EUR na celowniku. Jakie szanse na tarczę ochronną z Fed?

Komentarze ekspertów

Na światowym rynku walutowym do czwartkowego posiedzenia EBC dominowały nie najgorsze nastroje podtrzymywane informacjami dotyczącymi Grecji (zgoda na odkup długu - od sukcesu programu wykupu uzależnione zostanie przekazanie zaległych transz pomocowych dla Grecji) oraz Hiszpanii (oficjalne zwrócenie się kraju o pomoc dla swojego sektora bankowego). W rezultacie do środy kurs EUR/USD piął się w górę, przełamując opór na 1,312.

Nie starczyło jednak sił na dalsze wzrosty notowań głównej pary walutowej. Na drodze do silniejszej aprecjacji wspólnej waluty stanęły fundamenty gospodarki światowej oraz kwestia być albo nie być dla amerykańskiego klifu fiskalnego. Choć indeksy PMI dla największych europejskich gospodarek wzrosły, to nadal utrzymują się poniżej poziomu 50 pkt oddzielającego wzrost gospodarczy od recesji. Mocno rozczarowały natomiast informacje zza oceanu. Indeks ISM dla przemysłu spadł bowiem do najniższego poziomu od trzech lat. Powracając zaledwie po dwóch miesiącach poniżej wspomnianego wcześniej poziomu 50 pkt. W temacie klifu fiskalnego na razie toczą się tylko rozgrywki polityczne, co powoduje, że na rynek docierają sprzeczne komentarze. W ostatnich dniach jakby “w tunelu” robiło się coraz jaśniej. Z Partii Republikańskiej dochodzą sygnały, że może ustąpić ws. podwyżki podatków dla najzamożniejszych Amerykanów, co mogłoby utorować drogę do porozumienia z Białym Domem co do redukcji deficytu budżetowego. Jednak nic za darmo. Prezydent B.Obama i popierający jego plan Demokraci m.in. mieliby w zamian zgodzić się na redukcję kosztownych programów społecznych.

W czwartek w oczekiwaniu na EBC, a dokładnie na konferencje (nikt nie spodziewał się zmian poziomu stóp procentowych, stąd sam komunikat z banku nie pozostawał w centrum zainteresowania inwestorów), euro pozostawało pod presją spodziewanych słabych prognoz, jakie bank miał przedstawić na kolejne lata. Zgodnie z oczekiwaniami przewidywania makroekonomiczne nie napawały optymizmem. Przyjęta projekcja zakłada, że dynamika PKB w 2012 r. ukształtuje się w przedziale minus 0,6 – minus 0,4% r/r wobec wrześniowych minus 0,4% – minus 1,4%. W następnym roku wzrost gospodarczy szacowany jest na minus 0,9% – plus 0,3% r/r wobec projekcji z września minus 0,4% – plus 1,4% r/r. W roku 2014 ma być jeszcze nieznacznie mocniej, wzrost PKB powinien ukształtować się w przedziale minus 0,2% – plus 2,2%, ale to wciąż figury dające dużo do życzenia. W przypadku inflacji oczekuje się, że w 2012 r. wskaźnik HICP ukształtuje się w przedziale na poziomie 2,5%, w 2013 r. w przedziale 1,1% – 2,1% a w 2014 r. w przedziale 0,6% – 2,2%. Jak zatem widać szacunki EBC na najbliższe lata, nie napawają zbytnim optymizmem, lecz nie powinny też stanowić dużego zaskoczenia, skoro strefa euro obecnie oficjalnie znajduje się w recesji. M.Draghi powtórzył też, że przynajmniej do lipca 2013 roku ECB będzie udostępniać bankom nieograniczoną płynność w ramach operacji refinansujących. Generalnie komunikat po posiedzeniu rady EBC zmienił się nieznacznie względem komunikatu listopadowego. M.Draghi kolejny raz podkreślił, że perspektywa średnioterminowa nie uległa zmianie i przewiduje się wciąż niską aktywność gospodarczą w strefie euro. Warto jednak zwrócić uwagę na fragment wypowiedzi prezesa dotyczący kwestii ewentualnej ujemnej stopy depozytowej. Miesiąc temu M.Draghi pytany o możliwość jej obniżenia z obecnych 0,00% stwierdził, że temat ten nie był podejmowany. Tymczasem podczas grudniowego spotkania odpowiadając na to samo pytanie, powiedział że bank jest przygotowany do takiej operacji, ale dyskusja na ten temat nie była pogłębiona (co oznacza, że była jednak podjęta).

W reakcji na słowa prezesa EBC kurs EUR/USD obniżył notowania, schodząc poniżej wsparcia na 1,30. W piątek presję na wspólną walutę dodatkowo wywierały kolejne publikacje makroekonomiczne. Inwestorzy negatywnie przyjęli prognozy Bundesbanku, który obniżył prognozy wzrostu PKB Niemiec w 2012 i 2013 roku, gdyż w ocenie banku kraj zaczyna odczuwać skutki kryzysu zadłużenia w strefie euro. W przyszłym roku tempo wzrostu PKB Niemiec ma wynieść 0,4% wobec 1,6% spodziewanych w czerwcu. Bundesbank nie wyklucza jednocześnie, że istnieje prawdopodobieństwo, iż największa europejska gospodarka wpadnie w recesję. W prognozy Bundesbanku wpisała się też dzisiejsza publikacja produkcji przemysłowej dla naszych zachodnich sąsiadów pokazująca spadek jej dynamiki 2,6% m/m wobec minus 0,5% oczekiwanych prze rynek i minus 1,8% we wrześniu.

W rezultacie jeszcze podczas piątkowej sesji europejskiej deprecjacja wspólnie waluty sprowadziła notowania głównej pary walutowej w okolice wsparcia na 1,29 USD. Dane z rynku pracy w USA zaskoczyły mocno pozytywnie, na czym skorzystał dolar. Po informacji, że w listopadzie przybyło 146 tys. nowych miejsc pracy w sektorze spoza rolnictwem, zaś stopa bezrobocia spadła do poziomu 7,7% kurs EUR/USD zareagował 0,3% spadkiem do 1,288. Ostatnie godziny sesji przyniosły odreagowanie.

Bardzo interesująco kończący się tydzień przebiegał na rynku franka szwajcarskiego, gdzie kurs EUR/CHF do środy systematycznie oddalał się od poziomu 1,20 ustalonego przez SNB jako akceptowalny, minimalny dla wymiany. Maksimum tygodnia odnotowane zostało na blisko 1,217 EUR – poziomie najwyższym od połowy września br. Wówczas to za sprawą decyzji Fed o uruchomieniu trzeciego programu luzowania ilościowego, czyli tzw. QE3, para EUR/CHF przełamała opór na 1,218. Tym razem impuls do zwyżki kursu dały doniesienia, że Credit Suisse chce wprowadzić opłatę od depozytów w szwajcarskiej walucie w wysokości 1,0%. W praktyce oznaczałoby to, że inne banki będą musiały płacić za możliwość powierzenia mu franków. Tym samym w pełni zrozumiała powinna wydawać się niechęć do franka przejawiająca się jego osłabieniem. W ostatnich miesiącach CHF dawał inwestorom bezpieczne lokowanie kapitału, teraz jednak, przy rosnących nadziejach, iż kryzys zadłużeniowy w strefie euro, może jeszcze nie kończył się, ale przynajmniej daje pewne oznaki jego opanowania, może przestać być uznawany za “bezpieczną przystań”. Analizując wykres tygodniowy pary EUR/CHF to choć wyraźnie widać dwa momenty zakłócenia trendu bocznego, to wciąż jednak trudno mówić o jego zakończeniu. Niemniej, przy rosnącym przekonaniu, iż rynki finansowe powoli zaczną “wychodzić na prostą”, taki scenariusz niedługo może trzeba będzie brać pod uwagę. Podczas gdy SNB jak na razie udało się opanować aprecjację rodzimej waluty, problemy z rosnącą w siłę koroną norweską może mieć bank centralny Norwegii. Oceniając na podstawie notowań kontraktów CDS Norwegia to praktycznie najbezpieczniejszy rynek na świecie (19,25% dla 5Y w USD). Dodatkowo, tamtejszy bank centralny nie może walczyć z aprecjacją korony na drodze obniżek stóp procentowych (główna stopa od marca tego roku wynosi tam 1,5% w porównaniu z 0,25% w Szwajcarii i 0,75% w strefie euro), bo już teraz widać tam oznaki bańki na rynku nieruchomości. Zatem korona norweska będzie nadal bezpieczną przystanią, z którą wiązać się będzie dodatnie stopy procentowe.

121209.pkobp.03.394X691

121209.pkobp.04.401X283

Joanna Bachert
Tygodnik Rynkowy
Analizy i Strategie Rynkowe
PKO Bank Polski S.A.

Udostępnij artykuł: