Emigracja do Niemiec – Polaków zastępują Ukraińcy, Bułgarzy i Rumuni

Gospodarka / Rynek pracy

Ludzie na tle flag krajów Unii Europejskiej
Fot. stock.adobe.com/Photomarine

Do Niemiec zacznie napływać więcej pracowników spoza Unii Europejskiej. Unijni przybysze stanowią dziś połowę zagranicznej siły roboczej, ale to się zmienia – pisze z Berlina Włodzimierz Korzycki.

#ThomasLiebig: Dla niemieckiego pracodawcy mniej istotny jest dyplom, a bardziej umiejętności przybysza i znajomość języka #Imigranci #RaportOECD #NowaUstawaImigracyjna #RynekPracyUE #PracownicyZUkrainy @OECD

Przede wszystkim, jak zauważył, Niemcy mają bardzo wysoką, 70-proc. stopę zatrudnienia. Czyli tyle pracuje osób zdolnych do pracy w wieku produkcyjnym.

Procent ten uwzględnia stałych mieszkańców Niemiec z uwzględnieniem uchodźców, którzy otrzymali zgodę na pobyt i są chronieni przed deportacją (Schutzstatus).

Mniej Polaków, więcej Bułgarów i Rumunów w Niemczech

Opublikowany 18 września 2019 r. w Paryżu raport OECD potwierdza, że Niemcy dalej stanowią magnes dla imigrantów. W 2017 roku osiedliło się tam 860 000 cudzoziemców. To wprawdzie mniej niż rok wcześniej, ale i tak więcej niż w każdym innym kraju OECD, poza  Stanami Zjednoczonymi.

O  Polsce jako o kraju przyjmującym raport wspomina, że w 2017 roku przebywało tu 1,1 mln „tymczasowych imigrantów”, głównie Ukraińców jako pracowników sezonowych.

 

Thomas Liebig powiedział, że już od początku 2019 roku dostrzega nowe tendencje przesiedleńcze.

Migracja pracownicza z zachodnich Bałkanów coraz silniej zastępuje imigrację z Europy Środkowo-Wschodniej – podkreślił ekspert OECD.

I dodał, że np. napływa mniej Polaków, którzy u siebie widzą lepsze szanse na rynku pracy. Dalej zaś niezmiennie do Niemiec przyjeżdżają zaś unijni Bułgarzy i Rumuni.

Nowa ustawa imigracyjna

W kontekście zarysowującego się już, i pożądanego dla rynku pracy w Niemczech, napływu pracowników spoza UE − Thomas Liebig krytycznie ocenił nową ustawę imigracyjną.

Ma ona wejść w życie 1 marca 2020 roku i ułatwić przyciągnięcie nowej pozaunijnej siły roboczej. Chodzi zwłaszcza o fachowców bez wyższego wykształcenia.

Ustawa wymaga zarazem, aby zanim taki fachowiec uzyska zgodę na pracę, jego krajowy dyplom został uznany w Niemczech. Thomas Liebig dostrzega w tym błąd konstrukcyjny, który po pierwsze komplikuje całą procedurę, a po drugie ustanawia niewłaściwe priorytety.

Według eksperta, dla niemieckiego pracodawcy mniej istotny jest dyplom czyli papierek, a bardziej liczą się faktyczne umiejętności przybysza i jego znajomość języka niemieckiego.

Więcej studentów cudzoziemskich niż we Francji

Pozytywnie natomiast ekspert OECD ocenia fakt, że Niemcy przyciągają więcej studentów niż każde inne państwo poza Anglią czy USA. W 2017 roku nad Renem i Szprewą studiowało 265 000 młodych ludzi z całego świata. Po raz pierwszy Niemcy prześcignęły wtedy Francję pod względem atrakcyjności miejsca studiowania.

Jeśli zaś chodzi o fachowców i niemiecką ustawę, która ma wejść w życie w marcu 2020 roku, to dziś jeszcze trudno przewidzieć, czy wielu Ukraińców opuści Polskę i podąży na zachód. A więc − czy polscy przedsiębiorcy mają powody do obaw.

Zapewne część Ukraińców poszuka szczęścia za Odrą i polski rynek pracy na tym ucierpi. Ale może rację ma Thomas Liebig wskazując, że niemieckie formalności i bariera językowa utrudnią adaptację chętnych tam do pracy, w tym „naszych” Ukraińców.  W każdym razie powinniśmy o nich dbać.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: