Entuzjazm związany z Grecją silniejszy niż dane makro

Finanse i gospodarka

Wczoraj GUS podał, że polska gospodarka w pierwszym kwartale 2010 roku rozwijała się w rocznym tempie 4,4 proc., potwierdzając rynkowe oczekiwania. Najsilniej wzrosły inwestycje, o 6,0 proc. r/r, co w dużej mierze podyktowane było niską bazą statystyczną. Popyt wewnętrzny wykazał zdrowy wzrost na poziomie 4,5 proc., natomiast konsumpcja prywatna nie została osłabiona przez podwyżkę podatku VAT na początku roku i wzrosła o 3,9 proc.

Wczoraj GUS podał, że polska gospodarka w pierwszym kwartale 2010 roku rozwijała się w rocznym tempie 4,4 proc., potwierdzając rynkowe oczekiwania. Najsilniej wzrosły inwestycje, o 6,0 proc. r/r, co w dużej mierze podyktowane było niską bazą statystyczną. Popyt wewnętrzny wykazał zdrowy wzrost na poziomie 4,5 proc., natomiast konsumpcja prywatna nie została osłabiona przez podwyżkę podatku VAT na początku roku i wzrosła o 3,9 proc.

Dane pokazały, że polska gospodarka utrzymuje silne tempo wzrostu, pomimo rozpoczętego cyklu podwyżek stóp procentowych. Brak skutków schładzania koniunktury daje zielone światło RPP do kontynuacji zacieśniania polityki monetarnej i nie można wykluczyć kolejnej podwyżki już w czerwcu.

Na rynku walutowym w środę obserwowana jest dalsza poprawa nastrojów i wzrost apetytu na ryzyko. Informacje o formowaniu nowej pomocy dla Grecji powodują, że słabną obawy o załamanie finansów publicznych strefy euro. Unijna waluta systematycznie odrabia straty, jakie poniosła na przestrzeni maja, a dziś ten marsz wparty został doniesieniami, iż prace nad nowym pakietem ratunkowym mogą się zakończyć jeszcze dziś wieczorem, bądź w czwartek rano. Optymizm inwestorów jest na tyle silny, że wczoraj całkowicie zignorowali publikowane dane makroekonomiczne, które mocno rozczarowały.

Indeks cen domów S&P/Case-Schiller w marcu odnotował spadek o 3,6 proc. r/r, ustanawiając najniższy poziom od ośmiu lat i potwierdzając, że rynek mieszkaniowy w USA wyznacza drugie dno. Rozczarowały też indeks zaufania konsumentów (spadek do 60,8 pkt. z 66 pkt miesiąc wcześniej) oraz indeks Chicago PMI (56,6 pkt. w maju względem 67,6 pkt. w kwietniu).

Brak reakcji rynku na te odczyty można tłumaczyć tym, że utrzymywanie się słabego wzrostu gospodarczego w największej gospodarce świata skłoni Rezerwę Federalną do kontynuacji programów luzowania monetarnego (QE3?) i doprowadzi do zalania rynków finansowych miliardami dodrukowanych dolarów, które podtrzymają hossę.

W środowym kalendarzu makroekonomicznym dominują odczyty indeksów aktywności wytwórczej w przemyśle. W nocy opublikowany został indeks PMI dla przemysłu Chin, który ostatecznie spadł w maju do 51,6 pkt. względem 51,8 pkt. w kwietniu. Dziś rano poznaliśmy odczyt indeksu dla polskiego przemysłu, który obniżył się mocniej od oczekiwań do 52,6 pkt. wobec 54,4 pkt. przed miesiącem.

Jeszcze przed dziesiątą poznamy odczyty indeksów dla Niemiec i całej strefy euro, jednak ich wpływ na przebieg notowań będzie ograniczony, gdyż będą to korekty wstępnych publikacji sprzed dwóch tygodni. O 10:28 poznamy wynik wskaźnika dla Wielkiej Brytanii (prog. 54,1 pkt.) a serię indykatorów koniunktury zamyka odczyt indeksu ISM z USA o godz. 16:00 (prog. 58,0 pkt.).

Jednak największa uwaga w środę będzie skupiona wokół raportu ADP, podającego wstępne szacunki zmiany zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych w maju. Po słabych danych z gospodarki z ostatnich dni (płaska rewizja PKB, niski odczyt indeksu Chicago PMI) inwestorzy będą szukać kolejnych dowodów spowolnienia ożywienia w USA. Odchylenie wartości od prognozowanych 170 tys. będzie dyktować nastroje w popołudniowej części handlu.

Konrad Białas

Dom Maklerski AFS

www.dmafs.pl

Udostępnij artykuł: