ESG w usługach finansowych – nowe przepisy już obowiazują

ESG

Od sierpnia banki i towarzystwa ubezpieczeniowe muszą sprawdzić preferencje klientów dotyczące inwestycji w „zielone produkty”, przypomina ekspert z RRJ Group.

pieczątka z napisem ESG
Fot. stock.adobe.com / Olivier Le Moal

Od sierpnia banki i towarzystwa ubezpieczeniowe muszą sprawdzić preferencje klientów dotyczące inwestycji w „zielone produkty”, przypomina ekspert z RRJ Group.

Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group.

2 sierpnia 2022 roku weszły w życie przepisy, zgodnie z którymi należy uwzględniać czynniki ESG w świadczeniu usług finansowych.

– Banki, ale i na przykład towarzystwa ubezpieczeniowe oferujące produkty inwestycyjne muszą zapytać klienta o jego preferencje dotyczące inwestowania w tzw. produkty zielone.

Nie można oferować klientowi aktywów niezgodnych z jego preferencjami – wyjaśnia Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group.

Zmiany związane z uwzględnieniem czynników ESG w świadczeniu usług finansowych weszły w życie 2 sierpnia 2022 roku – w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności (zmiany wynikające z Rozporządzenia Zmieniającego).

Na razie obserwujemy, że ESG to doskonały sposób na marketingowe działania wizerunkowe

Kolejne wejdą w życie 22 listopada 2022 roku – w odniesieniu do zarządzania produktowego, pod warunkiem ich wcześniejszej implementacji na podstawie Rozporządzenia Ministra Finansów zmieniającego rozporządzenie w sprawie trybu i warunków postępowania firm inwestycyjnych, banków, o których mowa w art. 70 ust. 2 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi oraz banków powierniczych.

Czytaj także: ESG, gorzka pigułka?

Realna zmiana czy zabieg marketingowy?

– Dopiero analiza raportów ESG za ten rok realnie pokaże nam, na ile zrównoważony rozwój w firmach posłużył do realnej zmiany w modelu biznesowym firmy, a na ile okazał się jedynie zabiegiem marketingowym – uważa Radosław Jodko.

Podkreśla, że to właśnie presja regulacji prawnych spowodowała, że na rynku nieruchomości firmy zabiegają o to, żeby być „zielone”, bo tego oczekują od nich inwestorzy.

– Schodząc do poziomu pojedynczych firm, realnej zmiany upatrywałbym w odgórnych regulacjach unijnych i ich implementacji w państwach członkowskich. Najlepszym przykładem jest tu dyrektywa ESG (ang. environmental, social responsibility and corporate governance, czyli środowisko naturalne, społeczna odpowiedzialność i ład korporacyjny). Dopiero jej wdrożenie realnie zmusiło wiele firm do tego, by dopasować się do rozwiązań prawnych. Szczególnie, że zielony trend odpowiada na pewne zapotrzebowanie społeczne i dobrze wygląda wizerunkowo.

Na razie obserwujemy, że ESG to doskonały sposób na marketingowe działania wizerunkowe. Wiele firm masowo rzuciło się na dobrze wyglądające na zdjęciach akcje sadzenia drzew, ale czy potrafią wskazać, jak realnie – w liczbach i kwotach – przyczyniają się do redukcji śladu węglowego? – zwraca uwagę Radosław Jodko.

Analiza raportów ESG za ten rok realnie pokaże nam, na ile zrównoważony rozwój w firmach posłużył do realnej zmiany w modelu biznesowym firmy

– W działaniach stricte wizerunkowych widzę zresztą też największą słabość ESG. Dyrektywa w jakimś sensie je umożliwiła przez swoje ogólne zapisy. Dlatego zanim ocenimy działania firm pod kątem ESG, przyjrzyjmy się czy przypadkiem plany i projekty nie pokrywają się z budżetem marketingowym, czy też CSR-owym danej firmy? Ile i co realnie zmieniają w modelu działalności firmy? Co obiecywały firmy do tej pory i jakie projekty zrealizowały? – proponuje ekspert.

Czytaj także: EBC i Europejska Rada Ryzyka Systemowego o zagrożeniach klimatycznych dla sektora finansowego

Jak określić net zero w nieruchomościach?

– Testem z pewnością okażą się raporty ESG za ten rok. Chociaż warto zwrócić uwagę, że raportowanie niefinansowe ESG, do którego zobowiązanych jest coraz więcej dużych firm, nie wprowadza żadnych realnych sankcji. Nie wprowadza twardych wskaźników.

Wiemy, że praktyka zwykle jest taka, że firmy będą raportowały tylko tyle, ile muszą. Oczywiście nasuwa się tu pytanie, jak określić net zero w nieruchomościach? W dyrektywie unijnej nie znajdziemy precyzyjnej definicji – stwierdza Radosław Jodko.

Rynek nieruchomości Radosław Jodko wyróżnia jako ten, który z uwagi na presję przepisów i inwestorów szybko próbuje dopasować się do wymagań związanych z ograniczaniem CO2.

Praktyka zwykle jest taka, że firmy będą raportowały tylko tyle, ile muszą.

– Wysokospecjalistyczne certyfikowanie budynków pociąga za sobą określone rozwiązania realne. Ogranicza się zużycie energii, stosuje się odpowiednie materiały, projektuje się rozwiązania, dzięki którym można odzyskać ciepło i tym podobne. Stosuje się instalacje fotowoltaiczne, choć raczej na razie jedynie tam, gdzie kosztorysy na to pozwalają – wylicza ekspert.

Kryzys energetyczny a zielona rewolucja

Czy wysokie ceny energii, rosnące krytyczne zapotrzebowanie na gaz czy inne surowce energetyczne, może skłonić UE do luzowania obostrzeń wobec krajów? Czy wojna w Ukrainie i spowolnienie gospodarcze mogą coś zmienić?

– Na razie widzimy, że toczy się swoista walka o to, by samowystarczalność energetyczna mocno była powiązana z zieloną rewolucją. Stany Zjednoczone aktywnie włączyły się we wspieranie alternatywnych źródeł energii i ich dywersyfikację. Unia Europejska nie odpuszcza. Widać, że ten trend także w instytucjach finansowych nie znika, a zielonych produktów czy zielonych funduszy przybywa.

Najbliższy rok pokaże jednak, jak bardzo zrównoważony rozwój przestaje być jedynie zrównoważonym marketingiem. I jak bardzo przy okazji pociąga za sobą zmiany nie tylko w obszarze środowiskowym, ale i kultury organizacji. Bo właśnie o „G” w skrócie ESG warto by się upominać częściej – uważa Radosław Jodko.

Czytaj także: Bankowe finansowanie fotowoltaiki, więcej pytań niż odpowiedzi

Źródło: RRJ Group
Udostępnij artykuł: