Eksportujemy na cały świat, sprowadzamy już nie tylko z Chin: raport o polskim handlu zagranicznym

Tylko u nas

Jachty, kosmetyki i... ślimaki - to tylko niektóre z mało znanych polskich hitów eksportowych. Produkty oznaczone napisem "Made in Poland" obecne są niemal na wszystkich kontynentach; coraz częściej oferta polskich przedsiębiorstw trafia na rynki azjatyckie czy afrykańskie. Z drugiej strony, w imporcie kończy się niepodzielna do niedawna dominacja Chin - coraz większe znaczenie dla polskich odbiorców mają dostawcy z takich krajów jak Malezja czy Wietnam. To tylko niektóre z wniosków płynących z raportu zatytułowanego "Handel bez granic. Polskie firmy podbijają zagraniczne rynki", przygotowanego przez ekspertów firmy Ebury. - Chcielibyśmy pokazać pewne tendencje, które w dziedzinie handlu zagranicznego czekają nas w najbliższym czasie - powiedział podczas prezentacji raportu Jakub Makurat, dyrektor generalny firmy.

Dynamika polskiego handlu zagranicznego ma kluczowe znaczenie praktycznie dla wszystkich pozostałych branż, a w ostatecznym rozrachunku – również i całej gospodarki. W globalnym rankingu nasz kraj zajmuje 27. pozycję pod względem wartości wyeksportowanych towarów.  – Obecnie 45 proc. naszego PKB to jest sprzedaż poza granice kraju – przypomniał Jakub Makurat, wskazujac równocześnie, że jest to wynik lepszy aniżeli osiągnięto choćby w Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii.

Gdzie trafiają najczęściej polskie produkty? Tradycyjnym rynkiem zbytu są oczywiście kraje Unii Europejskiej – aż 75 proc. wyrobów znad Wisły trafia na wspólny rynek – ale ambicja polskich eksporterów sięgają znacznie dalej. Coraz częściej wysyłamy polskie towary do Azji, obu Ameryk czy Afryki. Szczególnie popularnym kierunkiem są kraje azjatyckie – trafia tam ponad połowa wartości polskiego eksportu na inne kontynenty. Zarówno rosnąca wartość polskiego eksportu, jak również dywersyfikacja rynków to czynniki, które mogą w pozytywny sposób wpłynąć na konkurencyjność przedsiębiorstw znad Wisły. – Firmy, które eksportują, zwykle budują poziom komptencji wyższy niż te, które działają tylko na rynku krajowym – podkreśla Makurat. Jego zdaniem, wyzwania pojawiajace się podczas prowadzenia wymiany gospodarczej z zagranicą skutkują wyższym poziomem wiedzy i doświadczenia w porównaniu z przeciętną firmą funkcjonującą wyłącznie na rynku lokalnym.

Polski eksport nie jest tylko domeną rynkowych gigantów. Według raportu, w gronie eksporterów znajduje się 28 tys. firm z sektora MSP; oznacza to, iż niemal co trzecia firma zatrudniająca od 10 do 249 pracowników wysyła swoje produkty na rynki zagraniczne. Polskich eksporterów- tych małych i tych dużych – łączy optymizm. Aż 30 proc. respondentów uważa, że najblizsze lata przyniosą wzrost wymiany gospodarczej Polski zresztą świata, przeciwnego zdania jest jedynie 1 procent badanych.

Jakie produkty Polska najczęściej wysyła za granicę? Oczywiście, tradycyjnym hitem eksportowym są produkty rolno-spożywcze; wśród nich, oprócz tradycyjnej wieprzowiny czy owoców znajdują się takie frykasy jak grzyby czy… ślimaki – wszak jesteśmy największym dostawcą tego przysmaku na francuskie stoły!  Wielką popularnością cieszą się również jachty i łodzie produkowane przez polskie stocznie oraz rodzime kosmetyki. – Można wymieniać listę wiodących polskich producentów kosmetyków, którzy sprzedają nie tylko w Europie, ale również na Bliskim Wschodzie czy w Azji – ocenia Makurat.

Jakie problemy najbarziej trapią polskich eksporterów? Bariery wewnętrzne od lat są te same: ryzyko kursowe, brak należytego wsparcia ze strony państwa czy niemożność uzyskania finansowania. Z kolei przeszkody na rynkach zagranicznych zależą od specyfiki poszczególnych regionów świata. Dla przykładu, rynek afrykański – zdaniem ekspertów Ebury niezwykle rentowny i perspektywiczny – w zbyt małym stopniu korzysta z walut takich jak dolar czy euro w wymianie gospodarczej. – Wszelkiego typu biznesy powiązane z przetargami, zamówieniami publicznymi rozliczane są w lokalnych walutach – przypomniał Jakub Makurat.

Tendencje dywersyfikacyjne dotyczą również działalności importowej. Ostatnie dwa dziesięciolecia przyzwyczaiły nas do nadruku “Made in China” lub też “Made in P.R.C”. (People Republic of China) na przeważającej części wyrobów importowanych; obecnie Państwo Środka traci pozycję eksportowego monopolisty na rzecz innych krajów azjatyckich. Coraz częściej trafiają do Polski – jak zresztą również i do innych krajów Unii Europejskiej – wyroby z takich państw jak jak Malezja, Indonezja, Tajlandia czy Wietnam, a nawet Bangladesz. Duża dynamika cechuje też przyrost importu z Indii.  – To rynek finansowy z naszej perspektywy dość skomplikowany – architektura finansów jest inna od tego co dzieje się w Europie. Sami Hindusi coraz częściej i coraz chętniej rozliczają się w rupii indyjskiej – przypomniał współautor raportu.

Nie kwestionując bezdyskusyjnych wniosków płynących z raportu warto jednak zaznaczyć, że przyczyną rosnącego eksportu z innych krajów azjatyckich niż Chiny może być chęć ominięcia przez Państwo Środka barier celnych, nałożonych na niektóre wyroby przez władze wspólnotowe. Obserwacja międzynarodowych platform aukcyjnych, jak choćby alibaba.com, może nierzadko sugerować, że dostawca ze Sri Lanki czy Wietnamu faktycznie oferuje produkty wytworzone w chińskich fabrykach. W takiej sytuacji trudno mówić o faktycznym zmniejszaniu się udziału chińskiego eksportu – wszak zakłady produkcyjne nadal znajdują się w Szanghaju, Ningbo bądź Kantonie, a jedynie oficjalna siedziba firmy mieści się w kraju nieobjętym restrykcjami. Z drugiej strony przemiany społeczno-gospodarcze w Państwie Środka i związany z nimi wzrost kosztów pracy niewątpliwie będzie zachęcać importerów do poszukiwania nowych dostawców.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: