Eugeniusz Gatnar z RPP o umorzeniu obligacji rządowych posiadanych przez banki centralne

Gospodarka

Koncepcja umorzenia obligacji rządowych będących w posiadaniu banków centralnych wydaje się logiczna i staje się jedynym rozwiązaniem problemu długów suwerennych na świecie - napisał w felietonie dla Gazety Bankowej członek RPP Eugeniusz Gatnar. Dodał, że umorzenie nie powinno obejmować obligacji w posiadaniu podmiotów prywatnych.

Eugeniusz Gatnar, członek Rady Polityki Pieniężnej
Eugeniusz Gatnar, członek Rady Polityki Pieniężnej Fot. NBP

Koncepcja umorzenia obligacji rządowych będących w posiadaniu banków centralnych wydaje się logiczna i staje się jedynym rozwiązaniem problemu długów suwerennych na świecie - napisał w felietonie dla Gazety Bankowej członek RPP Eugeniusz Gatnar. Dodał, że umorzenie nie powinno obejmować obligacji w posiadaniu podmiotów prywatnych.

Koncepcja umorzenia obligacji rządowych będących w posiadaniu banków centralnych wydaje mi się logiczna i staje się jedynym rozwiązaniem problemu ogromnych długów suwerennych na świecie, które pojawiły się już wcześniej, w czasie kryzysu finansowego 2007–2008, a teraz jeszcze bardziej urosły.

"Moim zdaniem rządy nie mają możliwości wykupienia takiej masy papierów skarbowych bez wdrożenia drastycznych programów oszczędności budżetowych.

Czytaj także: Eugeniusz Gatnar z RPP: nie ma uzasadnienia dla dalszej obniżki stóp procentowych >>>

"(...) W omawianym tutaj przypadku posiadaczem dłużnych papierów rządowych jest bank centralny, czyli instytucja publiczna współpracująca z rządem w celu pokonania kryzysu, a nie sektor prywatny. I tylko ta część długu podlegałaby umorzeniu. To stanowiłoby także dodatkową pomoc dla rządu poprzez zwiększenie przestrzeni do realizacji nowych, koniecznych wydatków budżetu państwa" - dodał.

Umarzanie długów publicznych miało już wielokrotnie miejsce w historii

Gatnar przypomina, że umarzanie długów publicznych miało już wielokrotnie miejsce w historii: po przegranej wojnie - jak w Niemczech w 1918 r., czy po ogłoszeniu niewypłacalności - jak w Polsce (PRL) w 1981 r., w Argentynie w 2001 r. czy w Grecji w 2011 r.

"Wiązało się to zawsze z utratą zaufania inwestorów, wycofaniem obcego kapitału czy utrudnieniami w handlu zagranicznym. Ale wtedy wierzycielami były głównie firmy z sektora prywatnego, czyli banki inwestycyjne i fundusze. Obecnie, gdy stopy procentowe są bliskie zera, a rentowności ujemne, rządy nie martwią się wielkością swojego długu, bo jego obsługa nic nie kosztuje, a wręcz odwrotnie – inwestorzy muszą jeszcze dopłacić, aby kupić obligacje Niemiec, Francji, a nawet Grecji. Ale ta sytuacja drastycznie się zmieni, gdy pandemia zostanie opanowana, wróci optymizm konsumentów, pojawi się inflacja i stopy procentowe na świecie wzrosną" - uważa Gatnar.

Wynikiem umorzenia byłaby strata banku centralnego

Gatnar przyznaje, że wynikiem umorzenia byłaby strata banku centralnego, jednak w odróżnieniu od banków komercyjnych bank centralny nie może zbankrutować i mimo straty w ujęciu księgowym może dalej funkcjonować. Wskazuje, że niektóre banki działają tak od lat, np. Bank Czech i rząd nie musi ich dokapitalizować.

"Być może ze względu na obowiązujące zasady rachunkowości łatwiejsze do zaakceptowania byłoby rozwiązanie równoważne, czyli przekształcenie posiadanych obligacji skarbowych na zerokuponowe obligacje wieczyste (perpetualne). Rządy nie musiałyby ich wykupywać ani płacić bankom centralnym odsetek" - dodaje.

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: