EUR/PLN zaatakował 4,20. Teraz wszystko „w rękach” PKB

Klimat inwestycyjny na rynkach finansowych jest bardzo dobry, co sprawia, że euro pozostaje mocne. W ostatnim czasie motorem do wzrostów okazała się silniejsza niż oczekiwano publikacja indeksu nastrojów gospodarczych instytutu Ifo, który wzrósł w styczniu powyżej oczekiwań rynkowych. Nie zawiodły też dane dotyczące koniunktury gospodarczej w USA i Chinach - wskazując na kontynuację tendencji wzrostowej -  które wspólnie pchnęły falę optymizmu w rynek.

Klimat inwestycyjny na rynkach finansowych jest bardzo dobry, co sprawia, że euro pozostaje mocne. W ostatnim czasie motorem do wzrostów okazała się silniejsza niż oczekiwano publikacja indeksu nastrojów gospodarczych instytutu Ifo, który wzrósł w styczniu powyżej oczekiwań rynkowych. Nie zawiodły też dane dotyczące koniunktury gospodarczej w USA i Chinach - wskazując na kontynuację tendencji wzrostowej -  które wspólnie pchnęły falę optymizmu w rynek.

Ponadto, na szczycie w Davos szef EBC zwrócił uwagę na to, że choć obserwowana stabilizacja na rynkach finansowych nie przełożyła się jeszcze na realną gospodarkę, to sygnałów ożywienia należy spodziewać się już w drugim kwartale tego roku. Mario Draghi podsumował też rolę banku centralnego w uratowaniu euro podkreślając, że zaordynowano trzy obniżki stóp procentowych w sytuacji, gdy rynkowi brakowało płynności, zasilono go bilionem euro, a kluczowe znaczenie dla poprawy nastrojów miała zapowiedź skupowania obligacji rządowych na rynku wtórnym. Mniej więcej w tym samym czasie na rynek dotarła wiadomość, że 278 banków planuje przed czasem spłacić aż 137 mld EUR z pożyczek płynnościowych udzielanych w ubiegłym roku w ramach programu LTRO (trzyletnich tanich pożyczek).

Wyższa od oczekiwanej skala spłaty została odebrana jako oznaka poprawy sytuacji banków strefy euro.  Wszystko to dało werbalne wsparcie wspólnej walucie. Poniedziałek na rynku walutowym wciąż "trzymał" więc kurs głównej pary walutowej w okolicach zeszłotygodniowych maksimów. Notowania EUR/USD praktycznie przez cały dzień pozostawały w przedziale 1,342 a 1,348. Niemniej rynek "nie ma odwagi uderzyć" w poziom 1,35 USD. W okolicach 1,3485 znajduje się bowiem poziom 50% zniesienia Fibonacciego poprowadzonego po spadku kursu z okresu maj 2011 i lipiec 2012 który jak na razie skutecznie powstrzymuje wzrosty głównej pary walutowej. Poziom 1,35 USD jest jednak już na wyciągnięcie ręki. Przestrzeń do dalszego umocnienia euro nadal istnieje, choć proces ten mogą przerywać korekty. Z technicznego punktu widzenia kolejny cel to poziom 1,3825 USD stanowiący 61,8% wspomnianego zniesienia Fibonacciego.

W tym tygodniu, każdego dnia do inwestorów docierać będą dane makroekonomiczne, których wydźwięk może istotnie wpływać na kształt rynku euro/dolara. W szczególności gracze oczekują na środowe posiedzenie FOMC oraz piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy (non-farm payrolls). Wczoraj poznaliśmy już informacje o zamówieniach na dobra trwałego użytku (wzrost o 4,8% m/m wobec prognoz na poziomie 1,8%) i liczbę wstępnych umów sprzedaży domów w USA (spadek o 4,3% m/m wobec oczekiwanego wzrostu o 0,3%). Mieszane w treści dane pozostały jednak bez wpływu na notowania głównej pary walutowej. Dzisiaj zapoznamy się natomiast z decyzją banku centralnego Węgier dotyczącą stóp procentowych i opublikowany zostanie indeks nastrojów konsumentów Conference Board z USA za styczeń. Analizując historyczne korelacje wyraźnie widać, że indeks ten w dość dokładny sposób obrazuje zmiany indeksu S&P500, który obecnie testuje poziom 1500 pkt. Można się zatem spodziewać, że im słabsza dana  (prognoza rynkowa wskazuje na spadek do 65,2 pkt z 66,1 pkt wcześniej) tym zobaczymy silniejsze pogorszenia nastrojów prowadzącego do korekty na giełdach i rynku FX. Dla EUR/USD istotne wsparcie stanowi obecnie poziom 1,325-1,33.

Złoty pozostaje natomiast pod presją sprzedających w oczekiwaniu na wtorkowe dane z Polski dotyczące PKB za rok 2012, które pozwolą określić jakim tempem rozwijała się nasza gospodarka w IV kwartale ub. roku. Rynek spodziewa się słabych danych, co powoduje, że rosną oczekiwania na kolejne obniżki stóp. W poniedziałek NBP podał, że podczas grudniowego posiedzenia RPP czterech członków Rady głosowało za wnioskiem o redukcję stóp procentowych o 50 pb, sześciu było przeciwko, co spowodowało, że wniosek nie został przyjęty. Za "pięćdziesiątką" głosowali: Andrzej Bratkowski, Elżbieta Chojna-Duch, Zyta Gilowska i Adam Glapiński. W ubiegłym miesiącu zgłoszono także wniosek o obniżkę stóp o 150 pb a głosowali za nim Andrzej Bratkowski i Elżbieta Chojna-Duch. Pozostali członkowie RPP byli przeciwko. Ponadto, Jerzy Hausner (RPP) wyraźnie podkreślił wczoraj, że Rada jest w fazie łagodzenia polityki monetarnej i "(...) oczekiwanie obniżek stóp jest uzasadnione", czym wywarł dodatkową presję na złotego. W drugiej połowie ubiegłego roku konsekwentnie opowiadał się on bowiem przeciwko obniżkom stóp. Do ciekawej sytuacji doszło w październiku, kiedy tuż przed posiedzeniem RPP prezes Marek Belka praktycznie zapowiedział rozpoczęcie cięć. Ale do obniżki nie doszło, wówczas to prezes RPP po raz pierwszy w swojej kadencji został przegłosowany. Mówiło się wówczas o narastającym konflikcie pomiędzy dawnymi partnerami z ławy rządowej (dla przypomnienia, w rządzie Leszka Millera Marek Belka był ministrem finansów, a Jerzy Hausner ministrem pracy). Jerzy Hausner dopiero w listopadzie poparł obniżkę stóp o 25 pb.

W rezultacie, kurs EUR/PLN zaatakował w poniedziałek opór na 4,20 docierając momentami w okolice 4,208 - poziomu najwyższego od pierwszej dekady września ub. roku.

130129.ryn.walut.01.300x606

 

130129.ryn.walut.02.300x229

130129.ryn.walut.03.550x380 

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: