Eksport ratuje gospodarkę przed odpływem walut

Komentarze ekspertów

Dziś brak publikacji makro, które mogłyby ruszyć rynkiem. Ciekawe w kontekście prognoz inflacji i wzrostu gospodarczego w Polsce będą dane z rynku pracy o godz 14.00 - o płacach (konsensus: 3,9 proc.) i zatrudnieniu (konsensus: 0,8 proc.). Choć kursy walut i obligacji zwykle nie reagują bezpośrednio na tę publikację.

Bardzo wysokie jak na Polskę saldo obrotów towarowych jest często przedstawiane jako sygnał rosnącej konkurencyjności polskiej gospodarki. I słusznie. Ale warto na to zjawisko spojrzeć również z innej strony – jest to forma skutecznej reakcji polskiej gospodarki na odpływ kapitału zagranicznego, wywołany m.in. pogorszeniem nastrojów wokół rynków wschodzących (choć nie tylko). Polska zaczyna w większej niż dotychczas mierze przestawiać się na wewnętrzne źródła finansowania, co widać m.in. w zatrzymaniu wzrostowego trendu zadłużenia zagranicznego. Ostatnie dane o bilansie płatniczym pokazują, że Polska (do marca) wciąż doświadcza odpływu kapitału, szczególnie z rynku obligacji. Kapitał uciekał od nas w ostatnich miesiącach szybciej niż w czasie kryzysu z 2008 r.! W takich warunkach wysokie saldo handlowe jest mechanizmem, które uchroniło gospodarkę przed odpływem walut i tym samym koniecznością utrzymywania wyższych stóp procentowych. W marcu saldo handlowe utrzymało się na wysokim poziomie ponad 500 mln euro, a w ostatnim roku wyniosło aż 3,6 mld euro. Udało się nam dzięki eksportowi utrzymać niskie stopy procentowe i dość stabilny kurs walutowy.

140519.daily.01.400x

Podsumowanie: Polska gospodarka przestawia się powoli na wewnętrzne źródła finansowania.

USA

Słabe dane z rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych to rzekomo był jeden z czynników prowadzących do ostatniego wzmocnienia rynku obligacji w USA i tym samym jeden z czynników pchających w górę ceny papierów dłużnych na całym świecie. Prezes Fed Janet Yellen otwarcie powiedziała, że słabość rynku nieruchomości może się przedłużać i stanowi zagrożenie dla amerykańskiej gospodarki (ergo, wydłuża okres niskich stóp). Tymczasem dane z piątku pokazały, że aktywność w obszarze budowy nowych domów wcale nie jest taka mizerna. Nowe budowy wzrosły w kwietniu aż o 13 proc. do poziomu 1,07 mln w ujęciu rocznym. Jak widać na załączonym wykresie, w kwietniu nowe budowy powróciły do trendu wzrostowego z ostatnich lat. Natrualnie nie wiemy, czy jest to chwilowe odbicie po bardzo słabej zimie, czy też bardziej trwałe zjawisko. Ale piątkowe dane mogą potwierdzać wniosek, o którym pisałem w ostatnich sygnałach – rentowności obligacji wyceniają zbyt pesymistyczny scenariusz makro.

140519.daily.02.400x

Podsumowanie: Dane z rynku nieruchomości wyraźnie się poprawiły, co stanowi negatywny sygnał dla cen obligacji.

Rynek

Piątek przyniósł uspokojenie po “ekscesach” dni poprzednich, kiedy doszło do bardzo silnego wzrostu cen obligacji. W piątek złoty nieznacznie umocnił się wobec euro, a ceny obligacji nieco spadły, m.in. pod wpływem lepszych danych z rynku nieruchomości w USA i spadku cen obligacji na rynkach bazowych (USA, Niemcy). W krótkim okresie złoty powinien utrzymywać się w przedziale 4,17-4,20 zł w stosunku do euro. Jeżeli wtorkowe dane o produkcji w Polsce za kwiecień nie wypadną źle, to widziałbym kurs bliżej dolnej granicy tego przedziału. Warto zwrócić uwagę, że czynnikiem wpływającym na rynek będą zbliżające się wybory prezydenckie na Ukrainie, sygnalizujące, czy kraj ten zmierza w kierunku stabilizacji. W przypadku obligacji na razie trzymam się tezy, że zeszły tydzień przyniósł średniookresowe minima rentowności. Wynika to z faktu, że moja prognoza stóp procentowych jest bardziej stroma od tego, co wycenia rynek.

140519.daily.03.400x

Podsumowanie: Nadchodzące dni powinny być na rynku spokojniejsze niż zeszły tydzień.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
FM Bank PBP S.A.

Udostępnij artykuł: