EUR/USD może dalej spadać

Komentarze ekspertów

Kurs EUR/USD zareagował wczoraj przeceną na słowa Mario Draghiego. Dzisiejsza publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy może oznaczać kontynuację tego procesu.

Piątkowy poranek przynosi stabilizację notowań eurodolara po silniej przecenie w czwartek, jaka miała miejsce w reakcji na konferencję prasową prezesa Europejskiego Banku Centralnego (ECB). O godzinie 08:52 kurs EUR/USD testował poziom 1,2380 dolara wobec 1,2374 w czwartek na zamknięciu i wobec 1,2487 dzień wcześniej.

Wczoraj kurs EUR/USD spadł z 1,2515 do dziennego minimum, a jednocześnie najniższego poziomu od sierpnia 2012 roku, na poziomie 1,2364 dolara. Spadek ten był reakcją na słowa Mario Draghiego, który tak naprawdę…nic nowego nie powiedział. Powtórzył on tezy sprzed miesiąca dotyczące wdrożonych procedur luzowania polityki monetarnej oraz ponownie zapewnił o gotowości ECB do uruchomienia nowych niekonwencjonalnych działań (czytaj: QE), jeżeli to będzie tylko konieczne. To, że rynek walutowy zareagował na słowa Draghiego przeceną euro sugeruje, że inwestorzy oczekiwali bardziej wstrzemięźliwej postawy. Nie jest wykluczone, że wpływ na takie oczekiwania miały niedawne agencyjne doniesienia o konflikcie w łonie ECB i sprzeciwie wobec gołębiej postawy Draghiego.

Obserwowana obecnie konsolidacja notowań EUR/USD po przecenie z czwartku to tylko krótki przystanek w dalszej drodze na południe. Taka teza jest uzasadniona w świetle zaplanowanych dziś publikacji makroekonomicznych. Wprawdzie rano poznaliśmy dwa różne raporty z Niemiec (słabsza produkcja, dobre wyniki eksportu), a następnie dane z Francji, ale i tak wydarzeniem dnia będą popołudniowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Ekonomiści prognozują, że w październiku stopa bezrobocia w USA pozostanie na poziomie 5,9%, a zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrośnie o 231 tys. Już samo to powinno zachęcać do gry na dalsze spadki EUR/USD. Zachęta jest tym silniejsza, że jest szansa nawet na nieco lepsze odczyty.

Kierunek spadkowy na wykresie EUR/USD wskazuje też analiza techniczna. Wczorajszy spadek i czarna świeca na wykresie dziennym doprowadziła do przełamania lokalnego wsparcia na 1,2438 dolara. To nowy sygnał sprzedaży. Obecnie najbliższym wsparciem, jakie tworzy linia łącząca dołki z czerwca 2010 i lipca 2012, jest poziom 1,2230 dolara. Kolejnym zaś poziom 1,2042 dolara, tworzony przez minimum z lipca 2012 roku. To też pierwszy poziom docelowy trwającej od maja br. przeceny. I dlatego dopiero tam można oczekiwać silniejszego i dłuższego odreagowania spadków.

Perspektywa dalszych spadków EUR/USD w sposób oczywisty będzie przekładać się na dalsze osłabienie złotego do dolara. Obecnie kurs USD/PLN testuje poziom 3,4040 zł, nieco korygując wczorajszą dynamiczną zwyżkę. Trend jednak jest jednoznacznie wzrostowy, więc kolejne kilkunastomiesięczne rekordy dolara są jedynie kwestią czasu. Z tego też powodu każde głębsze cofnięcie USD/PLN jawi się jako okazja do zakupów dolara. I ten stan rzeczy utrzyma się do czasu, aż EUR/USD nie znajdzie się w okolicy 1,20. Dopiero bowiem wówczas realna jest silna realizacja zysków na dolarze. Także w relacji do złotego.

Przyszłe zachowanie EUR/USD nie będzie natomiast miało większego wpływu na kształtowanie się  notowań EUR/PLN i CHF/PLN. Ich losy są ściśle uzależnione od sytuacji na rynkach globalnych, i w jakieś części od informacji płynących z polskiej gospodarki. Przy czym, w tym ostatnim przypadku, po środowym dość zaskakującym zachowaniu Rady Polityki Pieniężnej, czynnik lokalny, jako mniej przewidywalny, traci nieco na znaczeniu.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: