statystyczny podał w szacunku flash, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu wzrosły o 5,0 proc. rdr, rynek oczekiwał wzrostu na poziomie 4,7 proc. Był to najwyższy odczyt od ponad 10 lat. Głównego źródła zaskoczenia ekonomiści upatrują w wyższej od oczekiwań inflacji bazowej.

"Ostatni raz inflacja była w Polsce aż tak wysoka w 2001 r. i przez jeden miesiąc w 2011 r. Zaskoczenie poziomem inflacji wynikało głównie z jej bazowej części. Nasz zgrubny szacunek na podstawie ograniczonej informacji zawartej we wstępnej publikacji GUS wskazał na 3,6-3,7 proc. rdr, czyli wzrost względem czerwcowego poziomu 3,5 proc. zamiast oczekiwanego drugiego z rzędu spadku. Inflacja cen żywności również okazała się dużo wyższa niż zakładaliśmy" - ocenili ekonomiści Santander BP.

Czytaj także: Eugeniusz Gatnar z RPP: efekt drugiej rundy może zacząć się w najbliższych miesiącach; wskazana stopniowa normalizacja polityki pieniężnej >>>

"Wysoka inflacja to spore zaskoczenie, ale możemy je jednoznacznie przypisać kategoriom bazowym. W kolejnych miesiącach inflacja będzie rosła. Nie zmieniamy zdania, że powrót do celu w średnim terminie jest niemożliwy. Inflacja nie wróci nawet do przedziału wahań (a więc poniżej 3,5 proc.)" - napisali w komentarzu po danych ekonomiści mBanku.

W ocenie głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, Rafała Beneckiego, presja na inflację bazową utrzyma się - przez parę najbliższych kwartałów wskaźnik inflacji netto będzie wahał się blisko obecnych, rekordowo wysokich poziomów.

"Inflacja bazowa jest obecnie nieco niżej od szczytu z maja (4,0 proc.), ale to niewiele zmienia dla jej dalszych perspektyw. Spadek rocznego wskaźnika to zasługa efektów bazy - w ub. roku efekt cenowy otwarcia był mocny już w czerwcu, w 2021 w lipcu, bazę w 2020 roku zawyżyło też doszacowywanie danych przez GUS). Uważamy, że presja na inflację bazową utrzyma się, a wskaźnik inflacji netto będzie się wahał blisko obecnych rekordowo wysokich poziomów przez parę kwartałów, po czym znów przyspieszy pod koniec 2022 roku" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"Obecnie w cenach nie ujawnił się pełen wpływ kosztów, widoczny w PPI, a od przełomu 2021-2022 silnie zadziała presja popytowa. To skutek ożywienia po pandemii – w tym okresie domknie się luka popytowa. Dodatkowo, w 2022 wzmocni ją podwójny impuls fiskalny - Program Odbudowy, obniżka podatków w ramach Polskiego Ładu, dodatkowo - oczekiwane przez nas nowe wydatki socjalne" - dodał.

Do podwyższonej inflacji przyczynia się struktura krajowego PKB

Benecki zwrócił uwagę, że do podwyższonej inflacji w Polsce przyczynia się też struktura krajowego PKB.

"Już jakiś czas zwracamy uwagę, że podwyższona inflacja w Polsce to też skutek inflacjogennej struktury PKB, mocno opartej na stymulacji konsumpcji i słabych inwestycjach. Skłonność firm do przerzucania rosnących kosztów surowców, energii i płac na ceny detaliczne jest duża - firmy spodziewają się mocnego popytu konsumpcyjnego, a słabe inwestycje w ostatnich latach zmniejszają ich odporność na wzrost kosztów" - powiedział.

Obawiamy się przegrzania gospodarki.

"Jesteśmy parę lat za Węgrami. Tam podobna sekwencja polityki gospodarczej miała miejsce parę lat wcześniej, doprowadziła ona do wysokiej inflacji, bąbla spekulacyjnego na rynku nieruchomości. Wysoka inflacja w Polsce pokazuje, że idziemy podobną ścieżką. Tamtejszy bank centralny musiał w końcu dramatycznie zmienić retorykę i nastawienie na bardzo jastrzębie - obecnie NBH mówi, że będzie podnosił stopy aż inflacja nie ustabilizuje się, i zajął miejsce CNB, który dotychczas był najbardziej jastrzębim bankiem centralnym w regionie" - dodał.

Najnowszy konsensus PAP Biznes, obrazujący prognozy rynku dla inflacji, zostanie opublikowany pod koniec tego tygodnia.

Oczekiwania na zacieśnianie polityki pieniężnej przesuwają się na 2021 rok

Wraz z zaskakującymi po wyższej stronie odczytami inflacji, rosną oczekiwania rynku na wcześniejszą normalizację polityki monetarnej w Polsce.

"W dalszym ciągu naszym scenariuszem bazowym jest rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp na początku 2022 roku, jednak ryzyko wcześniejszego zacieśnienia wzrosło" - piszą w raporcie ekonomiści mBanku.

Zdaniem głównego ekonomisty BNP Paribas BP, Michała Dybuły, cykl normalizacji polityki pieniężnej powinien rozpocząć się jeszcze w bieżącym roku.

"Po pierwszej podwyżce stóp procentowych nastąpią kolejne. Decydując się na zacieśnienie polityki pieniężnej bank centralny musi bowiem zakładać dokonanie przynajmniej trzech ruchów w rozsądnym okresie czasu. Inaczej pierwsza – symboliczna – podwyżka stóp procentowych nie ma najmniejszego sensu z punktu widzenia gospodarki" - powiedział Dybuła.

Czytaj także: Łukasz Hardt z RPP: odejście inflacji od celu wymaga reakcji ze strony polityki pieniężnej >>>

"W kontekście polityki pieniężnej listopadowe projekcje ekonomiczne NBP i posiedzenie RPP będą bardzo ciekawe. Wówczas gospodarka znajdować się będzie w warunkach – przynajmniej statystycznie – bardzo szybkiego wzrostu gospodarczego i inflacji, która znacząco będzie przekraczała cel inflacyjny. Pod koniec roku wskaźnik CPI będzie ponad dwukrotnie wyższy niż wynosi cel inflacyjny" - dodał.

Również w ocenie Grzegorza Ogonka z Santander BP, Rada Polityki Pieniężnej podwyższy stopy jeszcze w tym roku.

"Naszym zdaniem, RPP podwyższy stopy w listopadzie br. Udostępniona wówczas kolejna projekcja powinna przekonać Radę o trwałości wzrostów cen. Zakładamy przy tym, że reakcja gospodarki na kolejną falę pandemii będzie relatywnie mała. Zaskakująco wysoka lipcowa inflacja nie tyle przyspiesza spodziewany moment pierwszej podwyżki stóp, co zwiększa prawdopodobieństwo, że dojdzie do niej pod koniec roku" - powiedział PAP Biznes Ogonek.

Podobnego zdania są ekonomiści z Millennium i ING - ich zdaniem wysokie odczyty inflacji uprawdopodobniają scenariusz zakładający początek normalizacji polityki pieniężnej w tym roku.

Przeciwnego zdania są m.in. ekonomiści z PKO BP.

Niepewność pandemiczna rośnie, co naturalnie odsuwa w czasie decyzje o normalizacji polityki pieniężnej.

"Z punktu widzenia RPP kluczowe znaczenie mają oczekiwane przyszłe trendy inflacyjne, a tu obraz 2022 wciąż maluje się w korzystniejszych barwach - spadek inflacji headline i bazowej. Rada wstrzyma się, naszym zdaniem, z ewentualnymi ruchami co najmniej do projekcji listopadowej, gdy będzie już znana siła, z jaką potencjalnie uderzy kolejna fala pandemii. Perspektywa schłodzenia inflacji, a także zmiany w składzie Rady w pierwszej połowie 2022 r., przesuną wg nas decyzje o podwyżkach stóp na połowę przyszłego roku" - zaznaczają ekonomiści.

Kolejne, decyzyjne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zostało zaplanowane na 8 września.

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: